#xxKCj
Ogółem, przeprowadziłam się ponad rok temu z rodzicami i młodszym bratem do innego kraju. Jako że system szkolnictwa jest tu trochę inny od polskiego, dopiero w następnym roku idę do nowego liceum.
Dzisiaj nie poszłam do szkoły, bo źle się czułam - miałam nudności i dosłownie myślałam, że rano zwymiotuję. Poszłam do mamy rano przed planowanym wyjściem do szkoły, żeby jej powiedzieć, że się źle czuję i czy mogę zostać w domu, na co mi odpowiedziała, że pewnie zmyślam, i że mam iść i tak. Jako że naprawdę myślałam, że zwymiotuję, wolałam postawić się mamie i uniknąć tego, że mogłabym się zbłaźnić przed klasą czy coś.
No to zostałam w domu, przespałam się z jakieś dobre kilka godzin więcej, i jak wstałam z łóżka, to do pokoju przyszła mama, zamknęła się ze mną tam, i przez dobrą godzinę opowiadała mi, jaka jestem zła i okropna, że nie zasługuję na pójście do liceum (cały rok moje życie wyglądało szkoła -> sprzątanie w domu -> nauka w domu), że skończę w maku (staram się znależć pracę na wakacje, by mieć jakieś oszczędności, ale na razie nikt mnie nie przyjął), że nikt mnie nie polubi w liceum bo nie znam aż tak dobrze języka, że zasłużyłam na to, że nikt mnie nie lubi w mojej klasie i szkole (dołączyłam w ostatnim roku podstawówki, i po prostu trudno mi było znaleźć kogoś bliższego, bo każdy już się zna + bariera językowa), że jestem okropną i niewdzięczną córką (pomagam im w domu jak mogę, sama zajmuję się bratem, sprzątam mieszkanie, gotuję, robię pranie), że nie zasługuję nawet na to, by mnie karmili w domu.
Moi rodzice wcale mi nie ułatwiają tego wszystkiego, bo muszę przy nich chodzić na palcach, by nic mi nie zrobili - nadal mam ogromnego siniaka na udzie, po tym jak moja mama ostatnio popchnęła mnie na kant stołu, jak ostatnio (jej zdaniem) źle przygotowałam sos do makaronu, praktycznie codziennie mnie wyzywają albo poniżają jeśli zrobię cokolwiek nie po ich myśli. Raz wróciłam po 21 do domu, bo byłam na mieście, i mimo że im o tym powiedziałam i na bieżąco z nimi pisałam, to i tak kiedy tylko wróciłam do domu, zaczęli mi grozić że zabiorą mi telefon i zabronią mi wychodzić z domu, bo nie powinnam wracać o takiej porze.
I szczerze mówiąc, sama już nie wiem, czy to jest normalne. I tak raczej nic nie mogę z tym zrobić, oprócz wyprowadzki, jak będę starsza, nad czym obecnie pracuję, więc chyba po prostu chciałam się wygadać i kogoś się zapytać, czy tak normalnie wygląda życie domowe, i czy po prostu wymyślam i dramatyzuję. Dzięki za przeczytanie moich wypocin :)
Zgłoś to.
Komu?
W większości krajów istnieją instytucje typu policji chociażby, które co najmniej powinny posłuchać dziecka w tej sprawie. Też w szkole są nauczyciele, wychowawcy, czasem jacyś psychologowie.
Pani Autorko, jest Pani wspaniała i zasługuje Pani, by była Pani zawsze zdrowa i szczęśliwa. Czasem rodzice robią się nieco milsi po tym jak policja ich odwiedzi, chociaż też o to mogą się gniewać, ale istnieje szansa, że będą się bać być źli, jeśli zrozumieją, że może ich czekać za to kara.
Przykro mi.