Początki związku. Dzień spędzany u niego. Miła atmosfera, wszystko w jak najlepszym porządku. Idę siku, normalna rzecz, normalna procedura. Trach, buum i chlaaap! Papier toaletowy wpadł do kibla. Noż kurde. Wyciągnęłam ten papier, połowa rolki mokra. Nie wiem czemu, ale w tamtej chwili było mi tak strasznie wstyd, serce z nerwów chciało wyskoczyć, jakby ten papier stówę kosztował. Myślę i myślę... Kosza nie ma, coby go wyrzucić, nawet szafki nie było, żeby za nią schować, torebki przy sobie nie miałam... Czarna dupa. Już z 10 minut w tej łazience siedzę i siedzę. Położyłam ten papier tam gdzie był, niech leży, nie biorę winy na siebie. Nerwy trochę się uspokoiły, OK, wychodzę. Dalszy wieczór dla mnie był okraszony myślami o tym cholernym papierze! W końcu luby zauważył, że jestem jakaś dziwna. „Nie, nie, wydaje ci się, wszystko w porządku”. On na to: „Od kiedy wyszłaś z łazienki, to humor ci się zepsuł, chyba go tam zostawiłaś, hi, hi, hi”... Mnie to tak nie rozbawiło. Wieczór dla mnie nie skończył się miło, wciąż miałam przed oczami ten zakichany papier.
Do dnia dzisiejszego nie wiem, czemu mnie to tak zawstydziło, zdenerwowało, jakby to była najcenniejsza rzecz w tym domu. Teraz, po kilku latach związku, gdy pierdy wyjadacze są na porządku dziennym, golenie, sikanie, grzybice stóp nie są nam obce, wiem, że wyszłabym z tej łazienki i obydwoje byśmy się śmiali z całej sytuacji. Ale wtedy byłam tym przerażona.
Dodaj anonimowe wyznanie
Dobrze że nie szczoteczkę do zębów jak w innym wyznaniu.
Nie wiem, w jakim związku pierdy i grzybice są na porządku dziennym, ale chyba tylko w patologicznym, ewentualnie po prostu obrzydliwym, także nie porównuj się do normalnych ludzi, którzy są jednak nieco bardziej higieniczni i kulturalni.
Zrób coś dla mnie, tak po starej znajomości.
Przyswój sobie fakt, że " także" nie jest tożsame z "tak że".
Dziękuję bardzo.
Co ma kultura do grzybicy? Jak na nią zachoruje to mam nie mówić partnerowi, bo będę niehigieniczny i niekulturalny?
Frog, następnym razem napiszę np. "a więc", żeby specjalnie dla ciebie przypadkiem nie wkradł się ponownie ten błąd. Zadowolony/a? XD
Rfvbgt, kultura ma coś wspólnego np. z tym, żeby nie pierdzieć w towarzystwie innych, a grzybica z higieną, o której również wyżej wspomniałem.
Schwarzmaler, grzybicę można złapać np na basenie czy w hotelu, a nie z braku higieny. Każdemu się może zdarzyć. Tak jak każdemu może się zdarzyć sraczka, dziwna wysypka czy infekcja intymna. Normalne, ludzkie rzeczy,ktore w dojrzałym związku nie powinny być tematem tabu. Może kiedyś też będziesz w takim związku, tego Ci życzę.
Cóż, na pewno nie będę utrzymywał kontaktu z kimś, kto nie potrafi się zachować i ma zamiar przy mnie bekać, pierdzieć i nie wiadomo co jeszcze. Trochę szacunku. Ja przynajmniej go mam. Do samego siebie.
Schwarzmaler
W długoletnim związku byłoby dziwne przy sobie nie pierdzieć.
A podczas snu? Jeśli stale przy kimś śpisz to podczas snu też nieraz pierdzisz.
Dlatego ja np nie nadaję się do związku. Nie mogłabym wąchać czyichś pierdów.
Schwarzmaler, autorka nie powiedziała, że pierdzi i beka, tylko że dane tematy nie są jej obce.
Co np. może oznaczać, że nie czuje zażenowania gdy musi powiedzieć partnerowi, że ma rotawirusa.
Dopowiedziałeś sobie coś sam, i czujesz się z tego powodu lepszy?
Czuję się lepszy, bo jestem chociażby bardziej kulturalny niż wy tutaj, którzy pierdzicie, bekacie i sracie pod siebie, żaląc się przy tym, kto dostał jakiego syfa. Współczuję waszym partnerom / partnerkom, ale też dziwię się, że się wami nie brzydzą.
Schwarzmaler
Nikt tu pod siebie nie sra - jak ładnie określiłeś. Ale na pewno już wiemy kto jest samotny, zarozumiały i mówiąc kolokwialnie "sra wyżej niż dupę ma". Powodzenia w życiu 😊