#t7Lxd
Wychowywałam się w normalnym domu. Odkąd się urodziłam, tylko tata pracował, mama czasem łapała się jakiejś dorywczej pracy. Gdy podrosłam, mama zdecydowała się na studia, lecz z powodu drugiej ciąży przerwała je.Urodziła się moja siostra. Młoda ma teraz 13 lat, a mama nadal się nią opiekuje jak maluszkiem. Tu zaczyna się cały kocioł. Tata zwraca jej uwagę, że trzeba młodej dać trochę luzu, ale jego uwagi komentowane są brakiem odpowiedzialności, brakiem dbałości o dziecko itp.
Mama ciągle przestrzega mnie, że dzieci to najgorsze, co może się człowiekowi w życiu przytrafić. Że to nieustanna męka. Że dzieci zniszczyły jej życie. Że nic nie może zrobić dla siebie (halo! młoda ma już 13 lat! Nie potrzebuje opieki 24h na dobę!). Kiedy mówię, że ja też przecież jestem jej dzieckiem, ona na to najczęściej odpowiada "Ale ty już na szczęście jesteś dorosła". Wystarczy, że młoda dostanie katarek, a mama już świruje i odprawia swoje lamenty.
Mam totalnie zakrzywiony obraz macierzyństwa... Ryczeć mi się chce, bo z jednej strony chciałabym mieć w przyszłości dzieci, ale z drugiej... widzę, jak to zniszczyło psychicznie moją matkę. Przez te wszystkie lata uwierzyłam, że dzieci to zło. Że zostając matką, stajesz się więźniem. Nie ma morału. Tylko tyle, że boję się życia, boję się przyszłości.
Jak można powiedzieć swojej córce " że dzieci zniszczyły jej życie". To nie jest normalne. Nawet jeśli tak uważa to takie słowa powinna zachować dla siebie lub wyżalić się komuś innemu, a nie kierować takie słowa do swojego własnego dziecka.
Można. Mnie mówiono to samo.
Ja też to słyszałam
Ale moja matka swoim zachowaniem mnie totalnie zniechęciła do macierzyństwa - nie chce kogoś tak samo skrzywdzić
Ja też to słyszałam wielokrotnie...nie każda kobieta powinna być matką...moja mama zaszła w pierwszą ciążę bo chciała sobie "odpocząć na macierzyńskim"...druga (czyli ja) była wpadką - od cioci wiem, że mama chodziła struta przez całą ciążę, zła na cały świat, że znowu jest w ciąży. Dorastaliśmy w poczuciu, że jesteśmy "kulą u nogi" i "karą za grzechy"...Odbiło się to na mojej samoocenie, żyłam w poczuciu, że muszę przepraszać za to, że istnieję i w poczuciu, ze lepiej by było gdybym nigdy się nie urodziła...Gdybym mogła cofnąć czas kazałabym jej się wyskrobać...
Spokojnie. Moja matka mówiła to samo "nie bierz ślubu, nie miej dzieci, bo po co Ci to, lepiej sobie życie zaplanuj itp". Tak samo jak u Was i też uważam, że testy psychologiczne są niektórym potrzebne przed zostaniem rodzicem, ale... Ja mam dziecko, nawet dwoje. I zwyczajnie najpierw trochę tego życia zaznałam, robiłam co chciałam, a dopiero później zdecydowałam się na powiększanie rodziny. Także "mamusi" gadanie trzeba mieć głęboko, chyba że ktoś rzeczywiście rozmnażać się nie chce. Nic na siłę.
Twoja matka ma ogromne problemy ze sobą.
zgadzam się. prawdopodobnie chce zrekompensować sobie tym swoim "perfekcyjnym macierzyństwem" jakieś kompleksy - i sama siebie zamęcza nim na śmierć, bo udało jej się samej sobie wmówić, że tak trzeba.
To twoja decyzja czy chcesz mieć dzieci czy nie. Przecież jeśli chcesz mieć kiedyś dzieci, to chyba nie powiesz: jednak nie, bo moją mamę to bardzo zniszczyło. No i potem będziesz żałować, że się nie zdecydowałaś. Aczkolwiek i tak musisz też wiedzieć z czym wiąże się posiadanie dziecka. Z jednej strony to czas kiedy jesteś mega szczęśliwa, a drugiej strony to czas kiedy masz dość. Aczkowiek myślę, że przyjdzie czas kiedy sama będziesz potrafiła podjąć tą decyzję.
Twoja matka jest zwyczajnie niezaradna i głupia... A swój brak ambicji i pewnie też lenistwo próbuje usprawiedliwiać tym, że jest "madką'. Jakby chciała i ciężko pracowała to dokonała by wiele i dzieci nie byłyby przeszkodą. Moja mama urodziła mnie w wieku 20 lat... a jednak nie przeszkodziło jej to w skończeniu studiów, w robieniu kariery i rozwijaniu swoich pasji. Dziś nie ma nawet 50 lat a jest właścicielką sporej firmy,zarabia duże pieniądze, zwiedza świat i ciągle dba o swój samorozwój. Dzieciństwo z siostrą miałyśmy wspaniałe, mama umiała swietnie połączyć swoją karierę z naszym wychowaniem.I to nie jedyny przykład który potwierdza co napisałam.
Zawsze mnie irytuje, jak ktoś posiada dzieci i narzeka, jaka to udręka je mieć. Nie chcesz dzieci to ich nie miej a w obliczu wpadki istnieje masa rozwiązań. Wkurza mnie, że ludzie poświęcają swoje dobro a potem marudzą jakimi to są męczennikami.
Bardzo sie mylisz , to nie dzieci czy maciezynswtwo zniszczylo twojej mamie psychike .Problemy to ona miala juz napweno duzo wczesniej i z powodu tych problemow nie umie byc matka i niszczy psychike swoich dzieci .
Spokojnie, szok jest na początku i nie jest lekko jak maluch wisi na cycku, ale im dziecko starsze tym coraz bardziej da się ogarnąć sytuację i wrócić do "normalnego" życia - wyjść do kina czy na imprezę.
I wiesz co? Po ciężkim dniu w pracy jak taki maluch przytuli i powie, że kocha, to od razu troski znikają.
Ale bycie mama moze byc najlepsza sprawa na swiecie :) to niezwykla fascynujaca przygoda i cud, zaszczyt uczestniczenia w rozwijaniu sie malej bezradnej istotki w swietnego dojrzalego czlowieka. Urodzilam dwoje, bylam mama zastepcza dla kilkunastu innych, i to najlepsze co spotkalo mnie w zyciu :)
Zależy dużo od dojrzałości i psychiki. Autorka wie co jej matka źle robi dlatego może uniknąć tych błędów sama będąc matką. Ale przede wszystkim musi sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie czy podoła temu psychicznie tym bardziej że ma przez matkę uraz. Dzieci to niestety ogromna odpowiedzialność.
Dla Ciebie to najlepsza sprawa na świecie, ale nie każdy będzie szczęśliwy poświęcając kilkanaście lat swojego życia dla dziecka bo to ogromna odpowiedzialność i masa wyrzeczeń. Ja np lubię dzieci ale sama nie chcę ich mieć bo wiem że nie była bym szczęśliwa poświęcając cały swój czas na wychowanie dziecka.
Nie musisz miec dzieci WCALE.
Nie ma tego zlego. Mniej dzieci mniej smieci #zerowaste