#y4NAL

O tym, dlaczego nigdy nie zrobię pierwszego kroku.

Mój poprzedni związek zaczął się z mojej inicjatywy. Na początku było super, jak w jakimś romkomie. Później niestety wszystko zaczęło się psuć. Zazdrość z mojej strony o jego byłą, okłamywanie mnie co do relacji. Finalnie okazało się, że ta relacja to nasza dwójka i jego była, nawet prezenty dla mnie były robione z myślą o niej. I długa rozkmina, dlaczego to tyle trwało i właściwie po co byliśmy razem. Sam mówił, że  bał się, jak zareaguję na odmowę. Ja uważam, że prawdopodobnie była to nuda, jakaś chęć podbudowania własnego ego.
Do zerwania doszło w sylwestra, na szczęście w końcu się to stało, wcześniej niby nie miało to sensu, bo przecież nasz związek był taki jak każdy inny i coś wymyślam.

Od tego wydarzenia minęło już sporo czasu, jestem w końcu w normalnym związku, w którego wejście nie było dla mnie łatwe. Ale wk*rwia mnie to, że po tylu latach nadal nie mogę normalnie się cieszyć, podczas gdy cała planeta świętuje koniec roku. Ta osoba podczas trwania związku wyniszczyła mnie psychicznie. Do dziś żałuję, że ten związek nie zakończył się prędzej. I tak wyszło, że wszystko to przeze mnie i takie tam... W sumie tak, bo gdyby nie ja, to wszystko by się nie zaczęło... Dlatego teraz pierwszy ruch zostawiam drugiej osobie, bo potrafię odpowiedzieć „tak” lub „nie” naprawdę szczere, a nie chcę wplątywać się w kolejne dziwne akcje. Chcę wiedzieć, że komuś też na mnie zależy.
szarymysz Odpowiedz

"Od tego wydarzenia minęło już sporo czasu, jestem w końcu w normalnym związku" , ale dalej: "Dlatego teraz pierwszy ruch zostawiam drugiej osobie"
O jakich pierwszych ruchach piszesz, skoro jesteś w związku?

ArabellaStrange

Też nie rozumiem. Ani tego czy to aktualny partner czy poprzedni wyniszczył autorkę psychicznie.

HansVanDanz Odpowiedz

Na jakiej podstawie stawiasz tezę, że jeżeli ktoś pierwszy "wykona krok", to daje to większe szanse na powodzenie związku?

Dragomir Odpowiedz

Weź się lepiej za naukę.

Ciomak Odpowiedz

A co ma do tego wszystkiego związek z twojej inicjatywy? A może to kwestia tego że go poznałaś we wtorek i teraz musisz mieć zasadę że nie poznajesz facetów we wtorki? Albo to wina tego ze był zodiakowym skorpionem...

Nie szukaj na siłę wytłumaczeń. Facet cię okłamywał i to było problemem. Czy mogłaś jakoś inaczej zapobiec? Z dzisiejszej perspektywy pewnie tak, ale wtedy? Dobrze, że z tego wyszłaś.

Dodaj anonimowe wyznanie