#sdiMJ
Koło północy zadzwonił kolega. Płakał. Mówił bardzo niewyraźnie, słychać było, że wypił sporą ilość alkoholu. Okazało się, że rzuciła go dziewczyna. Mówił, że właśnie idzie się zabić, a zadzwonił do mnie tylko dlatego, żeby się zabić. Przez ponad 30 minut rozmowy, nie udało mi się go od tego odwieść. Całe szczęście jego samochód postanowił odmówić posłuszeństwa - nie chciał odpalić.
Po tym jak się rozłączył - wybrałem jak najszybciej numer 112 i podałem wszystkie dane jakie tylko znałem na jego temat. Imię, nazwisko, miejscowość gdzie mieszka, oraz krótko wyjaśniłem jego postępowanie. Dyspozytor przyjął zgłoszenie, a ja grałem na czas dzwoniąc do niego ciągle. Ten odbierał albo na chwilę, albo odrzucał połączenie. 20 minut później usłyszałem w słuchawce szczekanie psów - wiedziałem już, że kawaleria dotarła. Zgarnęli go i zabrali na opiekę medyczną. Jestem pod wrażeniem jak szybko udało im się dotrzeć. Musieli przekazać informację do innego województwa, do odpowiedniej jednostki, ustalić jego adres i dojechać na czas.
Gdyby tylko do mnie nie zadzwonił... Gdyby samochód jednak odpalił...
Nie wiem czy był to z jego strony blef, czy nie. Wiem, że prawdopodobnie uratowałem mu życie. Nie bądźcie obojętni - reagujcie na takie sygnały, zanim będzie za późno.
Przypomina mi to historie znajomego pijaczka.
Znaleźli go w pobliskim jeziorze z przywiązanym kamieniem do kostki - skoczył z pomostu. Kilka tygodni po jego pogrzebie jego znajomy po pijaku wyznał, że spotkał go na przystanku i wywiązała sie taka rozmowa:
- Na co czekasz?
- Na autobus nad jeziorko.
- Ale po co?
- Jade sie utopić.
Kolega go wyśmiał bo często mówił podobne rzeczy po pijaku. Tym razem nie był to pijacki bełkot.
mój tata mi opowiadał jak kiedyś jego kolega się stoczył, ciągłe kłótnie w domu, alkoholizm spowodowaly że nie wytrzymał, powiedział żonie że idzie się zabić na strych,ta mu powiedziała to idź. a później znalazła go wiszacego na sznurze
@polacca przede wszystkim sami alkoholicy mają w większości depresję, dlatego zaczynają właśnie pić i nie umieją samemu skończyć.
Historia z mojej miejscowości. Chłopak w przedziale wiekowym 20-25 lat. Trzeźwy. Pytał o sznur, zawzięcie go szukał.
- po co ci ten sznur?
- idę się wieszać
Wyśmiali, zlekceważyli. Znalazł go jakiś młody chłopak dwa dni później, wiszącego na drzewie wśród pól uprawnych, miejsce niewidoczne i mało uczęszczane.
@SucciKae czyli szukał jeszcze ratunku, uwagi. Mówił o tym. Ale czasami trudno odróżnić prawdziwe znaki od bełkotu.
Sygnały? To był raczej bardzo jasny komunikat, a nie sygnał.
Wielki szacun dla ciebie, za szybką i dobrą reakcję!
Dobrze, będę reagować. Wcześniej bym poprostu olała kolegę, który dzwoni i mówi, że chce się zabić. Kazałabym mu spie****ać i tyle. Przekonałeś mnie.
Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka
Gdyby się nie przewrócił, byłaby rzecz wielka
Gdyby to najczęstsze słowo polskie
Gdyby mama miała fiuta, to by była ojcem, hej, hej…
Kawaleria?
Gdyby chciał się zabić to by nie dzwonił do Ciebie i nie tracił czasu na rozmowę. -.- Zwykły pozer
To było wołanie o pomoc, nie pozerstwo. Odrobinę empatii, dobrze.?
Czyli w celu zabicia się miał zamiar pojeździć trochę po mieście pijany jak bela? Dobrze, że go powstrzymałeś, bo pewnie uratowałeś życie lub zdrowie paru innym osobom, ale takich sukinsynów jak on powinno się wieszać.
Pewnie by tego nie zrobił, takie gadanie, jednak zależy od osoby. Ja często sobie gadam, że najlepiej to się powiesić. Dobrze ze nikt do mnie nie wzywa pogotowia :D
Zadzwonil do Ciebie tylko po to zeby sie zabic?