#uREy1
Dziadkowie mieszkają w starej, poniemieckiej willi rodem z niskobudżetowych horrorów o sierocińcach. Zawsze wmawiałyśmy sobie, że w domu straszy. Kuzynka niejednokrotnie mówiła, że w nocy budzą ją szepty, odgłosy drapania, znienacka włączająca się pozytywka albo telewizor. Była przerażona. Budziła się ze świadomością, że ktoś na jej szyi zacisnął lodowate ręce, zdjął jej kołdrę, nakrył jej ciało prześcieradłem. Kiedyś obudził mnie jej krzyk - okazało się, że na naszym wspólnym laptopie znalazła zdjęcia przedstawiające nas w łóżku, były zrobione około godziny trzeciej. Podobne sytuacje powtarzały się każdej nocy, jednak dziadkowie nie wierzyli w ich wiarygodność.
Zdanie zmienili, gdy kuzynka o czwartej zbiegła do sypialni dziadków i łamiącym się głosem powiedziała, że kątem oka zobaczyła postać w białej, ślubnej sukni. Dziadkowie obejrzeli wnikliwie sypialnię, krzyż nad drzwiami był przekręcony, dziadek nawet poświęcił pokój wodą święconą. Sytuacje jednak nasilały się z każdą nocą. Każdy dzień wakacji naznaczony był koszmarem. Kuzynka nie chciała się już bawić, była cicha, osowiała i przerażona. Babcia udała się do zaprzyjaźnionego księdza z parafii, który złożył nam wizytę i rzekomo odpędził demony. Odprawił też mszę w naszej intencji. Ponoć po wakacjach kuzynka musiała przez jakiś czas chodzić do psychologa dziecięcego i coraz rzadziej odwiedzała dom dziadków, a jeśli już - spała w innym pokoju.
Rodzice i dziadkowie na spotkaniach rodzinnych do dziś opowiadają historie o zjawiskach paranormalnych. A ja wtedy nie wiem, co powiedzieć. Straszyłam ją każdej nocy, bo gryzła mnie, popychała i zniszczyła mój film "Ratatuj". Po prostu nie chciałam z nią spędzać wakacji i bałam się o tym powiedzieć dziadkom.
Niesamowity zwrot akcji. To chyba najbardziej anonimowe wyznanie anonimowych. W sumie zniszczyłaś dziecięcą psychikę człowieka. Z drugiej strony pewnie byłaś mała, a z jeszcze innej najwyraźniej na tyle inteligentna, że potrafiłaś stworzyć takie widowisko. Aż mi się zimno zrobiło.
Mała mistrzyni zła...
Ja bym umarła ze strachu podczas straszenia kogoś, odwracania krzyży itp w środku nocy. Szacunek za odwagę autorko.
Ten pomysł z odwracaniem krzyża - genialne, chyba na kimś wypróbuję.
^Niektórych krzyży nie da się odwrócić. Przekonałam się o tym, kiedy razem z kolegami chcieliśmy nabrać księdza przekręcając krzyż w klasie.
Miałam taką koleżankę w dzieciństwie. Nie lubiłam jej, ale nasi rodzice się przyjaźnili, więc siłą rzeczy byłam zmuszona do spędzania z nią czasu. Wakacje, weekendowe wypady, imieniny... Dorośli sobie, dzieci sobie. A ona była trochę starsza od reszty dzieci i nas straszyła. Wywoływała duchy i potem wszystko na nie zwalała. Jak ją się jej bałam! Po latach okazało się, że ma schizofrenię.
Nie spodziewałam się takiego zakończenia.
Ciekawi mnie jedno. Skąd miałaś suknię ślubną?
Może stara suknia babci?
Pewnie prześcieradło, ale wyobraźnia zrobiła swoje
Ja niedawno prawie dostałem zawału, bo myślałem, że zza winkla domu ktoś mnie obserwuje, a okazało się, że to nasz grill, więc wszystko jest możliwe xD
Jak samodzielnie zrobiłaś zdjęcie "was w łóżku"?
Selfie na ślepo i pewnie jakoś wyszło
Jest taka funkcja w telefonie lub aparacie jak samowyzwalacz
O ku**a O.o
Uwielbiam takie wyznania!
Podziwiam
Zawzięta byłaś
Aż mnie zmrozilo jak to czytałam.
W sumie to trochę się ciesze ze tak sciemnialas.