#xOf7F
Jako rezolutna kilkulatka widziałam przed sobą wyłącznie dwie drogi zawodowe. Pierwszą z nich było pójście do wojska. Ach, jak ja marzyłam, żeby w mundurze i z karabinem w ręce zabijać tych złych! A już najlepiej na stanowisku snajpera.
Opcją nr 2 było... zostanie płatnym zabójcą. Mój mały móżdżek roztaczał przede mną upojne wizje strzelania do ludzi i dostawania za to grubego hajsu.
Nie, nie jestem socjopatką; wyrosłam na wrażliwą dziewczynę. I tylko ogromna słabość do wojska (i wojskowych) została ze mną do dziś.
Jak naoglądałem się Indiany Jonsa to chciałem być archeologiem. Zniechęciła mnie dopiero babka od historii.
Hahahah miałam podobnie piona :D
Widać nie tylko ja mam pecha do nauczycieli od historii
Mój nauczyciel to jest w ogóle jakieś kombo xD nigdy nie wiadomo o co mu chodzi, na lekcjach rzadko nam mówi o tym co w podręczniku jeśli w ogóle mówi o temacie a potem z tego kartkowki, jak jest na nas zły to piszemy niezapowiedziane i nawet jeśli ktoś umie to on ich nie sprawdza tylko mówi "wszyscy macie poły!", odwala co chwilę jakieś cyrki, nad wejściem do jego klasy jest tabliczka z napisem "TERYTORIUM XYZ", na lekcji praktycznie zawsze są pozasuwane rolety, on sobie zapala swoje swieczuszki zapachowe albo jakieś kadzidła, a na pòłce ma kolekcje aniołków, jak piszemy sprawdziany to mamy tzw. pozycję bojowe tak ze nie da się ściągać, a on chodzi i obija sie o nas czasem swoim wielkim brzuchem lub staje tak mega blisko i patrzy cży piszesz plus to komentuje. Więc w sumie z lekcji niewiele wiemy, ja się strasznie nudzę jak zaczyna gadać o swoich gazetach itp. Oj dużo z nim tego.
A mi się tak zachciało archeologii, że zdaję historię roszerzoną i składam papierki na owy kierunek. :D
@Barbarossa ja to w przedszkolu miałam takie jazdy, że zmuszałam koleżanki do zabawy w egipskich bogów- skończyło się na takim kompromisie, że bawiłyśmy się w normalny dom, z tym że zamiast psa był kot, a my miałyśmy perki w postaci umiejętności zamieniania się w przypisane do danego Boga zwierzę :D w 4-6 też mnie wzięło na średniowiecze, nawet jako radosna dwunastolatka podreptałam do najbliższej grupy rekonstrukcyjnej, ale zrezygnowałam kiedy mi powiedziano że nie mogę walczyć mieczem- a teraz... Teraz, cóż, wesoło rekonstruuję wojskowy XVIII oraz cywilny XIX wiek, przekonałam się do kiecek... Tylko cały czas marzę o mieczu ;) I naprawdę poważnie myślę o wstąpieniu do Sił Rezerwowych, bo aktualnie składam papiery na Historię Sztuki :V
@Barbarossa jaki model piszczałki? Właściciel kanarka pozdrawia ;>
@Barbarossa jako studentka archeologii odradzam własnych 'wykopków' :) jeśli zdecydujesz się na ten kierunek to wszyscy o tym będą mówili, zabytek się liczy, ale kontekst zabytku do ewentualnego stanowiska również :) i przede wszystkim nie przyznawaj się, że chodzisz z wykrywaczem i to nielegalne (wykopywanie) i wykładowcy źle na to patrzą. powodzenia na studiach!
Ja pamiętam, że kiedy rodzice wciąż pytali mnie kim chcę być w przyszłości, w końcu powiedziałem. Chciałem być śmieciażem :D
Nie, nie zostałem
Przykro mi
Ajć faktycznie pomyłka
Z jakiego rocznika jesteś?
Panie Kocie musimy popracować nad ortografią :*
NoMatterwhattheysay proponuje relaks ;) bo chyba spinasz dupcie.
Mój brat i kuzyn w dzieciństwie się kłócili, który zostanie śmieciarzem, a który szambiarzem ;D
Oplułam się :D
Haha ja zawsze mówiłam że chce zostać lewym skrzydłowym śmieciarki XD Bo mnie jarało jak oni jechali trzymając się auta XDDD
Ja chciałam być sprzątaczką :D Miałam nawet swój mały zestaw do sprzątania:)
Ja chciałam być śmierciożercą. Niestety nie wyszło.
Czym chciałaś być?
To chyba lepiej xD
A ja Aurorem. Cóż, sumy będą pod koniec roku, wiec moze mi sie uda :D
Haha XD a ja aurorem! O i znowu widzę prawdziwych potterheads!
Ja mówiłam że chce być sklepikarką :D
Zawsze lepsze to niż moje plany na zostanie striptizerką. W końcu pani tańczyła (a ja bardzo lubiłam tańczyć, chodziłam na zajęcia i była to swego czasu moja pasja), a ludzie dawali jej za to pieniądze, a że w filmie nie pokazano co dalej dzieje się podczas tańca... No cóż :)
Jak coś - nie, nie zostałam striptizerką.
Kiedy miałam jakieś 13 lat moja wówczas 24-letnia siostra opowiadała mi o tym, że jakaś dziewczyna przystawia się do jej chłopaka. Jedyne słowa jakie wypłynęły z moich ust wtedy brzmiały: "Kup mi snajperkę, a ja się tym zajmę." :D
ja chciałam zostac osobą, ktora robi ciasta i ciasteczka... czyli w moim mniemaniu wówczas..
cukierniczką :3
Ja też chciałam być żołnierzem :D nawet bawiłam się w wojnę z pluszakami :)
Chyba miałaś sporo męskich genów :D wojsko to jeszcze spoko opcja, ale całe szczęście, że minął Ci pomysł bycia płatnym zabójcą :)
Kobiety tez moga chciec walczyc za narod, to nie jest meskie zajecie :)
słabośc do wojskowych da się zrozumiec :D