#2Vsgm
Miałam jakieś czternaście lat. Dopiero uczyłam się sztuki narciarskiej i nawet dobrze mi to szło. Tego dnia wypiłam dużo wody przed zajęciami i szybko zachciało mi się sikać. Nasz instruktor, który zajmował się kilkunastoosobową grupą młodzieży, powiedział, że w pobliżu nie ma żadnej ubikacji i kazał mi iść za krzaki porastające jedno ze zboczy. Tak też zrobiłam, bo mój pęcherz naprawdę bardzo mocno sygnalizował mi pilną potrzebę opróżnienia go.
Znalazłam sobie wygodne miejsce i nie zdejmując nart zabrałam się do roboty. Kiedy już ukucnęłam, poczułam, że krzaczek zaczął się ode mnie oddalać. Po chwili w pozycji „na Małysza”, z gołą dupą szorującą po śniegu mknęłam w dół stoku, znacząc po drodze szlag żółtą kreską własnego moczu. Na dole wyrżnęłam w jakiegoś Bogu ducha winnego grubego chłopczyka, który to rozdarł się płaczem. Jakby już tej całej żenady było mało, zaraz przybiegli rodzice i narobili rabanu, w czasie gdy ja usiłowałam, leżąc na ziemi, podciągnąć spodnie. A nie było to łatwe, bo nogi z nartami mi się zaplątały i nie za bardzo mogłam się ruszyć… Przez resztę zimowiska byłam ofiarą ciągłej szydery.
Szlak* , szlag to mógł Cię potem trafić.
Biedny gruby chłopczyk.
Niemal identyczna historia zdarzyła się kiedyś, jak byłem z grupą na zimowisku. Jak kolega-instruktor opowiadał po raz pierwszy to płakałem ze śmiechu. Tyle że wtedy była kobitka po 40stce i ją jakoś złapał, ale fakt faktem zjeżdżała w dół stoku z opuszczonymi nachami. A, i nikt się nie nabijał z niej, bo na samym stoku kibel był tylko w schronisku na dole.
Ryzykownie sikać na kucaka bez odpinania nart :)
Stoisz sobie spokojnie, może nawet o czymś rozmyślasz a tu nagle wlatuje na nartach w ciebie ktoś.... z gołą d*pą. 😁 😁😁 Chłopczyk zapewne tego nie zapomni do końca życia.
Jeszcze pewnie będziemy czytać wyznanie z jego perspektywy, z opcjonalną traumą jakiej się nabawił 😂
no dobra, wszyscy już napisali co myślą a ja tylko pytam
czy opór powietrza był dużo mniejszy niż w ciuchach? XD
Chyba bym w tej sytuacji usadziła tyłek na ziemi. Jednak wolałabym usiąść na śniegu gołą dupą niż wjechać nią w przypadkową osobę.
Znając mnie, miałabym pewne zapalenie cewki moczowej/pęcherza/nerek czy czego się tam jeszcze da.
W tym samym miejscu i czasie na stoku był mój znajomy. Wylądował przez ciebie w szpitalu. Opowiadał jak to jedzie sobie z góry, a tu przed nim śmignęła jakaś laska z gołą dupą. Tak się na ciebie zapatrzył (o ile to ty), że w kogoś wjechał i skończył ze złamaną nogą. Podobno w trójkę wylądowaliście na SORze w jednym z małopolskich szpitali (nie będę zdradzał w którym xD )
Aj, współczuję... Kolegów idiotów też.
Oj nie przesadzaj... sama nie dałabym żyć znajomym po takim numerze 😂.
Oni mi za to par innych od lat skutecznie przypominają 😅