#sgi3Y
Sama mam psa - zwykłego, pospolitego kundla przygarniętego z ogłoszenia na gumtree.pl za symboliczną złotówkę (żeby się lepiej chował ;)). Mając w pamięci dramatyczne opowieści znajomych, postanowiłam od szczenięcia przyzwyczajać moje wymarzone Szczęście do petard. Zaczęłam w domowym zaciszu - poprzez wspólne oglądanie filmów na YouTube z głośnikami podkręconymi na maksa ("hue, hue, aleś Ty głupiutka!"), a następnie siedząc razem przy oknie w sylwestrową noc i tłumacząc "patrz, jakie ładne światełka". I kurde nie mam najmniejszego problemu!!! Nawet, gdy podczas spaceru jakiś osiedlowy śmieszek nieoczekiwanie puści kilka petard w połowie grudnia, to mój pies co najwyższej na moment nieruchomieje, ale wtedy mówię "światełka" i idziemy dalej jak gdyby nigdy nic. W Sylwestra jedynie nie wychodzimy na spacer o północy, bo taka ilość skumulowanego huku jest dla psich uszu wręcz bolesna. Dbam też, żeby futrzak nigdy nie został w domu sam w tę noc.
Mam natomiast pierdyliard znajomych, którzy nie robią absolutnie nic w tym kierunku i tylko słyszę durne teksty "no zobaczymy, bo to będzie pierwszy sylwester Burka, nie wiemy jak zareaguje" albo biadolenie "Ty to masz fajnie, a nasz Azor, to się tak trzęsie pod stołem, że często aż sika po nogach".
No ja pier...! Mieć psa od małego i go nie przygotować? Zdaję sobie też sprawę z tego, że wiele osób ma psy schroniskowe, po przejściach lub po prostu zaniedbało tę kwestię i już się nie da nic zrobić. Jednak na to też jest rada - wystarczy iść do weterynarza po hydroksyzynę i psiak spokojnie prześpi trudny czas.
Więc ludzie ogarnijcie się w końcu - to nie jest tak, że się czegoś nie da, tylko trzeba się po prostu trochę zaangażować.
Czy pochwalamy takie zabawy czy nie, to oddzielna kwestia, a o swoje zwierzę trzeba zadbać tak czy siak.
To strasznie przerażające, że tak dużo osób do płaczu się ogranicza.
I trochę smutne, że nikt nie promuje odpowiedzialności za zwierzę, które się posiada.
Rozumiem, że wiele osób może po prostu nie chwalić się, że to robi, ale jeśli z osób publicznych jak autorka postępuje tylko Korwin, co stanowi jedną, dosłownie jedną osobę, to chyba coś jest nie tak. Mam nadzieję, że chociaż Wy znacie więcej przypadków, w których ktoś przyzwyczajał psa do petard, zamiast tylko płakać.
A jeszcze zwróćmy uwagę na to, z jakim ogromem hejtu się Korwin-Mikke spotkał po udostępnieniu tego filmu. Oczywiście nie możemy się ograniczać tylko do psów, bo cierpi na tym wiele zwierząt, ale to właściciele psów faktycznie najwięcej biadolą, a jednocześnie mało który z nich faktycznie przygotowuje swoje zwierzęta do tego dnia, czy przez trening wcześniej, czy poprzez zapewnienie mu przyjemnego i spokojnego miejsca oraz odpowiednie zachowanie przy pupilu.
Mój pies się nie boi. Oczywiście jest delikatnie zaniepokojony, ale mówiąc kolokwialnie, ma wy****ne na fajerwerki, petardy czy inne coś co robi dużo huku
"Bo przecież Korwin znęca się nad psem!"
A czemu ty się nie przyzwyczaisz do bomb np? Może ci puścimy taka obok ciebie? Żebyś się przyzwyczajał.
Hmm, może dlatego, że ludzie podczas zabawy nie korzystają z bomb?
Fajnie że przygotowałaś swojego pieska do tego. ALE pamiętaj że nie każdy ma swojego od szczeniaka, nie każdy pies da się przyzwyczaić i im starszy pies tym inaczej reaguje. I tak zgadza się że należy przygotować zwierzę do sylwestra może niekoniecznie tak jak robisz to ty.
