#oVK24

Pracuję w dużej firmie, typowe korpo, ponad 1000 pracowników. Jest tam oczywiście zakładowa kantyna, gdzie można zjeść, bo jest zniżka 50%, to korzystam. Idę dzisiaj i siadam koło znajomego, a on kurna chory, kaszle, kicha, widać, że gardło zawalone i mi pieprzy, że ma alergię. Ile razy jest chory on czy żona czy jego dzieci, to pieprzy, że mają alergię. Sam jestem alergikiem, biorę często leki, bo mam uczulenie na trawę i kurz, do tego mam astmę i wiem, jak wygląda kaszel po alergii, do tego mam od dziecka leki na alergię i umiem rozróżnić alergię od przeziębienia. Niektórzy to jednak są nie tylko tumanami, ale i pieprzonymi egoistami, przychodzi gnojek do pracy chory, bo straci na L4 parę złotych, i zaraża innych.
SokoliWzrok Odpowiedz

No ale przecież musi pracować nawet będąc chorym, na swojego ukochanego Janusza biznesu.

mobikenobi Odpowiedz

Jakby Janusz nie uwalał premii za l4, albo nie stosował nagród frekwencyjnych to chorzy siedzieliby w domu, ale jak ma stracić pół wypłaty za 3 dni grypy, to też idę do roboty, z matematyką nikt nie wygrał...

upadlygzyms

Gdyby nie zatrudniać się u takiego pracodawcy, to nie byłoby tego typu problemów.

tramwajowe Odpowiedz

Lepiej zarazić współpracowników niż własne dzieci. Taka logika.

Dodaj anonimowe wyznanie