#xWgg4

Mam z mamą tylko trzy wspomnienia, opiszę dwa. Jedno - tata rzuca nią o drzwi, drugie - odwiedzamy ją w szpitalu, a ona pokazuje tacie swój siny pośladek.
Mama opuściła mnie i dwoje mojego młodszego rodzeństwa, kiedy miałam jakoś 4-5 lat, zmarła jak miałam 8. Jak miałam 11, to trafiliśmy do domu dziecka.

Tata często pił, a w domu bieda. Po szkole bałam się wracać, bałam się i martwiłam, czy nie zrobi krzywdy sobie, nam i innym. Czułam się ciągle odpowiedzialna. Pamiętam jak w łazience spadł bojler, który mógł zabić któreś z nas, a tata po pijaku próbował go naprawić, prosiłam, by zrobił to na trzeźwo. Kiedy szarpał się po pijaku z kolegą, weszłam między nich - wylądowałam w rowie. W szkole bałam się złapać kontakt z rówieśnikami. Czułam się obca i inna, bo wierzyłam, że dziwne rzeczy dzieją się tylko u nas. Byłam wycofana. Chodząc po wsi patrzyłam na inne domy i wyobrażałam sobie, że żyją tam moi znajomi i „mają normalnie”. Na lekcjach byłam zawieszona, w swoim świecie.
Tata bił, bo był agresywny. Krzyczał nade mną, kiedy pisałam krzywo litery. Walnął głową o kant szafki, kiedy nie mogłam ze strachu przeczytać kwestii w komiksie. Raz tata wziął mojego najmłodszego brata i przyłożył mu nóż. Zapytał się mnie i siostry „mam? mam?”. Błagałyśmy, żeby tego nie robił, a on odciął mu guzik od koszuli i się śmiał. Kiedy tata mówił, że trafimy do domu dziecka jak się będziemy źle zachowywać, to cieszyły mi się oczy.
Tata bił, więc pojawiały się pytania o siniaki. Kazał mi mówić, że spadłam ze schodów, więc tak mówiłam. Nie wiem, czy nawet sama nie zaczynałam wierzyć w tę wersję. Za każdym razem jak byłam dopytywana, co się dzieje w domu, to mówiłam, że wszystko OK. Nie do końca rozumiem, czemu tak robiłam. Dopiero jak sąsiedzi w moim wieku powiedzieli, że też są w domu bici i dali odczuć, że to normalne (oczywiście ściemniali, aby to ze mnie wyciągnąć, nie wiem jak na to wpadli, ale chyba dzięki temu trafiliśmy do domu dziecka), to wtedy powiedziałam co i jak.
Kiedy przyjechali po nas socjalni, to mówili, że nigdy nie widzieli, żeby dzieci się cieszyły, że opuszczają dom.

Kiedy mieszkałam u taty, miałam same jedynki z matematyki na początku czwartej klasy. W domu dziecka okazało się, że z matematyki jestem najlepsza. Teraz (mam między 20-30 lat) trzymam ludzi na dystans, mam problemy z samooceną. Nie przepadam za rówieśnikami i starszymi, wolę ludzi młodszych, otwartych, boję się oceny. Mam problemy emocjonalne, stresuje mnie wiele rzeczy, ale nie jest najgorzej. Nie potrafię utrzymać przyjaźni lub wejść w nią, bo wymaga to szczerości i otwartości.

Chciałam jak najlepiej pokazać jak wygląda w praktyce to, co wiadomo z teorii, aby i nauczyciele, i osoby widzące krzywdzone dzieci wynalazły jakiś sposób na dzieciaka, aby do niego dotrzeć.
Angel12345 Odpowiedz

K****, powinni go zamknąć. Brawa dla osoby która wpadła na pomysł żeby wszystko z Ciebie wyciągnąć.

KaskaDupaska Odpowiedz

Samoistnie dłoń mi się w pięść zaciskała, gdy to czytałam.

Odpowiedz

Kiedy przyjechali po nas socjalni, to mówili, że nigdy nie widzieli, żeby dzieci się cieszyły, że opuszczają dom. Kiedy mieszkałam u taty miałam same jedynki z matematyki na początku czwartej klasy. W domu dziecka okazało się, że z matematyki jestem najlepsza. W dorosłości (mam między 20-30 lat) trzymam ludzi na dystans, mam problemy z samooceną. Nie przepadam za rówieśnikami i starszymi, wolę ludzi młodszych, otwartych, boję się oceny. Mam problemy emocjonalne, stresuje mnie wiele rzeczy, ale nie jest najgorzej. Nie potrafię utrzymać przyjaźni lub wejść w nią, bo wymaga szczerości i otwartości. W myślach zawsze próbowałam usprawiedliwiać ojca, bo miał ciężko. Ostatniej nocy przeanalizowałam jego osobę i dotarło do mnie wszystko.
Chciałam jak najlepiej pokazać jak wygląda w praktyce to, co wiadomo z teorii, aby i nauczyciele i osoby widzące, krzywdzone dzieci, wynalazły jakiś sposób na dzieciaka, aby do niego dotrzeć. Ty, krzywdzony podobnie jak ja, życzę Ci abyś uświadomił sobie wszelkie procesy, blokady, jakie utworzyły Twoją podświadomość, aby to pomogło Ci zetrzeć się z dorosłością.

Dodaj anonimowe wyznanie