#zyjhM

Zawsze myślałam, że przyjaźń przetrwa wszystko... Do czasu.

Zaprzyjaźniłam się z pewną dziewczyną na początku szkoły średniej. Po mniej więcej roku powiedziała mi, że jest chora na stwardnienie rozsiane. Na początku byłam lekko przerażona, ale z każdym dniem szok ustępował miejsca silnej więzi, jaką jest przyjaźń. Zmieniłam swoje życie, poświęciłam je w dużej mierze mojej chorej przyjaciółce. Lekarze, rehabilitacja, konsultacje, leki, a do tego poukładanie jej kalendarza szkolnego. Prowadziłam w pewien sposób dwa życia. Skupiona na niej, rezygnowałam ze swojego prywatnego życia. Musiałam być dla niej na pełen etat. 
Wszystko zmieniło się, kiedy ona dostała się na studia, a ja musiałam zdawać egzamin komisyjny. Moja przyjaciółka przestała nią być od października, kiedy to ruszył pierwszy rok studiów, bo „teraz musi się uczyć i dawać radę na zajęciach”.
Podejrzewam, że po prostu znalazła kolejną naiwną osobę, która przeholuje ją przez czas studiów, jak ja przez szkołę średnią. Absolutnie nie mam jej niczego za złe, sama chciałam tej przyjaźni, ale dziś wiem, że zdecydowanie za dużo poświęciłam.

Życzę wszystkim prawdziwej przyjaźni, a nie holowania kogoś przez jego życie.
karlitoska Odpowiedz

,,Lekarze, rehabilitacja, konsultacje, leki, a do tego poukładanie jej kalendarza szkolnego” - ty chyba miałaś fioła na jej punkcie, albo szukasz usprawiedliwienia dlaczego zamiast się uczyć marnowałaś czas i miałaś egzamin komisyjny.

Masakrator999 Odpowiedz

Dziewczyny z grona LGBTQ+ często są mądre po stracie jak głosi przysłowie.

Dodaj anonimowe wyznanie