Gdy chodziłem jeszcze do gimby, mieliśmy w klasie pewnego niezwykle wrażliwego kolegę. Gość zachowywał się wyjątkowo bucowato i lubił dowalać się o pierdoły do innych. O ile z jego strony wszyscy mogli liczyć na wiązankę docinek, o tyle jego samego nie wolno było tknąć. Przykład? Kopnąłeś przypadkiem w jego krzesło na lekcji – od razu leciał do nauczycieli, że mu dokuczają. Wiele razy próbowaliśmy mu z kumplami dać do zrozumienia (nie w agresywny sposób), że nam i reszcie klasy nie podoba się jego zachowanie. Człowiek mógł równie dobrze mówić do ściany. Miałem też w klasie drugiego kolegę, właściwie kumpla, któremu niefortunnie groziła niesatysfakcjonująca ocena z biologii. Jako że chciał dostać się na biol-chem, gość postanowił działać i sam wyszedł z inicjatywą do facetki, z prośbą o przeprowadzenie nietypowej lekcji dotyczącej pajęczaków. Akurat przerabialiśmy temat o stawonogach, więc facetka z radością przystała na propozycję, zadowolona, że ktoś wyręczy ją w brnięciu przez materiał ostatniej gimnazjalnej. Wracając do mojego kumpla, musicie wiedzieć, że jest on wyjątkowym fanem terrarystyki, a największym przedmiotem jego zainteresowania są właśnie ośmionogie ziomki, na widok których większość przeciętnych zjadaczy chleba (w tym ja) dostaje palpitacji serca. Kumpel postanowił przedstawić klasie jeden ze swoich okazów i nazajutrz rzeczywiście pojawił się w szkole z ogromnym ptasznikiem o imieniu Jacuś, przetransportowanym w pudełku śniadaniowym.
Przed biologią był WF, a więc zamieszanie i rozgardiasz. Wiadomo jak to bywa, szczególnie w męskiej szatni. Być może transport egzotycznego pająka w pudełku śniadaniowym nie był zbyt dobrym pomysłem, bo po lekcji wychowania fizycznego okazało się, że zniknęło ono w tajemniczych okolicznościach. Nie byłem zachwycony tymi wieściami, podobnie jak reszta wtajemniczonych w plany kumpla na lekcję biologii. Zaczęliśmy dyskretne poszukiwania, tak aby nie wywołać paniki wśród przebierających się. Pudełko odnalazło się za jedną z ławek, toteż pełni ulgi mogliśmy w końcu podążyć na lekcję.
Kumpel opowiadał na tyle ciekawie, że cała klasa słuchała zainteresowana. Na koniec miała nastąpić prezentacja Jacusia, który czekał cierpliwie w pudełku na swój wielki moment. A przynajmniej tak się wszystkim wydawało, do czasu, gdy mój kumpel je otworzył. Zamiast pająka były tam bowiem dwie kanapki. Na rozwiązanie zagadki lokalizacji Jacusia nie trzeba było jednak długo czekać, co oznajmił wszystkim przeraźliwy wrzask.
Tak jak się już pewnie domyślacie, pudełko z Jacusiem przypadło naszemu nielubianemu koledze, który znudzony wykładem kumpla postanowił skonsumować swoje drugie śniadanie. Na jego nieszczęście miał takie same pudełko śniadaniowe jak kumpel i wziął mu je przypadkiem.
Podobno do dziś jest przekonany, że zrobiliśmy to specjalnie :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja bym zemdlała gdybym zobaczyła ptasznika w pudełku śniadaniowym... 😷😷
Mi kuzyn podłożył swojego Avicularia braunshauseni o wdzięcznym imieniu Jolanta IV Mechata (trzymał w domu dynastię całą) pod twarz, kiedy spałem. Ale się śmiał kiedy zacząłem wrzeszczeć. Nie było mu do śmiechu kiedy zatłukłem to szkaradztwo poduszką. Do dziś obowiązuje mnie ekstradycja z jego ptasznikarni.
Ptasznik Jacuś. :D
Jej ! 😃
Fajnie napisane ;)
Myślałam, że w szatni wypuscicie pająka i będziecie nim szczuć tego gościa ups :D
Dobre mu tak.
1. Na lekcji sie nie je, tym bardziej jezeli ktos cos przedstawia i jest sie w 3 gimnazjum.
2. Jezeli taki z niego kolega to należało mu sie wreszcie
Mój kolega kiedyś w podstawówce przyniósł tak gekona do szkoły. ;D
Świetne wyznanie :)
Co trzeba mieć w głowie by hodować zwierzęta, które mogą zabić gdy tylko zwieją, oraz nie czują żadnego przywiązania do właściciela...
No w hodujesz, nie zrozumiesz. Masz jednak mały rozumek 🤷
Strach przed pająkami i wężami czy tego typu gadami mamy zapisany w genach. Odruchowo uciekamy od nich lub je izolujemy od nas, obojętnie w jaki sposób. Najlepiej taki, żeby się nie rozmnażały jeśli się da. Nie, nie rozumiem co może pociągać w hodowli takich bydlaków. Cieszy Cię jak widzisz, jak jakieś zwierzę na żywca jest pożerane czy duszone, bo trzeba nakarmić pupilka? To pomyśl, że dla niego bez różnicy czy to zwierzę czy Ty, różnica jedynie gabarytów. Jednak rozumek za mały żeby tak pomyśleć...