#u8yV3
Moja mama bardzo to przeżyła i postanowiła za wszelka cenę ściągnąć mnie do domu - kupiła nowe mieszkanie i rozwiodła się z ojcem (jednak nadal z nim mieszka) - obiecując mi ciszę i spokój, jeśli wrócę. W pewnym momencie posunęła się nawet do kłamstwa o nowotworze. Jest tylko jeden problem - ja nie chcę wracać. Jest mi tu dobrze i odkąd mieszkam na swoim, nigdy nie czułam się lepiej. Dlatego od paru miesięcy wymyślam wymówki, dlaczego nie chcę wracać.
Ponieważ nie wiem jak powiedzieć samotnej kobiecie, która tyle mi dała w życiu, że nie chcę wracać do mieszkania z nią, ponieważ każda wizyta u niej na dłużej jest męczarnią, a Polska jest zbyt mała, by utrzymać zdrowy dystans.
Zaproś ją do siebie. Niech zobaczycjak żyjesz, że sobie radzisz i jest Ci tu dobrze. Może to jej otworzy oczy, zobaczy, że można inaczej. Ewentualnie poszukaj jej jakiś kursów, zajęć w okolicy, w której mieszka - niech idzie i poznaje nowych ludzi. W całej miłości do Ciebie zatraciła samą siebie. Musisz jej to uświadomić, może wowczas da Ci spokój.
O, z tymi kursami dla mamy to fajny pomysł. Może jest cos, co zawsze chciała robić?
O taaa. Zostanie na wieki.
po co wymyslasz wymowki? powiedz po prostu ze masz swoje zycie i chcesz je przezyc po swojemu
i nie zamierzasz do starosci mieszkac z rodzicami
Rolą rodzica nie jest wyuczenie niewolnika, tylko nauczenie pisklęcia latania i wypuszczenie na świat.
Z tego co piszesz Twoja mama ma zastępczy zespół Munchhausena, a to się leczy psychiatrycznie.
Z pierwszym zdaniem się zgadzam, ale skąd drugi wniosek?
Człowieku, pleciesz bzdury! Zespół ten objawia się szkodzeniem zdrowiu dziecka by trafiło do szpitala, by lekarze się nim zajmowali i by ktoś opiekunowi/matce współczuł. To co innego.
Bo współuzależnienie to osobowość, nie jest zależne od tego czy obok jest uzależniony. Mama po prostu musi żyć czyimś życiem, nie zna innego życia.
To Twoje życie i Ty masz być szczęśliwa...
@Niepoukladana wazne ze prawdziwy