#l3enO

Mamy niepełnosprawne dziecko, do tej pory radziliśmy sobie dobrze finansowo, ale doszło dużo wydatków związanych z chorobą i moim brakiem możliwości pracy. Znajomi namawiają nas na 1,5%, zbiórki i inne fundacje.

Przez tendencje do generalizowania typu „madki” i „dej, mam horom curke” boję się poprosić o pomoc dla siebie (w praktycznym wymiarze) i dla dziecka, chociaż jej realnie potrzebuję. Tak samo przez takie generalizowanie boję się przyznawać, że dziecku coś jest, żeby nikt nie myślał, że chcę coś wymusić.

Takie oto czasy nastały.
Maniack37 Odpowiedz

Po prostu załóż to konto na 1,5%, złóż wnioski na świadczenie i zasiłek pielęgnacyjny. Potem przypomnij sobie, że masz chore dziecko i masz w dupie to co odklejeni ludzie myślą, bo masz ważniejsze sprawy na głowie.

ohlala Odpowiedz

Mam dosyć kontrowersyjne podejście do zbiórek, które wywołuje u wielu osób palpitacje serca i ból aż do prostaty - zupełnie nie oburzają mnie zbiórki, które nie mają na celu krzywdzenia innych. Zbiórka na wycieczkę? Spoko. Na nowy komputer? Nie ma problemu. Wpłacanie na zbiórki jest dobrowolne, więc o co ten ból dupska?

karlitoska

Popieram - kto chce ten wpłaca. Mam jedynie problem z wykorzystywaniem, wymyślaniem albo naciąganie choroby dziecka, żeby wyciągnąć kasę.

ohlala

Tak, dokładnie. Wszelkiego rodzaju nieetyczne, szkodliwe zbiórki nie powinny mieć miejsca. Zbiórki medyczne powinny być weryfikowane (niektóre chyba są, ale wydaje mi się, że nie wszystkie platformy to robią).

Nocturno Odpowiedz

Od dawna mówię, że takie profile jak właśnie "dej, mam horom curke" i podobne to rak społeczeństwa. Jakieś zakompleksione i nie spoełnione osoby, wrzucają jakieś z dupy screeny. W większości debilnych postów i pytań stworzonych przez nich samych albo podobnych do nich ograniczonych intelektualnie i się cieszą. Potem dochodzi właśnie do takich sytuacji jak ta tutaj opisana

karlitoska

Dokładnie, to są ci sami ludzie, którzy oglądają matura to bzdura, łykają jak pelikany, że są tacy mądrzy, bo wiedzą gdzie leży Berlin, a jakiś debil na yt nie…

Diddl Odpowiedz

Proszenie o pomoc kiedy jej się faktycznie potrzebuje, kiedy rzeczywiście niepełnosprawne/chore dziecko i ta pomoc faktycznie jest przeznaczona na potrzeby dziecka czy praktyczną pomoc dla rodzica opiekującego się niepełnosprawnym dzieckiem, to co innego niż madki żebrzące na nowy samochód/dom/wstaw inną rzecz, podczas gdy dzieci zdrowe, ale rodzice nie pracują, bo po co, lepiej pobierać zasiłki i 800+ i płakać, że ciężko, bo narobili sobie więcej bombelków niż ich na to stać. Serio, nie spotkałam się, żeby ktoś nazwał matkę proszącą o pomoc na chore dziecko ktoś nazwał madką. Do zbiórek się przecież dołącza dokumentację medyczną dziecka/innej chorej osoby, dla której jest ta zbiórka. Raczej nie sądzę żeby na którejś stronie do zbiórek taka zbiórka przeszłaby bez dokumentacji, a jeśli jednak, to słaba strona, bo to daje pole do popisu oszustom.

karlitoska

W Polsce mamy jeden z najniższych odsetków rodzin z dziećmi, w których występuje niska intensywności pracy (4-5% wszystkich rodzin), a rodziny, w których rodzice wgl nie pracują to tylko 1% wszystkich rodzin. Za w komentarzach o zabarwieniu hejtu w stosunku do rodzin, obrzydzania młodym ludziom posiadania 500+ przez madkowanie, wyzywanie od 500/800+ itp. to na pewno jesteśmy w ścisłej czołówce.

Dodaj anonimowe wyznanie