#zbBBR

W przyszłym roku biorę ślub, ale ostatnio zaczęły mną mocno targać wątpliwości. Wszyscy z mojego otoczenia uwielbiają mojego narzeczonego, bo chłopak rzeczywiście jest wspaniały – mądry, pracowity, pełen życia i z niebanalnym poczuciem humoru. Nawet moje najbardziej kapryśne przyjaciółki są do niego przekonane, a rodzina nawet chyba woli jego ode mnie. To mnie uważają za osobę trudną.
Sama nie wiem, na czym dokładnie mój problem polega. Nie było go teraz w Polsce dwa miesiące – delegacja. Nawet nie bardzo tęskniłam. Żyłam sobie jak chciałam, nie musiałam się martwić, że karton po butach stoi na korytarzu od tygodnia i P. na pewno się dowali, albo że się garbię, albo za długo patrzę w telefon. Robiłam sobie do jedzenia, co chciałam, nie słuchałam pretensji o to, że znowu coś jest z pomidorów albo czemu są pieczarki w jajecznicy. Chodziłam do pracy, do kina, na spacery sama, gdzie normalnie tego nie robię, bo nie mam czasu albo ochoty. Przy nim scrolluję telefon, nie jestem zainteresowana niczym, nie mam na nic energii. A sama? Chata posprzątana na błysk, wycieczki piesze, rowerowe, spotkania z koleżankami, normalnie luz. Czułam się, jakbym była na urlopie. Dla nikogo nie musiałam się non stop starać, non stop myśleć, czy przypadkiem P. nie będzie zły o coś tam.


Nigdy nie czułam się tak zrelaksowana. Na co dzień mam ataki paniki, drżą mi ręce, mam czasami trudności z oddychaniem i ciągłe uczucie niepokoju. Tłumaczyłam to sobie nerwową pracą, ale teraz myślę, że to może być przez mojego partnera. Nie zrozumcie mnie źle, jest wspierający, ale jednocześnie mocno krytyczny i złośliwy. Typ z tych, który zawsze się musi przyczepić dla zasady. Sam z tego żartuje, że nawet jak mu się coś podoba, to i tak skrytykuje, żeby ktoś na laurach nie osiadł. Zawsze też musi mieć przeciwne zdanie, choćby w głębi duszy się z tobą zgadzał. Fajnie jest sobie czasami podyskutować, tylko jak idziecie na zakupy i bierzecie makaron rurki, to on twierdzi, że rurek nie lubi, że to najgorszy makaron, odkładasz rurki, bierzesz spaghetti, a on pyta, czemu rurek nie bierzesz i po co odkładasz te produkty. Ja wiem, że to niby nic, nie jest to przemoc, ludzie mają dużo gorszych partnerów, ale męczy. Po 8 latach razem już zwłaszcza męczy. A tak to szłam sobie do sklepu, brałam co chciałam i nie musiałam się martwić, że gąbka do naczyń będzie nie taka i znowu będę musiała dyskutować 15 minut, czemu taką wzięłam, czy nie było innych i udowadniać jej wyższości nad innymi gąbkami. 
Teraz jak o tym myślę, to nic dziwnego, że jedyne na co mnie stać po powrocie do domu, to bezmyślne scrollowanie telefonu. Sama nigdy nie tłumaczyłam mu tego, bo jakoś niedawno ta prawda na mnie spadła. Jak kiedyś powiedziałam, że mnie stresuje, to stwierdził, że nie mam robić z niego potwora. I nie robię, po prostu przy nim czuję takie permanentne zmęczenie.
bestard Odpowiedz

Po co się pobierać? Tak serio, zastanów się po co to robisz? Rodzina ciśnie, ksiądz, chłopak? Może chcesz mieć pewność że będzie twój na zawsze? Podaj mi rozsądny powód. Nie masz, to po co być z kimś, z kim nie czujesz się szczęśliwa? Chyba tylko dla pieniędzy innego wyjaśnienia nie widzę.

karolyfel Odpowiedz

Z twojego opisu wynika, że twój partner jest zwyczajnie jebnięty: " Typ z tych, który zawsze się musi przyczepić dla zasady. Sam z tego żartuje, że nawet jak mu się coś podoba, to i tak skrytykuje, żeby ktoś na laurach nie osiadł. Zawsze też musi mieć przeciwne zdanie, choćby w głębi duszy się z tobą zgadzał." Życie z kimś takim na dłuższą będzie koszmarem.
Jednak jak znam życie, to na 90% i tak za niego wyjdziesz, a później będziesz zdziwiona - co poszło nie tak? :)))

ravageuse

Nic dodac, nic ujac.

