#xTSFO
Jak co wieczór położyłem się spać, w nocy miałem bardzo dziwny sen – poszedłem w odwiedziny do dziadków, gdzie normalnie rozmawiałem z dziadkiem, który wspominał swoje młodzieńcze lata (sen był wyjątkowo realistyczny, a co dziwne, nigdy nie znałem historii dziadka z dzieciństwa). Po czym po długiej opowieści pożegnał się, a ja się obudziłem. Była godzina 7 rano, wiec ubrałem się na szybko i poszedłem do kuchni zjeść jakieś śniadanie, gdzie czekała moja mama, która powiedziała mi o śmierci dziadka.
Co najdziwniejsze, jak się potem dopytałem babci o te wydarzenia z młodości, które opowiedział mi dziadek, okazało się, że były prawdą, a babcia była bardzo tym zdziwiona, gdyż nigdy tego nie opowiadał komukolwiek prócz niej.
Mi jakiś czas po śmierci przyjaciółki przyśniła się właśnie ona. Siedząca w ławce, uśmiechała się do mnie pogodnie. Tak jakby chciała mi powiedzieć, że wszystko jest dobrze i jest szczęśliwa w Niebie. Przynajmniej tak myślę.
Brat mojej babci, gdy byli jeszcze na zesłaniu na Syberii umierał z powodu odmrożenia nóg. W nocy śniła mu się Matka Boska, która siedziała przy jego nogach i mówiła, że jutro już będzie dobrze. Rano opowiedział to rodzinie, a następnego ranka zmarł.
Sny często są w jakiś sposób przepowiednią. Gdy zmarła ważna dla mnie osoba to śniło mi się zwierzątko, którym zawsze mnie nazywała. Nigdy wcześniej mi się ono nie śniło. Choć gdy już jej nie było a o tym jeszcze się nie dowiedziałam to zaczęłam myśleć o niej jakby już nie żyła. Więc to nie tylko jest we snach.
Kilka lat temu przez mniej więcej tydzień miałam bardzo dziwne sny. Każdy następny sen był tak jakby kolejnym dniem. Dziwne? Jeszcze dziwniejsze było to, że śniłam wtedy o tym, że mój dziadek zmarł. Był płacz, smutek, przygotowania do pogrzebu, później sam pogrzeb. Każdy kolejny sen, był kolejnym dniem. Ale to nie wszystko. Po kilku dniach na prawdę w to uwierzyłam, myślałam, że mój dziadek nie żyje. Pamiętam jak dziś, że zadzwoniłam do babci, bo było mi tak strasznie smutno, że nigdy go już nie zobaczę i wtedy on odebrał. Następnej nocy już nie śniła mi się kolejna część tamtych snów.
W noc, w którą umarła moja dobra koleżanka śniło mi się, że jacyś ludzie wynoszą ją nieprzytomną na noszach gdzieś gdzie nie mogłam z nią pójść. Do samych drzwi trzymałam ją za rękę.
To dlatego, że życie to tak naprawdę jeden wielki show, a sny to czasem takie zapowiedzi następnego odcinka :^).
Jak moja babcia trafiła w kiepskim stanie do szpitala to razem z mamą dowoziłyśmy jej rzeczy na parę dni. Było już późno, babcia złapała mnie za rękę i z tym jej ciepłym uśmiechem mówiła, że już się czuje dobrze, że leki pomagają i wszystko jest ok. Wychodząc ze szpitala mówiłam mamie, że babcia się żegnała. Oczywiście awantura, że wróżę śmierć. Babcia zmarła nad ranem.
Ostatnio było tu też wyznanie jak ktoś się zeszczał przez sen, więc no
Co jakiś czas śni mi się tornado, a raz w roku wojna. Za każdym razem dzieje się dokładnie to samo i we śnie wiem, że miałam takie sny, ale tym razem niby dzieje się to naprawdę. Wcześniej śniła mi się moja zmarła siostra, ale ostatniego razu powiedziała, że musi już odejść i więcej mi się nie przyśniła.
Moje sny są lekko prorocze, śni mi się jakaś scena/obraz, a potem przeżywam taką sytuacje w życiu, nawet w miejscach, których nie widziałam nigdy.
Też mam podobnie. :)
Też tak miała kilka razy. O dziwo to nigdy nie jest nic szczególnego (przynajmniej tak mi się wydaje) - spacer, rozmowa z kimś, lody itp.