#w3Hqh
Wraz ze mną na swoją kolejkę czekała pani z dwójką dzieci, na oko roczną córeczką i sześcioletnim synkiem. Dzieci jak to dzieci. ADHD raczej nie miały, aczkolwiek były ciekawe świata, takie "wiercipiętki" powiedziałabym ;) Tuż obok siedziała też pewna dziewczyna. Jak się okazało, wszyscy mieliśmy umówioną wizytę na tę samą godzinę, jednak pani doktor wyczytywała po kolei nazwiskami. Ogólnie miła kobieta, pomyślałam, ale szybko zmieniłam zdanie...Weszłam jako trzecia z nas wszystkich, ładnie się przywitałam, usiadłam... i co słyszę?
- O, pani dobrze wychowana, żeby pani wiedziała, jaka dziwka tu przed chwilą była... Ona się ma za nie wiadomo kogo, bo co, bo studentka? Jaka studentka, ja się pytam? Dziwka zwykła! Ona podważa moje kompetencje, gówniara... żeby tyle przeszła co ja, to by schowała mordę w kubeł... A wcześniej? Kobieta z dwójką dzieci, jedno z chorobą psychiczną, a u drugiego się rozwija, to widać! Kto to widział, żeby taka osoba matką była!
Szczerze mówiąc... poczułam się tak bardzo niezręcznie, nie wiedziałam, co powiedzieć, a doktoreczka widocznie oczekiwała na moje zdanie na ten temat... Po chwili przeszła do sedna, choć prawdę mówiąc najmniejszej ochoty nie miałam opowiadać jej o swoim problemie, z którym do niej przyszłam, w głowie wyobrażając sobie, co ciekawego na mój temat powie następnemu pacjentowi....
Pod koniec wizyty równie ładnie jak na początku pożegnałam się i szybko stamtąd uciekłam.
Ja się pytam - to jest lekarz? Nie wiem, kto ją tak skrzywdził, że tak bezczelnie obraża pacjentów przy innych ludziach.. Nawet, jeśli (w co wątpię) w jej słowach było choćby ziarno prawdy.
Weź ją gdzieś podkabluj.
A to nie zahacza o naruszenie tajemnicy lekarskiej? W końcu napieprzała na stan zdrowia psychicznego...
Chyba jeśli autorka miała jak się domyślić o kim dokładnie mówiła to tak.
Nie naruszała. Dopóki ktoś nie powie o kogo dokładnie chodzi (imię, nazwisko i coś tam jeszcze) i co temu komuś konkretnie dolega to nie łamie tajemnicy lekarskiej. Ale może złamać, jeśli pacjent przyzna się do zabójstwa konkretnej osoby.
Myślałem, że samo rozpowiadanie o poprzednim orzypadku wystarczy. Szczeg ólnie, że lekarka nie wie, czy pacjenci się nie znają...
Tak, czy siak świństwo.
Mi się wydaje że powiedziała tak o tych dzieciach dlaczego że zachowywały się jakoś tak no...jak to autorka powiedziała 'wiercipięty'. Ale ja tam nie wiem, tak tylko myślę.
Zahacza bo łatwo mozna sie domyślić o kogo chodziło.
Jakby powiedziała koledze po fachu, ze miała taki a taki przypadek bez podawania danych to byłoby okej.
Gdyby samo mówienie o przypadku było łamaniem tajemnicy to studenci by sie nigdy niczego nie nauczyli :D
Kulturę niestety wynosi się z domu, a nie z uczelni. Skutkiem czego niektórzy to wykształceni chamy, nie ludzie. Mamy też bardzo kulturalnych robotników.
Ja bym przestrzegała innych przed nią.
Kobieta bez kultury-to raz a dwa : nawet gdyby te dzieci miałyby chorobę psychiczną to ją obowiązuje tajemnica lekarska! Zgłosić to do izby lekarskiej!
Skarga?
cholera ... W POCZEKALNI!!! chyba że na dachu siedziałeś. Polska język - trudna język?
siedziałAś - sorry
Oho-jeden z tych,który nie skupia się na samym wyznaniu,ale doszukuje sie pomyłek innych. Człowiek jest tylko człowiekiem ;)
Może faktycznie byli tacy źli i ją zdenerwowali...
A jakbyś sam przyszedł do lekarza z delikatną sprawą i lekarz kolejnemu pacjentowi opowiadałby, ile masz pypciów na prąciu, to było by ok?
Czy ja napisałam, że postąpiła w porządku? Nie. Tylko tyle, że mogli się okropnie zachowywać, lekarz też człowiek i mogły jej puścić nerwy.
Poza tym przykład, który podałeś nie pasuje. Co innego opowiadać o chorobie kogoś innego, a co innego powiedzieć jak ktoś się zachowywał.
Littlefinger umiera w nowej grze o tron
Serio? Nawet tutaj?!
Nic nas to nie obchodzi.
Welp, nie wiem kto to, ale był Ed Sheeran!