AdobeOneKenobi

Moja rodzina jest taka, mimo że ich kocham staram się ograniczać kontakty. W małych dawkach jest to do przełknięcia, być może tutaj też by to zadziałało.

karolyfel

@AdobeOneKenobi Trudno mieć męża w małych dawkach...

didja Odpowiedz

No ewidentnie Twój organizm źle się czuje w obecności narzeczonego. Cały układ współczulny Ci się aktywuje jak w stanie zagrożenia. Pytanie, czy to jest kwestia tego mężczyzny, czy z jakichś powodów przeraża Cię sama bliskość, sama relacja z kimś. To drugie często się pojawia, jeśli osoba jest po traumie relacyjnej (pozabezpieczny styl przywiązania w dzieciństwie) lub nadużyciu seksualnym czy innej formie przemocy. Znajdź psychoterapeutę-psychotraumatologa, taki wgląd w siebie może pozwolić Ci lepiej zrozumieć pewne sprawy. A małżeństwo przemyśl, bo z wpisu widać, że Twój facet jest dość... przytłaczający, by nie powiedzieć - przemocowy psychicznie. Zresztą może to jest tylko kwestia charakteru, swoisty pedantyzm, który Tobie nie odpowiada.
Reasumując: Twój mózg daje Ci do zrozumienia somatycznie, że nie chce tego związku. I teraz, znajdując odpowiedź na pytanie dlaczego, ustal, co chcesz dalej. Ale ja bym się do tego ślubu tak nie spieszyła...

Ambiwalentnie136

Przecież klarownie opisała sytuacje co na nią w tym facecie tak działa. Nie szukaj winy w niej bo nawet jak taka jest to nie na tyle żeby aż tak wpływała na nią. Jak jest sama beż niego nie ma takich problemów.

Domandatiwa

@Ambiwalentnie136 W którym miejscu didja sugeruje szukanie winy w autorce?

I czemu musimy widzieć zaraz winę? Z opisu wygląda, że narzeczony zupełnie nieświadomy konsekwencji swoich słów, zachowuje się jak świnia. Do tego z wyznania można wnioskować, że autorka wcześniej również nie uświadamiała sobie, jak na nią te teksty działają, w związku z czym nie powiedziała tego narzeczonemu. Nie twierdzę, że to wina, ale to jedna ze składowych przyczyn, dlaczego problem tak narósł.

Każdy ma zachowania, które mogą być dla innych wkurzające i osłabiające, czasem ludzie dają radę rozwijać się w związkach mimo to (np. w miarę możliwości ograniczając lub eliminując te najbardziej frustrujące zachowania).

Być może wystarczyłoby popracowanie nad komunikacją, być może nie. W każdym razie fajnie, że autorka odkryła problem przed ślubem i może coś z nim zrobić. Chociaż pewnie to odkrycie w dużej mierze jest bardzo nieprzyjemne.

LubieBzy Odpowiedz

Moja siostra była w podobnym związku. Mimo że oboje preferowali czerwoną cebulę, to w sklepie potrafili się o to pokłócić. Dla niej przełomem było zaobserwowanie znajomych układająvych puzzle. Oni ze sobą współpracowali, podczas gdy ona z chłopakiem chcieli tylko sobie przeszkadzać.
Myślę, że warto byłoby porozmawiać o tym z kimś neutralnym i przeanalizować całość. Ale zdecydowanie taki ciągły stres nie jest normalny.

Konfiturazcebuli Odpowiedz

Przemoc psychiczna, cytując ze strony psychoterapiacotam: "ciągła agresja słowna, ale też lekceważenie starań drugiej osoby, traktowanie jej i jej starań z pogardą, wywieranie wpływu i presji, czy nadmierne kontrolowanie życia ofiary".
Zawalcz o siebie.

