Rzadko czytam książki, ale kiedy już to robię, to zamawiam apartament w mieście, w którym toczy się akcja powieści i jadę tam, żeby po prostu usiąść i ją przeczytać. Wyobraźcie sobie to uczucie, kiedy w środku nocy siedzicie z książką w ręku i w momencie, w którym na chwilę zawieszacie się i rozpatrujecie co dzieje się w głowach bohaterów, możecie spojrzeć przez przeszkloną ścianę i ujrzeć to samo miasto, w którym dzieje się akcja książki. Możecie wczuć się w ten klimat, poczuć powietrze, być bliżej akcji. To niesamowite uczucie.
Dodaj anonimowe wyznanie
A jak akcja książki się przenosi, to Ty też?
Przepis na to, jak sprawić, żeby nawet czytanie książek stało się bardzo drogim hobby.
Dobrze że nie czytasz książek gdzie akcja dzieje się w jakiejś fikcyjnej galaktyce.
Tolkiena to chyba też nie czyta.
,,W 80 dni dookoła świata” też raczej odpada.
Gdybym ja tak robiła to musiałabym mieć szafę z wejściem do Narnii, ogarnąć teleporter do śródziemia, znaleźć Erdę i zmieniać miejsca czytania jednej książki w kilka godzin...
Kiedyś czytałem książkę o epidemii zombie w realiach Warszawy w której mieszkam. Fajne doznanie .