#xseyw

Poniedziałek, godzina 7:20. W półśnie stoję na przystanku i czekam na miejską limuzynę. Podchodzi do mnie chłopak, coś na oko +/- 20 lat i się pyta, gdzie jest przystanek X, bo chce jechać do centrum pojazdem numer 17, odpowiadam, że tutaj, zaraz za rogiem, tylko skręcić i przez pasy przejść. Chwilę później podchodzi kobieta i mówi, że szuka stomatologa. Pokazuję niegrzecznie palcem, że to ten budynek, po drugiej stronie drogi. Podziękowała i odeszła. Nareszcie jedzie mój autobus, ale znienacka wyskakuje na mnie babcia i się pyta:
- Ten autobus co do Oszołoma jedzie to już był czy nie był?
- Tak, był przed chwilą.
- A kiedy będzie następny?
- Za 40 minut.
- Łoo, to stać nie będę. - I poszła w cholerę.

Mój 107 podjechał, usiadłam wygodnie na przednim siedzeniu i tak jadę z pół godziny, aż na horyzoncie widzę gmach swojej uczelni. Wysiadam, już bardziej obudzona i nieprzypominająca zombie i uświadamiam sobie, że: przystanek, o który pytał się chłopak, był w drugą stronę, stomatologa nigdy na moim osiedlu nie było, a autobus do Oszołoma miał być za 2 minuty.
To im pomogłam :D
KarolinaPoludniowa Odpowiedz

To już było. W poprzednich komentarzach ktoś nawet zidentyfikował miasto jako Wrocław:)

upadlygzyms

Znaczy, ty w pełni rozbudzona jesteś. 🙂

Dragomir

W południe już się można rozbudzić :)

Dodaj anonimowe wyznanie