#sgU20
Gdy byliśmy już praktycznie na przystanku tramwajowym, moja dziewczyna zorientowała się, że gdzieś zgubiła telefon. Ja od razu wyciągnąłem swój i dzwonię. Raz, drugi, trzeci. W tym czasie wracaliśmy się do stolika, przy którym jedliśmy. Założyliśmy, że pewnie gdzieś tam jej wypadł.
Za czwartym razem odebrał chłopak w wieku mojej dziewczyny, a 2 lata młodszy ode mnie. Ustaliliśmy, że spotkamy się przy informacji. On czekał już na miejscu, a my za chwilę tam dotarliśmy. Mówił, że chciał zadzwonić prawdopodobnie do mamy Kaśki, ale nie był w stanie telefonu odblokować. Więc czekał i liczył na to, że właścicielka sama się odezwie z czyjegoś numeru.
Chcieliśmy mu dać jakieś znaleźne, bo zasłużył. Mógł równie dobrze telefon chować, wyjąć kartę sim i przeformatować. Ale zachował się w porządku i postanowił go oddać.
Upierał się, że to niepotrzebne. Ale poprosił na chwilę o ten telefon. Kaśka z taką nutą niepewności mu go dała. Ja stałem spięty, na wypadek gdyby jednak chciał uciec.
Wiecie co zrobił? Wyciągnął z plecaka jakiś plik z naklejkami i przykleił jedną na telefon, po czym go oddał i na odchodne rzucił, żeby zrobiła to, co tam pisze. Z Kaśką pomyśleliśmy, że pewnie nakleił jej jakiś uśmiech, czy coś w ten deseń. Byliśmy w szoku po tym, co zobaczyliśmy. Napis brzmiał "Jestem z DKMS, a Ty?"
Zamówiliśmy pakiety. Przyszły w środę, odesłaliśmy jeszcze tego samego dnia.
Gdy piszę to wyznanie, jest wtorek okolice 22.00. A wczoraj popołudniu, tydzień po zamówieniu pakietów, Kaśka dostała telefon z fundacji, że jest biorca na jej szpik. Teraz śpi. Ale w ciągu dnia widziałem, że z jednej strony się trochę boi. Ale jest też w cholernie bojowym nastroju, by komuś pomóc.
A chłopak? Nie mam pojęcia jak się nazywa, ani co robi. Wiem za to jedno. Dla kogoś jest chyba jak anioł stróż, bo pojawił się w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze.
Nie żebym się czepiała, ale nie wiesz jak ten chłopak się nazywa, ale wiesz, że jest w wieku Twojej dziewczyny i dwa lata młodszy od Ciebie xd I tydzień po zamówieniu pakietów zadzwonił telefon? Niemożliwe, bo trochę się czeka na to aż pakiet przyślą. Chyba, że chodziło, że po odesłaniu pakietów, ale też niemożliwe, bo trochę czasu im zajmuje zbadanie próbek.
Prawda, zanim DKMS odeśle nam odpowiedź na nasze próbki, mijają trzy, cztery tygodnie.
Przeciez nigdzie nie napisano kiedy byla ta sytuacja.
Ja po wypełnieniu formularza i odesłaniu próbek czekałam pół roku na kartę członkowską.. Minelo już kilka lat i czekam dalej na telefon
Ja dostałam informację o wpisaniu do rejestru dawców po prawie pół roku. Z tym, że rejestrowałam się przy oddawaniu krwi w autobusie RCKiK, a nie poprzez pakiet. Natomiast mój mężczyzna odesłał pakiet i po trzech tygodniach cisza jeszcze. W historię więc nie wierzę. Wypadałoby sprawdzić jak coś działa zanim się o tym pisze. Jeszcze nie zapomnij doliczyć kilku dni dla poczty. ;) Poza tym znasz wiek, dokładny wiek, a nie znasz nazwiska? O.o
Ja czekałam ponad 3 miesiące na kartę, a z tego co pamiętam to nawet wtedy jeszcze nie byłam na liście dawców. Jeśli wyznanie jest napisane w celu zachęcenie do zapisów to okay, ale wysoce jest nieprawdopodobne żeby było prawdziwe
Nie jest napisane, że to następny wtorek był
Pakiety zamówili w poniedziałek, przyszły w środę a dokładnie tydzień po zamówieniu pakietów już dostała telefon.
Kiedy ja się rejestrowałam, powiedzieli mi, że badania DNA zajmują ok. 3 miesiące.
Dobra, może da się szybciej, ale na pewno nie w tydzień. Zmyślone jak nic
Karty wyrabiają hurtowo, nie od razu.
Swoją drogą jeżeli rejestrowaliscie się dawno, to warto zaktualizować dane!
Najpierw się jest wpisanym do bazy, kartę dostaje się później. Możliwe jest, że zanim dostanie się kartę znajdzie się już biorca.
A pani w informacji klaskała? Ja potwierdzenie od DKMS dostałam dopiero po dwóch miesiącach także... no.
Ja jak zamówiłam pakiet to czekałam na niego tydzień, a po wysłaniu czeka się około 3 miesiące na zbadanie próbki
Teraz juz wiem jak czuja sie ludzie na tinderze kiedy z kims pisza i okazuje sie ze przez caly czas pisali z botem. DKMS fajna sprawa i w ogole, ale no powaznie? Fejkowe wyznanie, zeby zachecic ludzi do oddawania krwi i szpiku? Anonimowe własnie siegnely nowego dna.
Pomaganie osiąga już rangę agresywną. Ludzie pomagają, ale chwalą się tym na prawo i lewo. Ostatnio zostałam zbesztana, bo znajomym powiedziałam, że nie mogę być dawcą ani krwi, ani szpiku. No parzcież nie można być już chorym.
jestem w bazie DKMS i jeśli dobrze pamiętam, przebadanie próbek oraz cały proces kwalifikacji do bazy trwa zwykle około 3 miesięcy (czasem może i dłużej), soooo... :v
Też w to nie wierzę. Sama jestem potencjalnych dawać i na przysłanie próbek czekałam dość długo, po czym je odesłanie itd. Jeszcze przecież trzeba je zbadać , to niemożliwe że po tygodniu okazało się że zadzwonił telefon z informacją że jest się biorcą, niemożliwe wręcz.
A mnie zastanawia jeszcze jedna kwestia - czemu ktoś, kto propaguje rejestrowanie się jako dawca sam nie jest zarejestrowany? No bo przecież gdyby był, to by nie pisał głupot o tak krótkim czasie między zamówieniem pakietu a telefonem z banku dawców.
Może jest chory i czeka na dawcę więc nie zna procedur drugiej strony
Zmyślone. Do bazy wprowadzają Cię w okresie ok. 3 miesięcy.
Kto nie chce opychac sie pitcą?