#v7IxE

Chciałam Wam opowiedzieć o pewnych świętach sprzed paru lat, które zapamiętam do końca życia.

Wychowałam się w "szczęśliwym " domu jako jedynaczka, w domu, w którym nie brakowało pieniędzy, ale brakowało rodziców i ich miłości. Wychowywały mnie niańki, bo rodziców prawie nigdy nie było w domu, a nawet gdy byli, to wiecznie siedzieli przed komputerami i odbierali telefony, bo praca, praca, praca.
Od kiedy pamiętam święta nie różniły się prawie niczym od dni powszednich: w Wigilię rodzice do późna w pracy, a na 25.12 i 26.26 szliśmy na obiad do restauracji, czasem pojechaliśmy w odwiedziny do rodziny. Nikt nie szykował specjalnych dań - zwykłe połamanie się opłatkiem, kupne ciasto, prezenty i znowu nosy w telefony i komputery.

W wieku 18 lat chciałam coś zmienić, bo zawsze marzyły mi się święta jak z TV - rodzina, śpiewanie kolęd, ta ciepła atmosfera i bycie razem. Oznajmiłam rodzicom, że przygotujemy święta u nas, zapewniłam, że ja wszystko zorganizuję i rodzice zgodzili się... ale właśnie pod tym warunkiem, że o wszystko zadbam ja.

Zaprosiłam rodzinę, miało się u nas pojawić około 15 gości. Upiekłam 2 ciasta, części dań nie musiałam gotować, bo umówiłam się z dwiema ciociami, że one przywiozą po kilka dań. Udekorowałam dom i w dniu wigilii byłam z siebie bardzo dumna. Mimo że rodzice byli w pracy do 16:00, poradziłam sobie ze wszystkim sama.

Sama wigilia była mega przeżyciem, było tak jak chciałam: szczęśliwi goście, głośno, wesoło, każdy mnie chwalił, gratulował pysznych dań i pomysłu, by spotkać się w ten dzień razem.

W końcu przyszedł czas na prezenty. Ustaliliśmy, że każdy kupuje prezenty w ramach swojej rodziny, żeby nikt o nikim nie zapomniał i żeby każdy miał prezent. Tłumacząc to jaśniej - ja z rodzicami kupujemy tylko sobie, a reszta cioć kupuje tylko swoim dzieciom i mężom.

Prezenty, ubrana w czapkę Mikołaja, spod choinki rozdawałam ja, wytypowana jako pomysłodawca spotkania. Miło się patrzyło na uśmiechnięte twarze każdego z obdarowywanych do momentu, aż uświadomiłam sobie, że pod choinką nie ma już żadnego prezentu, a wcześniej żadnej paczki dla mnie nie było. Ktoś zapytał "a Mikołaj nic nie dostał?", ktoś zażartował "może był niegrzeczny?", ktoś zgadywał "może prezent jest tak duży, że nie zmieścił się pod choinką i jest gdzie indziej?"... Spojrzałam na rodziców (mówiłam im o prezencie dla mnie, prezenty dla nich obiecałam kupić ja), ojciec powiedział do mamy: "myślałem, że ty coś kupisz", mama tylko wzruszyła ramionami, a mi nigdy wcześniej ani później nie było tak przykro jak wtedy. Cała magia świat prysła jak bańka mydlana. Atmosfera zrobiła się na tyle gęsta, że rodzina po pocieszaniu mnie zaczęła się ulatniać... To były ostatnie święta, jakie spędziłam z rodzicami.
Wesołych i rodzinnych świąt, kochani.
Jakskuteczniejablko Odpowiedz

Niby mała materialna rzecz ale jakże dosadnie wyraża ignorancję twoich rodziców, jak ja cię dobrze rozumiem autorko, trzymaj się!

Songo Odpowiedz

Nie chciałaś ozdób, prezentów, 12 domowych dań, dźwięku kolęd, tylko ciepła rodzinnego. To przykre, że rodzice, którzy mogliby zapewnić Ci wszystko, nie dali najważniejszego. Mam nadzieję, że nadchodzące Święta będą dla Ciebie cudownie przeżytym czasem.

Martynozaur Odpowiedz

O cholera, bardzo ci współczuję... Mam nadzieję że teraz masz lub będziesz mieć rodzinę, której organizujesz święta z prawdziwego zdarzenia

Vito857 Odpowiedz

Albo twoi rodzice są kompletnie wyprani z uczuć, albo sami tego nie zaznali w dzieciństwie i nie umieją inaczej. Dobrze, że chociaż córka im się udała.

milA00 Odpowiedz

To jak zachowali się Twoi rodzice ciężko nawet opisać. Bardzo mi Ciebie szkoda i nie dziwię sie, że do tej pory to wspominasz.

Klara589 Odpowiedz

Ja wczoraj miałam taki stan załamania jak spojrzałam na choinkę. Pełno prezentów, ok. 30 paczek (na 9 osób) a dla mnie jedna, najmniejsza paczuszka, w której jest raffaello (od babci, dała mi wszystko wcześniej żebym spakowała). Do tego pewnie dojdzie tylko wino od brata (mimo że wina nie lubię). Moja mama mi już na początku oznajmiła, że Mikołaj w tym roku skromny, więc nie liczę na nic. Przykro mi się zrobiło, bo ja za prezentami latałam od listopada, a na prezent dla mamy (robot sprzątający, żeby ją odciążyć) zmobilizowałam ojca i brata na składkę.

Owsiankozerca

Moze w przyszlym roku odplac im taki prezentami jakie ty dostajesz: wino i czekoladki i tyle. Moze oni wcale nie chca drogich prezentow, albo wcale nie chca prezentow. Albo zrobcie losowanie wsrod doroslych kto komu kupuje prezent i ustalcie kwote np, 50 albo 100zl. I ta kwota ma byc wydana, nie mozna kupic za 20zl.

Luckaaa Odpowiedz

Widzisz, prawdziwe Święta z prawdziwą rodziną nigdy nie wyglądają jak w filmach.

budyn4

To samo pomyślałam.

Cmonika

@Luckaaa Nie w każdym przypadku oczywiście.

MamDwaPsy

U jednych wyglądają, u innych nie. Zależy od ludzi.

Seven777 Odpowiedz

Smutno mi po przeczytaniu tego wyznania. Jak można być tak wypranym z uczuć... W stosunku do własnego dziecka... Ściskam Cię Autorko mocno :*

honey100 Odpowiedz

Mam łzy w oczach...

Gentelman Odpowiedz

Smutne

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie