#tPzBw
Jej ostatni „związek” skończył się, gdy pojawiły się problemy finansowe. Pan, z którym się spotykała, powiedział jej wprost, że nie bardzo ma teraz pieniądze i żeby ograniczyli liczbę wyjść. Jej reakcja? Oświadczyła mu, że ona nie jest emerytką, by siedzieć w domu i zakończyła znajomość.
Takie „związki” miała na razie trzy. Tłumaczę jej, że to, co robi, jest mocno nie fair, że ci panowie się angażują, że liczą na szczerą relację i równie szczere zaangażowanie. Nie dociera to do niej. Moje uwagi najczęściej kwituje słowami: „Jak chcą panią, to niech płacą na nią”. Pewnie zakończę z nią znajomość, bo to, jak traktuje tych mężczyzn, sprawia, że tracę do niej sympatię i szacunek.
Tak, musiałam gdzieś wyrzucić swoją frustrację.
Paula, o ile istnieje, nie jest zbyt mądra. Bez problemu znalazłaby faceta, który zostałby jej sugar daddy. Miałaby z tego prawdziwe pieniądze, a wszystko to bez oszukiwania, bo obie strony wiedzą, na co się piszą.
Czy ona uprawia z nimi seks? Jak tak, to to trochę prostytucja. Zawsze mi się wydawało, że istnienie takich interesownych, materialistycznych dziewczyn to jednak męska legenda, a tu proszę, kobieta to opisała.
Tak, uprawia z nimi seks. Wprawdzie taki pan poza zasobnym portfelem musi jej się również podobać wizualnie, ale nadal jest to mocno nie fair. Niestety, takie kobiety istnieją. Gdy żona mojego kumpla zaczęła zarabiać lepiej od niego, to całkiem poważnie rozważała rozwód, bo "ona nie czuje się bezpiecznie z mężczyzną, która zarabia mniej". A różnica w zarobkach wynosiła może z 500 złotych.
@anonimowosctomit A to akurat potwierdzają statystyki. Kobiety częściej porzucają facetów, kiedy ci zarabiają mniej. Nie szanują ich. Nic nie zrobiło tyle dla rozwodów, co wyrównanie płac.
Jeżeli końcem małżeństwa jest poprawa zarobków kobiety to znaczy że w tym małżeństwie poza pieniędzmi nie było dla niej zbyt wiele...
Ale tak panowie, upierajcie się że bycie nie wprost bankomatem jest lepsze...
Czy nie chodzi jednak o sytuację gdzie kobieta się stara, rozwija, a mąż nie ma żadnych ambicji i stoi w miejscu?
Szwedacz - zarobki zależą od bardzo wielu czynników. Życie nie jest sprawiedliwe i to nie jest tak, że ten kto robi najwięcej, zarabia najwięcej. A np. w małych miejscowościach, często praktycznie nie ma realnych możliwości rozwoju i te 500 zł, o których napisała ,,anonimowosctomit", to kwestia tego, że twój Januszeks, jest trochę mniej Januszowy.
Kolejna sprawa, dlaczego rozwój powinno się kojarzyć jedynie z kasą? Może ktoś przychodzi do pracy żeby zrobić swoje i rozwija się poprzez swoje hobby np. sportowe.
Cystof - nieczęsto się z Tobą zgadzam, ale dobrze mówisz.
@Sokoli
Właściwie to wcale nie tak rzadko myślimy podobnie, to się może nie rzucać w oczy bo jeżeli widzę wypowiedź pokrywającą się z moimi przemyśleniami to najczęściej daję upvote i tyle. Nie będę pisał drugi raz tego samego po kimś.
Także ten, nawet jak się nie odzywam to i tak gdzieś się tu czaję!
@SokoliWzrok tak też może być. Tylko nie ma co generalizować, że kobiety rozwodzą się przez kasę. Pewnie nie rzadko tak sobie później ex mąż tłumaczy "bo to zła kobieta była i odeszła przez 500 zł". Serio spotkałeś się z czymś takim? Nie sądzę, że to był cały powód jaki podała żona kumpla @anonimowosctomit
Biedna. Musiała skończyć znajomość z mężczyzną, któremu kończyły się pieniądze na celebrowanie byle czego, bo przecież pani nie zamierza siedzieć w domu. A przecież nie trzeba. Dla odmiany można siedzieć w pracy.
I czasem siedzi w pracy. Ale w żadnej nie wytrwała dłużej niż rok. Albo sama się zwalniała, gdy okazywało się, że rzeczywiście pracować trzeba, albo ją zwalniali z tego samego powodu.
Jak nie lubi siedzieć w domu, to może by tak poszła do pracy? Czy to za wiele na jej szlacheckie jestestwo?:)
Zwykły szon i tyle.