Po za tym szlag mnie trafia że ludzie myślą że ta akcja dotyczy tylko i wyłącznie zwierząt domowych! No nie! Nawet w miastach i to tych bardzo dużych są zwierzęta bezdomne (i to w dużych ilościach) oraz zwierzęta dzikie. Te stworzenia umierają że strachu lub na zawał serca! Często po Sylwestrze można zobaczyć ogrom zdechłych wron. A to tylko niewielka część tego co my możemy zobaczyć
Może jestem w mniejszości, ale tu nie chodzi o zwierzęta zaopiekowane, tylko te w parkach narodowych tudzież bezdomnych, które takie dźwięki płoszą.
PS. Tyle szczęścia, że puszczałaś mu wybuchy przez neta, a nie rzucałaś petardy pod nogi jak Korwin-Mikke swojemu.
Ale wiesz że nie każdy pies jest taki sam jak Twój, to że na Twojego psa takie cos podziałało nie oznacza, że na inne psy również to zadziała. Po za tym tak jak już ktoś wspomnial w komentarzu nie tylko o psy tu chodzi i jest pełno innych zwierzat, które nie mają swojego domu. Także nie wymadrzaj się i skoro uważasz, że wyznanie jest nie do końca anonimowe to po co je tu dodajesz? Mało jest stron na których mogłabyś dodac te swoje "mądrości" ?
Właśnie. Co choćby z dzikimi zwierzętami? Mówi się o psach, bo mamy je przy sobie i widzimy ich strach, a jest masa zwierząt, o których bezpieczeństwo nie jesteśmy w stanie zadbać.
Super, tylko co z dzikimi zwierzętami, albo osobami z autyzmem, które boją się fajerwerków? Naprawdę tak ciężko mieć trochę empatii i wybrać pokazy laserowe/ zimne ognie zamiast skazywać na cierpienie zarówno zwierzęta jak i niektórych ludzi? Naprawdę ludzie przeżyją bez tych fajerwerków. Szkoda że tak wielu myśli tylko o sobie i własnych widzimisie.
A to nie jest tak, że psy mają bardziej wrażliwy słuch i jej to boli? Zresztą, to chyba nie jedyne zwierzęta, które się boją, co z różnymi dziko żyjącymi stworzeniami?
Mojego psiaka dostalam w kwietniu, miala kilka miesiecy. Robilam to co ty. Moj tata rowniez. I co? I nic. Pierwszego sylwetra spedzilam w szafie pod schodami z psem, ktory przerazliwie sie trzasl i piszczal z przerazenia. Moj pies ma teraz prawie 15 lat i ostatni sylwester byl pierwszym, ktory przespala, bo jest praktycznie glucha (psiak ma padaczke i leki, ktore brala przez ponad 10 lat niestety maja swoje skutki uboczne).
Pomijajac psiaki, ktore maja dom... w ostatniego sylwestra mialam okazje na wlasne oczy zobaczyc ptaka, ktory przerazony hukiem rzuconej petardy wlecial wprost pod nadjezdzajace auto. Ile bezdomnych zwierzat co roku z przerazenia trzesie sie i chowa, ale nie maja tego szczescia, aby ktos je przytulil i po prostu zadbal o ich komfort?
Nie cierpie tych idiotow, co rzucaja petardami od swiat do polowy stycznia. Nie cierpie tego myslenia, ze to tylko zwierzeta.
Tu nawet nie chodzi o zwierzęta, również o ludzi. Na przykład małe dzieci, niemowlęta albo weteranów u których takie huki powodują negatywne reakcje.
A zwykli ludzie nie mogą spać po nocach bo często walą petardami już grubo przed Sylwestrem.
Zresztą same petardy nie są jakimś wielkim cudem w moich oczach, ot trochę hałasu i światełek
Co za bzdura. Od razu widać, że zmyślone. Moje psy petard się nie boją, ale i tak rozumiem co ludzie myślą na ten temat. Ciekawe, że uważacie, że człowiek ma prawo bać się wszystkiego (innych ludzi, rozmowy przez telefon, guzików), a zwierzę trzeba zmuszać do cierpienia.
