#1RgVv
X odezwał się do mnie po jakiś 3 miesiącach, oczywiście po rozpadzie ich związku. Znowu byliśmy przyjaciółmi, spędzaliśmy razem czas, gadaliśmy ile starczyło tchu, aż skończyliśmy technikum. Każdy poszedł w swoją stronę, ja wyleciałam za granice, on został w Polsce. Utrzymywaliśmy kontakt tylko i wyłącznie przez messengera, aż nadszedł nieszczęsny moment wyjazdu na konferencje, na którą zaproszono nas oboje. Jako że robimy w tej samej branży, pojechaliśmy razem. Podczas drogi płakałam cały czas ze śmiechu, bawiłam się jak za czasów szkoły średniej.
Przyjechaliśmy razem dzień wcześniej, od rodzinnego domu miałam jakoś ponad 500 km, więc było nam tak wygodniej być wcześniej i odpocząć po podróży. Wynajęliśmy apartament "na spółkę", zmęczeni oglądaliśmy na kanapie jakiś klasyk w tv pijąc najtańszego szampana z biedronki i żartując ze starych czasów. Oparłam się o niego delikatnie, no i wyszło jak wyszło. Przespałam się z przyjacielem, ba, był moim pierwszym. Udawaliśmy, że nic się nie stało, bo może i głupio było nam rozmawiać. Każdy wrócił do siebie.
Tydzień temu zrobiłam test, a dzisiaj dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Super?
A teraz się okaże że on nie chce się z tobą wiązać, i będzie śmiesznie
Nie zdziwię sie jeżeli nie będzie chciał związku. Byli po alkoholu, zwyczajnie zadziałał instynkt. Jednak kibicuję autorce i mam nadzieję, że test jest błędny albo, że przyjaciel weźmie odpowiedzialność :)
Przecież może wziąć odpowiedzialność za dziecko jednocześnie nie wiążąc się z nią. Wpadka ma od razu oznaczać konieczność ślubu?
Nie wiedzieć czemu, bawią mnie takie komentarze.
I co zrobisz dalej? Pisz, bo mnie ciekawi.
"Oparlam sie o niego delikatnie (...) a dzisiaj dowiedzialam sie ze jestem w ciazy" No go niezle sie o niego opieralas....
to* musze cos dopisac bo mi nie chce dodac :3
To był wypadek... potknęła sie i upadła na penisa
Kilka razy.
Naprawdę tak trudno się zabezpieczyć?
Nie masz 100% pewności, że to zadziała 👌
właśnie jak widać zdarza się że się nie zabezpieczy człowiek i wtopa. Ale mogła chociaż łyknąć tabletkę "po"
Nie, nie masz 100% pewnosci, ale szanse sa male.
"W ciągu roku na 100 par stosujących prezerwatywę bez błędów 2 kobiety zachodzą w ciążę.
W ciągu roku na 100 par stosujących prezerwatywę z błędami 15 kobiet zachodzi w ciążę." dane z 2015.
calkiem mozliwe, ze akurat byla tym malym procentem, ktoremu sie nie udalo.... no ale... sa zawsze inne metody.
Gratuluję myślenia.
O co chodzi z nazywaniem kumpla czy chłopaka 'Panem X' ? Jaki to, kurde, Pan dla Ciebie? Nie można napisać po prostu: przyjaźnię się z pewnym chłopakiem? Nie, musi być: 'przyjaznie się z panem X'. X-man czy co?
Bo to zawsze chodzi o profesora X, ale nikt nie chce się do tego przyznać, więc piszą ,,pan X"
Przez całe wyznanie źle czytałam i myślałam, że autor jest mężczyzną... Dopiero końcówka z ciążą coś mi nie pasowała.
Wychodzi na to, że jego dziewczyna miała nosa...
A mnie ciekawi (może nie powinno) jak się zabezpieczaliscie?
Stawiam, że wcale...
W sumie to nie mieli jak ego zrobić, bo nie byli w dom, do tego to był spontaniczny seks.
Chciałam jeszcze dodać, że przecież nikt nie nosi cały czas przy sobie gumek, a dziewczyna nie musi brać zawsze tabletek, skoro nie planuje uprawiać seksu.
No tak, bo do najbliższego sklepu/ stacji paliw było 100km
Ale przecież kiedy robi się atmosfera nie każdy o tym myśli, co nie jest dziwne i nie należy od razu mówić, że jest się nieodpowiedzialnym. No serio, nigdy nie zdarzyło się nikomu nie pomyśleć o zabezpieczeniu? Nie da się o wszystkim pamiętać.
Doda... zmień nick, bo z tego co wiem to Dorota ma jakieś 120 punktów iq. Nijak Ci on nie pasuje.
DODA, atmosfera czy nie atmosfera, spontanicznie czy nie, nie chce się wpadki, kupuje się gumki. Nie da się o wszystkim pamiętać ale w tej sytuacji skoro się nie pamięta o gumkach przed to trzeba pamiętać o pampersach i ewentualnym zmarnowaniu życia po.
Robi się atmosfera, nie masz gumek... wtedy jest tysiąc innych technik, żeby sobie ulżyć i nie ryzykować wpadki. Fakt, że te techniki stosowane bez zabezpieczenia powodują ruyzyko zarażenia chorobami wenerycznymi, ale trudno - wtedy ucierpią sami idioci, a nie niewinne dziecko.
Dziecko wcale nie musi ucierpieć. Nieplanowane nie znaczy niechciane.