Sytuacja wydarzyła się kilka miesięcy temu. Miałem wtedy złamaną nogę, więc wybrałem się MPK na uczelnię. W autobusie było trochę ludzi, ale wolnych miejsc również. Obok mnie jakiś facet, po przeciwnej stronie kilka młodych dziewczyn, jedną kojarzyłem z uczelni. Na kolejnym przystanku wsiadła ONA. Typowa moherowa babcia, z syndromem uprzykrzania pasażerom życia. Jak zapewne się domyślacie, upatrzyła sobie mnie na cel. Wydaje mi się, że nie zauważyła, że mam nogę w gipsie – zasłonił plecak i miałem białego buta na zdrowej nodze. No i stoi nade mną, warcząc, że mam ustąpić jej miejsca. Chciałem utrzeć jej nosa, więc uśmiechnąłem się, wziąłem kule i wstałem. Wierzcie – jej mina była bezcenna, ale i tak usiadła dumna z siebie. Wtem poczułem rękę na ramieniu. Obejrzałem się mocno zaskoczony. Brunetka, na oko w moim wieku, śliczna, wskazała mi na swoje miejsce. „Siadaj” – powiedziała, a ja jakoś nie miałem odwagi się z nią spierać. Zająłem siedzenie obok jej koleżanki. Tymczasem śliczna dziewczyna oparła się o rurę koło mnie i z założonymi rękami wpatrywała się wrogo w mohera. Babunia na początku krzywo na nią spojrzała, ale z czasem straciła rezon. Inni pasażerowie śmiali się pod nosem. Zawstydzona babunia opuściła MPK przystanek dalej, idąc tak szybko, że omal się nie wywróciła. Niestety tamta dziewczyna również. Nie zdążyłem nawet podziękować. Zrobiła na mnie naprawdę wielkie, pozytywne wrażenie.
Próbowałem dowiedzieć się od znajomej z widzenia, jak ona ma na imię i dostać jej numer, ale bez skutku. „Nie będzie zadowolona, że rozdaję jej numer obcym ludziom” – usłyszałem w odpowiedzi. Tyle. Nie mogłem jej odnaleźć w internecie, w końcu sobie odpuściłem. O sprawie zapomniałem.
Dziś, wracając do domu MPK, widziałem ją. Na moje nieszczęście, zauważyłem ją, dopiero gdy wysiadała. Po raz pierwszy serce zabiło mi tak szybko. Zapukałem w szybę, zanim autobus ruszył, a ona odeszła. Jeszcze nigdy nie widziałem tak pięknego uśmiechu. Pomachała mi. Rozpoznała mnie, więc jest nadzieja. Tym razem nie odpuszczę, wyciągnę jej numer, choćby nie wiem co.
Trzymajcie kciuki!
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie zdążyłeś jej podziękować? Zwykle to odruch bezwarunkowy tuż po tym jak ktoś ustąpi ;) Plus, może zamiast usilnie wyciągać jej nr, skoro wg znajomej sobie tego nie życzy, poproś tej znajomej by przekazała Twój i sama niech podejmie decyzję czy się odezwać. Możesz dodać, że chciałeś podziękować stawiając kawę czy coś :) powodzenia!
Wystarczyło powiedzieć "nie ustąpię, mam złamaną nogę".
Dziewczynie mogłeś podziękować i poprowadzić luźno rozmowę.
Nie wierzę w tę wszystkie opowieści o moherach s komunikacji publicznej. Wszystkie są takie same.
Może nie tylko szybę będziesz pukał :)