Brawo ty. A teraz wyjrzyj zza swojego nosa i pomyśl jeszcze trochę. Ile jest zwierząt bezdomnych, ile dzikich, ile jest po sylwestrze martwych ptaków, jeży. Poprzedniego psa mogłam wyuczyć pozytywnych reakcji na huk. Teraz mam dużą, starą sunię, której nie można podać leków uspokajających. Muszę robić w domu pełne zaciemnienie, ochraniacze na uszy, pasy uciskowe na ciało i pomoc ze strony kotów. A teraz temat kotów. Jest taka straszna choroba Fip, na którą nie ma szczepionki, a leczenie jest kosmicznie drogie, śmiertelna i gwałtowna, której wiele kotów jest nosicielami bezobjawowymi (nie chorują), uaktywnia się min. w momencie nagłego stresu. No i do tego wszystkiego ilość trującej chemii idąca w atmosferę i tony plastików zaśmiecających teren. W imię czego? Z jakiej głupoty? To tak jak powiedzieć, że nie można się dobrze bawić bez alkoholu. Może warto pomyśleć o tym, że nie jesteśmy pępkiem świata, a posiadanie mózgu obliguje do używania go.
Sylwester jest tylko raz w roku i tylko raz w roku śmieci się trochę więcej. Co do zwierząt. Najwięcej fajerwerków jest w centrum miast, jakieś pokazy i inne takie. Czy gdzieś w centrum miasta widziałaś/łeś/łoś dzikie zwierzę, które nie jest uznawane za szkodnika? Padają głównie gołębie. Poza tym nie po to ktoś się napracował i wymyślił fajerwerki, żeby zostały reliktem przeszłości. Ktoś tu ewidentnie ma eko ból dupy.
Eko ból dupy - nie no bo przecież zwierzęta nadziewając w się na płot w panicznej ucieczce to tylko eko ból dupy...
Ależ spokojnie, przecież nadziewają się "tylko raz w roku".
Selim - widziałam 1 stycznia całe pole martwych ptaków. 30 na oko. Są zwierzęta, które się nie obronią, których do huku nie przyzwyczaisz. I to nie jest eko terror.
Sylwester jest raz w roku, ale z jakiegoś dziwnego powodu są ludzie, którzy strzelają petardami przez cały okres świąteczny.
Ale co Ty pitolisz?? Opowiadanie nie jest na temat dzikich zwierząt ani o chorobach kotów (w ogóle co do czego??) tylko o tym, że w okresie sylwestra jest pierdyliad postów na fejsie czy ogólnie w sieci jakie to fajerwerki są złe bo ich biedny psiałek/kotałek umiera na zawał serca bo petardy.. Ale żeby chociaż kiwnąć palcem aby coś w tej sprawie robić to prawie cały rok cisza a tylko w grudniu krzyk. I to ludzie pokroju pokrzyczę na fejsie, zrobię petycję, wy idzcie pomagajcie a ja przed ekranem na klawiaturze jedynie swoją pomoc okażę! Powiedz takiemu, żeby teraz już zaczął ćwiczyć ze zwierzakami na sylwka to popatrzą na Ciebie jak na debila , bo po co , bo im się nie chce, bo to im niepotrzebne teraz ...i tylko o to chodzi, o durnych pseudo zwierzolubów, a to co się dzieje przez petardy ze zwierzakami dzikimi to zupełnie inny temat, tak samo jak hiv kotów
Biedne zwierzaki :( mi jest zawsze tak niesamowicie żal, kiedy jakieś cierpi. Albo to co się dzieje teraz w Australii...
@homoopathie Hah co do tej Australii to też lekko śmieszne. Na fejsie płaczą m.in. te osoby co wokół siebie zwierzętom nie pomogą. Ale krokodylą łzę uronią. Bo daleko xD bo nie pomogą w żadny inny sposób.
Z tą Australią podobno też niezła bujda. To całe zdjęcie od NASA pokazuje nałożone na siebie pożary z całego sezonu, a nie palące się w jednym momencie tereny.
Też o tym słyszałem, ale czego się nie robi, żeby wyłudzić pieniądze od ludzi.