#vspmd
Pokazałam im, gdzie mieszkam i spokojnie wróciłam do domu. Po pewnym czasie zaczęłam się niecierpliwić więc zdenerwowana poszłam ich szukać, ale nigdzie ich nie było. Z bezradności usiadłam na chodniku i zaczęłam płakać. Wtedy właśnie zauważył mnie patrol policji (policjant i policjantka), opowiedziałam im całą sytuacje.
Pani została żeby mnie pocieszyć, a Pan szukał porywaczek psa. Kiedy już straciłam nadzieję, zobaczyłam jak te dwie dziewczyny wracają z moją psinka, ich mina na widok policji była bezcenna.
Wszystko wyjaśniły i okazało się, że od czasu "pożyczenia" psa do ich powrotu minęło zaledwie 15 minut. Będąc dzieckiem w ogóle nie ma się poczucia czasu.
Ale przynajmniej policja się zainteresowała 😊
swój do swego ciągnie :v
nie no, to było prowo, do policji raczej ogólnie nic nie mam
Pamiętam, że na moim osiedlu dziewczynki, ktore były wtedy w moim wieku (koło 8-9 lat) dzwoniły po domofonach po pań, które znały i pytały się czy mogą wziąć ich malutkie dzieci w wózku na spacer. Uwaga - niektóre się na to godziły..
Dać małym dziewczynka własne małe dziecko na spacer, nie nigdy co jakby wózek się wywrócił albo zostały potrącone nie daj Boże przez auto, 9 letniemu rodzeństwu malucha dałabym co najwyżej poprowadzić wózek pod moim nadzorem, dziecko to przecież nie zabawka do wyprowadzania na spacer.
@homohabilis123 no właśnie, to jest ten problem, zero odpowiedzialności. A wtedy też nie było komórek i matki nie wiedziały gdzie są aktualnie te dziewczynki i co się dzieje z ich dziećmi...
Ja w wieku 9 lat opiekowałam się już małymi rocznymi nawet dzieci. Kwestia wychowaniu i wpojenia pewnej odpowiedzialności dziecku. Nigdy nie zrobiłam nic głupiego, zawsze byłam bardzo rozważna. Poza tym kiedyś to była norma ze starsze rodzeństwo zajmowało się młodszym nawet od 6 roku życia. Mój dziadek właśnie kiedy miał 8 lat woził rowerem po wsi swojego 2 letniego brata i to było normalne.
Nie gadajcie głupot, że "zajmowanie się dzieckiem tylko pod stałą obserwacją dorosłego". Ja mając 9 lat zostałam ze swoją półroczną siostrzenicą w domu. Poradziłam sobie, dziecku krzywda się nie stała a i mleko/kaszę (nie pamiętam dokładnie) też potrafiłam sama zrobić i nakarmić.
To zależy od stopnia odpowiedzialności w jakim zostaniemy wychowani.
Jednak co w rodzinie to w rodzinie...
Tak wiem zdaję sobie sprawę, że kiedyś to było normalne sama się zajmowałam w młodym wieku dziećmi małymi, ale mając z kimś styczność na codzień spiąć pod jednym dachem, widząc jak inni dorośli się opiekują dziećmi, ma się pewne odruchowy w stosunku do nich. Sadzać po tych dziewczynkach nie miały one same młodszego rodzeństwa, bo by się nim zajmowały, miały pewne niewielkie pojęcie jak zareagować i wyczuć dlaczego dziecko płacze i chciały raczej potraktować jak żywa lalkę, dla mnie takie matki nie są zbyt odpowiedzialne dać rodzinie, małej siostrze zajac się swoim szkrabem na jakis czas, ale nie dziecku sąsiadki jak jakas lalkę
Mnie mama czasem oddawała 10cio latką z podwórka :D
Jak ja miałam 10 lat to razem z rok młodszym kolega braliśmy na spacer malutkie dzieci sąsiadów. Ale dziś bym nie dała dziecka takim maluchom
@paulinaosw tak tak, cofnijmy się do ameb, wtedy to będzie zajebiście, bo kiedyś to było lepiej...
Ja w wieku 12 zajmowałam się dwójką dzieci przez wakacje, ferie, weekendy itp.
Teraz jestem po pedagogice i ma dwójkę dzieci+jedno w drodze :)
Ja, mając te 9-10 lat, dość często pytałam sąsiadów czy mogę zabrać ich dzieci/wnuki na spacer, plac zabaw itd. Zawsze się zgadzali i nigdy nie było tekstu "nie, bo coś się stanie".. Dziś jestem po pedagogice i pracuję w przedszkolu. Od małego wiedziałam, co chcę robić ;)
Ja mialam taka sytuacje z rowerem. Mialam z 8-9 lat i na podwórku podszedl do mnie chlopak i zapytal czy mu pożyczę rower bo chce dogonić kolegę. Pożyczyłam bo nawet przez myśl mi nie przeszło, że może go ukraść, dopiero jak przyszła moja młodsza kolezanka to powiedziała, że już go nie odzyskam. Zaczęłam płakać, bałam się przyznać mamie, ale na szczęście po kilkunastu minutach chłopak wrócił, podziękował i oddał rower.
Tylko po co chciały się z nim przejsc o.o
Może dla relaksu 😂
Albo na podryw "na pieska". Słyszałem, że niektórzy tak robią
Podryw do 8-letniej dziewczynki :DD
tylko po cholerę zabrały małemu dziecku psa..?
Teoretycznie fajna sprawa, Ty możesz sobie odpocząć a studentki na spacerze z psem ;p
Podobną historię spotkała moją babcię.
Do mnie kiedyś przyjechali Cyganie i chcieli cośtam sprzedać/kupić, a wtedy babcia była sama w domu (a ostatnio w mieście krążyły historie że zrabowali już kilka domów). A mam psa - suczkę labradora, która niby zawsze szczeka na obcych, ale po chwili już merda ogonem i łasi się.
Także Rumuny pytają babci czy chciałaby coś kupić/sprzedać, w tym samym czasie pies do nich wyleciał, ale już zaczęła się łasić. Babcia mówi że nic nie chce. A oni na to że w takim razie wezmą sobie tego pieska. Babcia tak ponoć się wkurzyła i zwyzywała, że odjechali szybciej niż przyjechali.
Tak oto babcia uratowała naszą psinkę.
Mimo to I tak dziwna sytuacjia o.o
Jak mogłaś oddać psa obcym ludziom ?! Nie potrafię tego zrozumieć ...
Może dlatego, że "pożyczała", a w dodatku miała osiem lat?
@Romb ... 8 latki mają już trochę oleju w głowie. Poza tym wychodzi brak rozmów z rodzicami na najbardziej oczywiste tematy.
Nie w temacie,ale mógłby ktoś podrzucić linka do forum anonimowych? Byłabym bardzo wdzięczna,bo nie mogę znaleźć :)