#uAI4U
Dawid urodził się zdrowy. Kiedy miał niecałe dwa lata, z powodu wypadku (okoliczności nie podam, chcę być całkowicie anonimowy, w każdym razie to nie była niczyja wina) doznał urazu mózgu i stał się zupełnie innym dzieckiem. Mówi zaledwie kilka słów - mama, tata, sisi, amam, piciu itp. Nie ma szans na poprawę. Kilka lat później wpadliśmy mimo antykoncepcji. Ja się cieszyłem, żona niezbyt. Bardzo skupiła się na Dawidzie, poświęcała i poświęca mu całą uwagę. Ja oczywiście też. Kiedy dziewięć lat temu urodził się Patryk, głównie to ja się nim opiekowałem, z wyjątkiem czasu, który spędzałem w pracy. Kilka razy ostro się o to sprzeczaliśmy, bo zdarzało się, że po powrocie do domu okazywało się, że małemu już sporo wcześniej należało zmienić pieluchę.
Kiedy Patryk poszedł do żłobka, a później do przedszkola, było lepiej, często pomagali nam nasi rodzice. Ja pracowałem po kilkanaście godzin (Agata została w domu z Dawidem). Oprócz rachunków i innych oczywistych rzeczy sporo wydajemy na terapię i leki dla Dawida, który dodatkowo ma padaczkę. Żona szukała i szuka rozmaitych sposobów na poprawę zdrowia naszego syna, co też kosztuje. Nie przyjmuje do wiadomości, że nie ma cienia poprawy i nie będzie. Nawet psycholog nie pomógł.
Poza tym nieraz się kłóciliśmy o to, że pozwala synowi na zbyt wiele, a wszystko tłumaczy chorobą. Naprawdę uważam, że nie ma powodu pozwalać na rzucanie przedmiotami, jedzeniem i bicie nas, jedzenie tylko słodyczy i fast foodów (syn ma poważną nadwagę). Kiedy próbowałem interweniować, złościła się, że jestem surowy. To wszystko koszmarnie odbijało się na Patryku. Żona zajmowała się z nim z obowiązku, nigdy się nie interesowała tym co lubi, co go ciekawi, jakich ma kolegów. Patryk od małego jest bardzo wyciszony i spokojny, sporo osób twierdzi, że aż za bardzo.
W dodatku Dawid jest o niego potwornie zazdrosny. Bił go szczypał, szarpał. Jest wyrośnięty i silny, Patryk szczupły i drobny. Kiedy powstrzymywałem Dawida, atakował mnie (ma coraz większe problemy z agresją). Żona uważa, że on nie wie co robi i odsyłała Patryka do pokoju, żeby nie prowokował brata.
Pewnego wieczoru przyłapałem Dawida, jak walił głową brata o łóżko, na szczęście o kołdrę. Wtedy coś we mnie pękło. Nazajutrz zabrałem Patryka i przeniosłem się do mojej matki. Agata totalnie zbagatelizowała sprawę. Uważa, że to nawet lepiej, bo nikt nie będzie denerwował Dawida. Ja wciąż bardzo dużo pracuję i po prostu boję się, że Dawid mógłby po prostu mocno skrzywdzić brata, mimo że nieświadomie.
Naturalne płacę żonie alimenty, wie, że może prosić o pomoc w każdej chwili.
Mam gdzieś, co gadają ludzi, którzy nigdy nie byli w mojej sytuacji, żal mi Patryka.
Dobrze zrobiłeś
Dobrze zrobiłeś. Mam podobny przypadek w rodzinie. Dziecko nie chodziło nawet do szkoły specjalnej, rodzice olali temat, też miał problemy z agresją, ale na szczęście mniejsze i nikogo nie skrzywdził poważnie, a siłę miał ogromną (bicek napakowany jak na siłowni ).Teraz ma ponad 50 lat, rodzice zmarli. Krzyż na całe życie dla opiekunów. Dlatego jestem za aborcją i eutanazją. Zmarnowane życie. I nic więcej. Brutalne ale jak człowiek to przeżyje z bliska to nabiera perspektywy.
A właściwie dlaczego Ty płacisz alimenty, skoro połowa Waszych dzieci jest na Twoim utrzymaniu?
Bo żona nie pracuje.
Bo potrzeby dziecka niepełnosprawnego są większe niż zdrowego, a żona zapewnia jest na świadczeniu pielęgnacyjnym.