#0BgLD

Uwielbiam facetów, u których widać żyły na ciele. Głównie dlatego zapisałam się na siłownię. Czuję się tam jak w niebie.

Nikt o tym nie wie, każdy myśli, że po prostu chcę dbać o siebie. A ja czuję się tam jak dziecko w sklepie ze słodyczami.
NieChceLoginu Odpowiedz

Z jednej strony spoko, z drugiej ciekawe, jakby ci facet powiedział, że zapisał się na siłownię żeby oglądać pupy w legginsach.

anonimowe6692

Właśnie chciałam napisać, że to obrzydliwe uprzedmiotowienie i seksualizacja mężczyzn ;)

Czaroit Odpowiedz

Całkiem zrozumiałe upodobanie u wampirów. Pełno pysznego, słodkiego, pulsującego papu, mniam mniam. Faktycznie, sklep ze słodyczami. 😉

A na poważnie to mam pytanie do panów, bo zauważyłam tę obsesję na punkcie żył u wielu facetów. Proszę, niech mi który wytłumaczy, o co Wam z tymi żyłami biega? Przecież to wygląda ohydnie. Dlaczego tak Wam zależy, by były jak najbardziej widoczne?

Dragomir

Jako posiadacz całkiem ładnego okablowania na grzbietach dłoni i przedramionach odpowiem z mojej perspektywy, a także z perspektywy mojej kobiety, co wiem od niej. To kwestia genetyczna (ojciec miał takie) oraz skład tkanki podskórnej - jeśli zalega tam tłuszczyk lub mięśnie zwyczajnie są słabe, to i ukrwienie będzie słabsze, a więc i żyły pochowane. Choć jak wspomniałem, genetyka też gra tu rolę. Po treningu, ewentualnie fizycznej pracy wychodzą na wierzch, dla mnie to estetyczne (u mężczyzn przynajmniej).

Mojej kobiecie kojarzy się to z siłą i sprawnością, oraz poziomem wysportowania wyższym niż u kanapowca.

HansVanDanz

A komu zależy?
Mężczyzna pracujący fizyczne posiada je w sposób naturalny. To efekt wytężonego wysiłku.
Docelowo, to świadczy o sile, wytrzymałości i pracowitości.
Albo, że szprycujesz się w kiblu siłowni 😉

Dragomir

Albo ze trenujesz bez szprycowania :)
Mięśnie które pracują mają zwiększone zapotrzebowanie troficzne, a to dostarczane jest przez układ krwionośny.

Czaroit

Dziękuję za odpowiedzi. :)
Wiecie, ja rozumiem potrzebę budowania mięśni i chwalenia się nimi. Sama lubię umięśnionych mężczyzn. Jednak patrząc na umięśnione ciało, nie szukam na nim wystających żył. Wręcz przeciwnie. Mnie takie żyły kojarzą się ze starością i chorobą, bo zdrowe, młode ciało naturalnie posiada okrywający je tłuszczyk. Natomiast cienka, pozbawiona tłuszczu skóra, na której mocno uwidaczniają się żyły, to oznaka starzenia i wyniszczenia organizmu. Im mężczyzna starszy i bardziej spracowany, tym żyły widoczniejsze. Doskonale je widać u mężczyzn pracujących fizycznie, gdy dobijają do pięćdziesiątki. Okablowanie na medal. (Choć, jak napisał Drago, niektórzy mają tak genetycznie, gdy są młodzi i zdrowi.)

Dlatego dla mnie to jest dziwne i niezrozumiałe, jak bardzo niektórym facetom na tych żyłach zależy. Mam tu na myśli oczywiście tych uprawiających kulturystykę i sporty siłowe, bo to od nich głównie słyszałam zachwyty nad żyłami kolegów i własnymi. Czasem mam wrażenie, że im bardziej zależy na tych żyłach, niż na samej muskulaturze. Z mojego punktu widzenia to tak, jakby za wszelką cenę pragnęli mieć żylaki...

Ale jak widać po wyznaniu, istnieją też fanki wystających żył. 🙂

Dragomir

Kwestia gustu, co kto lubi. Tylko tu wtrącę, że tłuszczyk na przedramionach to nie jest oznaka zdrowia, a raczej wysokiego tzw. "Bodyfat-u". To co musi mieć na boczkach taki koleś... Albo wody w tkance podskórnej. Też niefajnie.

Dodaj anonimowe wyznanie