#xtLXO
W szkole podstawowej byłem mały, gruby i zakompleksiony. Bardzo mocno dokuczał mi starszy "kolega" do tego nakręcał jeszcze swoje towarzystwo. Przez pół podstawówki miałem mega problem z nim. Sporo krzywdy mi zrobił. Próbowałem z tym walczyć, prośbą, groźbą, szukałem pomocy u starszych. Nie pomogło.
Na moje szczęście po kilku latach wyjechał z rodzicami za granicę i moje problemy się skończyły.
Wyrosłem z otyłości, nabrałem siły mięśniowej i pewności siebie.
I zupełnie przez przypadek po kilku latach go spotkałem.
Nie wiem co wtedy we mnie wstąpiło, ale zamiast się przywitać wysłałem go do szpitala.
Cudem uniknąłem wtedy konsekwencji prawnych za poważne pobicie.
Spodziewam się sporego hejtu za ten wyczyn...
Mam to gdzieś. Bo nie żałuję tego co zrobiłem.
Na szczęście tylko jeden raz w życiu wtedy użyłem w ten sposób siły fizycznej i agresji.
no i prawidłowo
Zupełnie zasłużenie dostał. To jest właśnie ta hipokryzja wszystkich oświeconych środowisk, która mnie denerwuje. Bo jeśli chodzi o kontakty dorosły - dziecko (rodzic, nauczyciel) to ludziom już odwala, wchodzą w taki poziom drobiazgowosci. Nie można krzyknąć, złapać za ramię, porównywać do innych, najlepiej w ogóle nie wystawiać ocen, bo dziecku przykro, nie narzucać stereotypowych zabaw. Bo psychika dziecka taka krucha, i zaraz będzie miało traumę. A z drugiej strony przyzwala się na naprawdę przemocowe zachowania jednych dzieci wobec drugich, poniżanie, codzienne wyzwiska, bicie, wyśmiewanie, izolowanie. Sami się zapędziliśmy w kozi róg.
Dziecku żałujesz żeby się trochę poznęcało nad słabszymi?
W sumie racja, jak to wpłynie na jego psychikę, jeśli będziemy ograniczać kierunek, w którym chce się rozwijać
jeszcze smoka brakuje w tej bajce
Bardzo dobrze