Jeszcze trochę a będziesz zmęczona chodzeniem do pracy.
KarolinaPoludniowa
No i w szkole mają dwa miesiące wakacji, na studiach nawet trzy, a w pracy to już nie będzie tyle wolnego (że nie wspomnę o wolnych weekendach, ale to już zależy, jaka praca) chyba, że zostanie nauczycielką albo wykładowcą na uczelni.
Shido
@KarolinaPoludniowa:
Nauczyciele faktycznie mogą mieć wolne w wakacje czy ferie, ale często mimo tego mają w tym okresie rady pedagogiczne, egzaminy komisyjne, biorą udział w rekrutacji, przygotowują rok. Ale w zamian w ciągu roku "po godzinach" prowadzą konsultacje dla uczniów, sprawdzają prace domowe/egzaminy/kartkówki, przygotowują materiały na kolejną lekcję dla każdej z klas, przygotowują pytania na testy itd. itd. Więc w wakacje tak naprawdę "odrabiają" wiele niepłatnych nadgodzin w ciągu całego roku.
Natomiast wykładowcy mają dość podobnie, a nawet gorzej, bo często wykładowca pracuje poniedziałek-niedziela (bo studia dzienne i zaoczne) dodatkowo może być promotorem (a więc jeszcze siedzi nad pracami dyplomowymi studentów) a dodatkowo bardzo często by w ogóle móc pracować na uczelni - ta wymaga by wykładowca prowadził i publikował własne prace badawcze (bo liczy się to do oceny ewaluacji naukowej danej uczelni)
Dragomir
Z tego wychodzi że najlepiej być nauczycielem wf :)
Apatia
Biedni nauczyciele. To wcale nie jest tak, że przez ostatnie x lat lecą te same sprawdziany i tematy na lekcjach. I do tego ta harówka po 8 godzin dziennie. Moje zdanie na temat biednych nauczycieli uległo zmianie po wejściu w dorosłość, kiedy część znajomych wybrało ten zawód i szczerze opowiedziało jak to wygląda.
Jeszcze trochę a będziesz zmęczona chodzeniem do pracy.
No i w szkole mają dwa miesiące wakacji, na studiach nawet trzy, a w pracy to już nie będzie tyle wolnego (że nie wspomnę o wolnych weekendach, ale to już zależy, jaka praca) chyba, że zostanie nauczycielką albo wykładowcą na uczelni.
@KarolinaPoludniowa:
Nauczyciele faktycznie mogą mieć wolne w wakacje czy ferie, ale często mimo tego mają w tym okresie rady pedagogiczne, egzaminy komisyjne, biorą udział w rekrutacji, przygotowują rok. Ale w zamian w ciągu roku "po godzinach" prowadzą konsultacje dla uczniów, sprawdzają prace domowe/egzaminy/kartkówki, przygotowują materiały na kolejną lekcję dla każdej z klas, przygotowują pytania na testy itd. itd. Więc w wakacje tak naprawdę "odrabiają" wiele niepłatnych nadgodzin w ciągu całego roku.
Natomiast wykładowcy mają dość podobnie, a nawet gorzej, bo często wykładowca pracuje poniedziałek-niedziela (bo studia dzienne i zaoczne) dodatkowo może być promotorem (a więc jeszcze siedzi nad pracami dyplomowymi studentów) a dodatkowo bardzo często by w ogóle móc pracować na uczelni - ta wymaga by wykładowca prowadził i publikował własne prace badawcze (bo liczy się to do oceny ewaluacji naukowej danej uczelni)
Z tego wychodzi że najlepiej być nauczycielem wf :)
Biedni nauczyciele. To wcale nie jest tak, że przez ostatnie x lat lecą te same sprawdziany i tematy na lekcjach. I do tego ta harówka po 8 godzin dziennie. Moje zdanie na temat biednych nauczycieli uległo zmianie po wejściu w dorosłość, kiedy część znajomych wybrało ten zawód i szczerze opowiedziało jak to wygląda.
Po szke i studiach to już z górki. Codziennie zmęczenie przez 40 lat.