#xqBmO

Parę tygodni temu ojciec wrócił do domu uchachany jak nigdy. Okazało się, że jego pacjentka urodziła się jako mężczyzna, przeszła jednak procedurę zmiany płci tak dobrze, że nie było nic po niej widać aż do czasu tomografii jamy brzusznej. Biednemu, skonfundowanemu radiologowi ukazały się nie macica, jajniki i inne kobiece cuda, a prostata. Pacjentka skonfrontowana z tym wynikiem przyznała się do tego, dostała lekki ochrzan, że nic nie powiedziała (w wywiadzie są zadawane pytania m.in. o bycie pod opieką poradni psychiatrycznej obecnie lub w przeszłości i o przebyte operacje - oba zanegowała), ale właściwie nic się nie zmieniło.

Parę dni temu była przyjęta na oddział na kolejny cykl chemii. I zaczęły się problemy. Dwa dni przed planowanym przyjęciem pacjent ma mieć zrobiony wymaz w kierunku Covida (onkologia bardzo nie lubi jakichkolwiek zakażeń, nawet "głupia" grypa może się źle skończyć dla pacjentów). Miała do wyboru przyjechać na oddział albo do szpitala jednoimiennego - oba w jednym mieście, w którym mieszka, więc do wyboru. Nie, bo ona nie będzie jeździć i się narażać - a ma samochód. Po wytłumaczeniu, dlaczego jest to ważne i zagrożeniu nieprzyjęciem (mają takie prawo), łaskawie się zgodziła. Po uzyskaniu wyniku ujemnego zjawiła się razem z jakiś gościem, który patrzył z podejrzliwą miną i co chwilę coś zapisywał. No, może mąż/partner? Nie, on jest z jakiejś organizacji broniących przed dyskryminacją. To słowo stało się jej ulubionym, używała go, kiedy tylko się dało. Musiała chwilę poczekać na pobranie krwi? Dyskryminacja. Nie może wychodzić na korytarz (ograniczenie ewentualnego zakażenia między pacjentami, łazienki mają w pokojach)? Dyskryminacja. Pielęgniarka zapytała jej się, czy nie chce przyjąć sakramentu namaszczenia chorych (standardowe pytanie przy przyjęciu, ksiądz jest zabezpieczony jak reszta personelu)? Dyskryminacja, bo przecież wiadomo, że nie wierzy w te brednie.

Ojciec miewał już trudnych pacjentów, wiadomo, nowotwór to straszna choroba i ludzie różnie reagują. Kilku skończyło na oddziale psychiatrycznym. Ale takiego podejścia nie spotkał nigdy.
krux7735 Odpowiedz

Czyli jednak to coś bardziej się do psychiatryka nadaje niż pomiędzy normalnych ludzi..

johnkwakerfeller

Tranzystory zawsze są chorzy psychicznie, bo kto normalny pindola by se ucinał

HansVanDanz

John
Kto ci nagadał, że transwestyci ucinają sobie penisy? Prędzej sobie biust "zrobią", nie oznacza to jednak pozbycia się męskich genitaliów.

anonimowe6692

Różnie. Generalnie polega to na niezgodności jednej z trzech płci (psychologicznej, hormonalnej i fizycznej/biologicznej) z pozostałymi. Jeśli problemem jest płeć psychologiczna, to pewnie można to próbować leczyć u psychiatry, niekoniecznie w każdym przypadku skutecznie

Dodaj anonimowe wyznanie