#rALXY
Gdy poszłam na praktyki na szpitalny oddział ratunkowy, musiałam mieć kartę szczepień. Wymagali głównie szczepienia przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B z uwagi na wysokie ryzyko zachorowania. Jakoś nie miałam większych oporów przed zrobieniem go. Wykonałam także pozostałe, m.in. przeciwko gruźlicy, która ostatnimi czasy powraca (niestety głównie z uwagi na to, że ludzie się na nią nie szczepią). Nie zamierzałam ryzykować, że zarażę się jakąś chorobą albo sama przyniosę ją do szpitala.
Gdy matka się o tym dowiedziała, wpadła w szał. Stwierdziła, że jestem nienormalna i przez tydzień się do mnie nie odzywała. Do tej pory nie potrafi mi tego wybaczyć. Tłumaczyłam, że jeśli chcę pracować w szpitalu, to jedyna opcja, która chroni moje zdrowie i życie, ale niestety nasze relacje są nadal fatalne.
Może jej ambicją jest zobaczyć całe twoje życie. Od narodzin do śmierci.
Dobrze, ze ty ze szczepieniami (ktore sa konieczne - ze wgledu na siebie i innych - do pracy w sluzbie zdrowia) nie masz wiekszego problemu. Twoja mama ma, ale to juz jej problem... trzymam kciuki zeby to sie nie odcisnelo negatywnie (na trwale) w waszych relacjach....
Matka do psychiatry