Beznapiecia Odpowiedz

wampir energetyczny... uciekaj od niego jak najszybciej!

Dragomir Odpowiedz

Chyba masz do czynienia z psycholem, który nie liczy się z Twoimi uczuciami, umniejsza ich znaczeniu bo one nic nie znaczą przy jego wspaniałości.

Domandatiwa

Albo myśli, że ją też to bawi (tak, ludzie czasem mają skrajnie absurdalne pomysły na to, co jest zabawne).

ZjadaczCzasu Odpowiedz

Nie bierz ślubu. Co więcej: uważam, że powinniście się rozstać.
Skoro przez 8 lat tak było, Ty nie narzekałaś, on miał podstawy, by przypuszczać, że "jest ok".
A to, jak się czujesz bez niego pokazuje, że nie jesteś w normalnym związku (a co dopiero fajnym).
Rozumiem radość z chwilowego bycia samemu (też się cieszę, jak mi rodzinka wyjedzie i mogę pobyć sama), ale ZAWSZE mam przemyślenia, jak wyglądałoby moje życie, gdybym ich nie miała i ZAWSZE cieszy mnie to, że jednak ich mam.

SokoliWzrok Odpowiedz

W życiu bym z taką osobą nie wytrzymał. Jak wy kobiety szukacie faceta, to staracie się znaleźć na siłę jak największego zjeba?

SokoliWzrok

Jesteście takimi samymi ludźmi jak mężczyzni. Jeśli zachowujesz się jak patuska i wyzywasz ludzi w idiotyczny internecie, to licz się z odwetem.
Zachowujesz się jak świruska, to licz się z konsekwencjami, a nie podejście ,,zachowuję jak skretyniała cipa, ale przecież mogę, bo jestem kobietą i nikt mi nic nie powie złego".

SokoliWzrok

Akurat od szowinistycznych stron trzymam się jak najdalej. Siedzę na takiej jednej feministycznej, gdzie większość kobiet to zakompleksione, toksyczne Karynki, które myślą, że wszystko im wolno. Ta strona to anonimowe.pl

Dragomir

Pisać o biciu a bić je, to różnica. Twój zdaje się klepie cię po twarzy, ale ciebie to podnieca. Normalna kobieta nie pozwoliłaby sobie na bicie z otwartej po twarzy. Na miejscu tego faceta zerwałbym kontakt z taką świruską, którą jara przemoc i zablokował jej numer.

Miło tak oceniać po komentarzu na anonimowych? Choć nie wiem czy coś dotrze do twojej makówy, nie jeden raz pokazałaś że masz problem z załapaniem czy to żartów, czy innych sytuacji to mam tu wątpliwości.

Ambiwalentnie136

Do niej nigdy nic nie dotrze. Poglądy ma też jak chorągiewka, zależne od sytuacji. Za tą samą rzecz pochwali inna skrytykuje. Tu nie ma szansy na normlanosc..

Ciomak Odpowiedz

Po 8 latach to wychwyciłaś i teraz przed ślubem wątpliwości? No nieźle.

Co do sytuacji to są dziewczyny drama qeen, są i ich odpowiedniki w wersji męskiej. Ja przy takich osobach nie wytrzymuję psychiczne. Po prostu nienawidzę się kłócić o pierdoły. Męczy i spala mnie to psychicznie. Coś jak sama opisujesz. Żeby być z taką osobą albo musisz być identyczna i całe życie będziecie się przekomarzać. Albo być po prostu oazą spokoju. W innych przypadkach albo się poobrażajcie albo będziecie się spalać psychicznie. Albo jedno i drugie.

Natomiast narzeczeństwo to jest ten czas na trudne rozmowy, jeżeli ich wcześniej nie było. I lepiej robić to jak najszybciej bo to nie film że będziesz sprzed ołtarza uciekać. Jesteście dorośli znacie się jak łyse konie, bo 8 lat razem to w huk czasu. Porozmawiaj z nim. Jeżeli jest dojrzały to powinien potraktować to poważnie.

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie