#tXiQD
Pisałam z pewnym panem jakoś 2-3 tygodnie, były to miłe i ciekawe rozmowy. Nic nie wzbudzało moich podejrzeń, facet wydawał się w porządku. Jednak gdy doszło do spotkania, zaledwie po 30 minutach oświadczył, że może się do mnie wprowadzić, bo chciałby już założyć ze mną rodzinę.
Kolejny pan, pisaliśmy od czasu do czasu przez jakiś miesiąc. Studiował medycynę, wydawał się bardzo poważny i stosowny, ale miał bardzo fajne poczucie humoru. Na pierwszym spotkaniu w kawiarni, gdy zapadła chwila ciszy, wziął moją rękę i położył sobie na kroczu. Nawet nie wiecie, z jaką prędkością wyszłam z tej kawiarni.
Bardzo długa internetowa znajomość, pisałam z tym panem dobre pół roku, zanim się spotkaliśmy. Nie za często, ale jednak. A gdy doszło do spotkania, facet stwierdził, że to, że zgodziłam się w końcu z nim spotkać, oznacza, że jestem także gotowa na seks z nim. Po spotkaniu wysyłał mi zdjęcia swojego przyrodzenia, dopóki go nie zablokowałam.
Jednego pana znałam z tydzień, ale świetnie mi się z nim pisało, więc chciałam się już spotkać. No niestety, po spotkaniu prawie siłą próbował mnie zaciągnąć do swojego domu, bo przecież skoro go lubię, to na pewno chcę mu już do łóżka wskoczyć. Potem przez długi czas nękał mnie jeszcze telefonami, grożąc, że się zabije, jak się z nim nie spotkam.
Chyba dam sobie spokój z szukaniem faceta...
Z twoim *radarem* jest coś nie tak, podobnie mają kobiety które podświadomie wybierają alkoholików albo przemocowców, bo ta jedna cecha przyciąga je najbardziej. :)
Wybij sie ze schematu.
Temu co Ci położył rękę na swoim kroczu, trzeba było powiedzieć, żeby się nie martwił bo są operacje powiększające. A tak poważnie, to nie ma reguły, ja poznałam męża na tinderze i pisaliśmy ze sobą równo tydzień przed spotkaniem, a i to dlatego, że nie mieliśmy jak wcześniej się zorganizować. Ale faktycznie trzeba było przesiać mnóstwo osób, żeby trafić. Znajomy po 50. znalazł drugą żonę (po rozwodzie) na jakimś portalu randkowym, ale znalazł jakiś portal, na którym trzeba było trochę więcej pisać - dominowały raczej opisy niż zdjęcia i było mniej osób nastawionych na relacje bez zobowiązań. Nie zniechęcaj się, powodzenia :)
Dlatego pisanie i czaty to głupota, jakbyś spotkała tych ludzi na żywo od razu, nie stracilabys tyle czasu.
Znam z 5 par małżeńskich które poznały się na portalach. Sama z jednego przytargałam sobie na chatę męża, póki co jestem zadowolona. Nie poddawaj się!
Faceci nie mają lepiej, albo wydzierane wariatki, albo mega zakompleksione
Na portalach z reguły są ludzie z jakimś defektem. Niemal każdy normalny albo już kogoś ma, albo szuka w realu.
Poznałem swoją żonę przez taki portal, ale ja mam defekt ;)
Da się, pewnie. Ale trzeba przez gęste sito przesiewać. Albo jakieś księżniczki, albo megakompleksiary które powinny być na jakiejś terapii, albo ruchacze bądź ruchacze-marzyciele, albo jakieś simpy albo skrajni redpilowcy...no czyli ogólnie jak w życiu w sumie. Ludzie to jednak są zrypani.