#rm7gI

Mam wstręt do jedzenia, wręcz go nienawidzę.
Do tego stopnia, że potrafię zrezygnować z przyjmowania pokarmów na cały dzień, byleby nie czuć tych kawałków jedzenia w buzi, tego jak się rozdrabniają na mniejsze papki i wędrują do żołądka. Też nie znoszę odczuwać smaku, ale z tym różnie bywa, gdyż czasem lubię jeść słodycze i owoce oraz jakieś obiady, no ale to nie wszystko, aby zapewnić sobie energię na cały dzień.
W dodatku jestem cholernie wybredny i mam psychiczną blokadę. Odmawiam sobie większość posiłków jak jestem u kogoś, bo tego nie lubię, tego też nie, tamtego też. Nie chodzę do restauracji, bo Bóg wie co podadzą. Owszem, wielokrotnie próbowałem jeść na siłę, czyli agresywnie wpychanie widelca do ust i żucie na mniejsze kawałki i pchanie je w tył gardła, ale zwykle skończyło się na tym, że albo wypluwam jak najszybciej, albo biegnę do toalety zwymiotować. Zjem tylko jakieś mięso i kartofle albo sam ryż. Nie pozwalam nikomu gotować dla mnie, bo wiem, że sprawię tej osobie wielką przykrość, kiedy odsyłam jej nie pusty, a pełny talerz, bo nie jestem w stanie tego zjeść do końca. Nawet jeśli to był normalny posiłek.
Podróże za granicą odpadają, bo chodziłbym głodny cały dzień.

No i kiedy jestem głodny, to już robię się osłabiony i agresywny jednocześnie, pocę się i ogólnie to nie czuję się dobrze, więc muszę coś sobie przegryźć - ale przecież nie chcę jeść! I wpadam w błędne koło nienawiści i rozpaczy, jedząc samą bułkę z łzami, myśląc czemu nie mogę być normalny jak inni.
I co najzabawniejsze, głównie myślę o jedzeniu, czy to w pracy, czy to w domu, czy to na spotkaniach z ludźmi. Ale nie w pozytywny sposób, jak inni. Patrzę na to jak na coś do przeżycia i energii, jak w grach.
Przez to mam niedowagę i anemię, nie chcę nigdzie wychodzić i raczej nie jestem przez to w życiu szczęśliwy.
Olala92 Odpowiedz

Poczytaj o neofobii żywieniowej. Zrób sobie diagnozę integracji sensorycznej.

CzarnaWkropkiBordo

Moglbys cos wiecej napisac na ten temat bo tez mam neofobie zywieniowa ale bardzo malo jest artykulow na ten temat.

jprdl Odpowiedz

Są teraz diety shejkowe zawierające niezbędne elementy o różnych smakach. Pomyśl o tym blender przeżuje za Ciebie ty tylko się napijesz czegoś trochę gęstszego, chyba lepsze to niż głodowanie i umieranie na anemię czy inną bulimię?

Melancholija

Dokładnie, do tego można jeszcze wypić przez gruba rurkę i już w ogóle znikomy kontakt z pokarmem i smakiem.

CzarnaWkropkiBordo

Gorzej jak ma odruch wymiotny na wszelkie packi.

Dragomir Odpowiedz

Głodny, niedożywiony i jeszcze fika. Jedź do Afryki, tam będziesz jak u siebie.

nata

Rozbawiłeś mnie.

Dragomir

A serio, to jak piszą niektórzy, może mieć zaburzenia w zakresie integracji zmysłów na poziomie OUN. Ale mnie rozwaliło, że nie ma siły, jest głodny ale nie zje, a do tego agresywny. Proponowałbym badanie i odpowiednią terapię.

CzarnaWkropkiBordo

Na tym polega zaburzenie ze jestes glodny, ale nie mozesz zjesc bo to nie to i predzej zwymiotujesz niz zjesz cos na co nie masz ochoty.

Papataja Odpowiedz

Kiedyś nie lubiłam praktycznie niczego. Dopiero na studiach logopedycznych zrozumiałam, że przeszkadza mi konsystencja nie smak. Powoli próbowałam wszystkiego, nic na siłę. Również polecam terapię integracji sensorycznej. Powody mogą być różne - karmienie na siłę, nadwrażliwość jamy ustnej czy zbyt długie podawanie papek - ja pamiętam, że piłam kaszkę z butelki ze smoczkiem jak miałam 4 lata.

Heppy Odpowiedz

A o psychoterapii i psychiatrze nie słyszał? Może masz anoreksję, albo inne zaburzenia. Dziwie się twojej rodzinie, że nic z tobą nie robią. Chyba, ze ty sam lubisz się męczyć.

Madddd Odpowiedz

Spróbuj Huel, kompletne wartościowe posiłki w proszku. Może to by Ci pomogło.

Mittan Odpowiedz

Też mam podobny problem z jedzeniem, chociaż nie tak duży jak Ty. Jest dużo rzeczy, których nie jem, bo po prostu mam blokadę w głowie i nie jestem w stanie zjeść danej rzeczy bez zwymiotowania... Szukałam kiedyś w internecie sposobu leczenia tego zaburzenia, ale niczego konkretnego nie znalazłam. Wyjście do restauracji zawsze kończy się frytkami i kurczakiem. Polecam przełamywać się jednak, malutkimi krokami próbować jeść nowe rzeczy, na początku najbardziej zbliżone do rzeczy, które lubisz. Być może znajdziesz coś nowego, co mógłbyś zacząć jeść

CzarnaWkropkiBordo

A w domu co sobie gotujesz? Pytam calkowicie serio bo ja sie juz powoli zalamuje ze moje menu zamyka sie tylko na kilkunastu rzeczach.

KrulWafel Odpowiedz

Nie chodzisz do restauracji bo nie wiesz co podadzą? Zdradzę ci pewien sekret: podadzą to co zamówisz. Tylko nie mów nikomu!

lumos

Zmagam się z podobnym problemem, co autor i ten komentarz odebralam jak policzek. Oczywiste jest, że autorowi chodzi o brak świadomości jak przygotowane są dane potrawy, co znajduje się dokładnie np w panierce, czy czasami nie dostanie się czegoś dodatkowo na talerzu (np jeśli będzie dotykać dania, ktore lubie to ja nie ruszylabym juz nic z posilku) Przy takim wstręcie żywieniowym ma to ogromne znaczenie i splycanie problemu autora na pewno mu nie pomoże :)

PanLusterkoGaunter Odpowiedz

Polecam żywienie pozajelitowe.

JestemGorszegoSortu Odpowiedz

I co na to lekarz? A przepraszam! Lepiej pisać w internetach niż iść do lekarza.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie