Mam 24 lata i odkąd pamiętam, miałam duże piersi. Nigdy mi to jakoś szczególnie nie przeszkadzało, nawet się cieszyłam, że dzięki temu mam spore powodzenie u płci przeciwnej. Od dłuższego czasu miałam sporadyczne bóle kręgosłupa, ale myślałam, że to przez pracę. Dwa tygodnie temu obudził mnie przeszywający ból pleców, akurat nikogo nie było w domu. Nie byłam w stanie wstać z łóżka, wyjąc i płacząc, dosięgnęłam telefonu, zadzwoniłam na pogotowie. W szpitalu dali mi silne leki przeciwbólowe, lekarz powiedział, że to efekt przeciążenia kręgosłupa, do tego trochę czynników genetycznych. Diagnoza była jasna: zmniejszenie biustu natychmiast. Cudem znalazłam prywatną klinikę z całkiem przyzwoitą ceną.
Wczoraj wróciłam do domu, w szpitalu przeleżałam sama parę dni, bo byłam zbyt wyczerpana, żeby z kimkolwiek rozmawiać. Zdjęłam bluzkę i przywitałam się z chłopakiem. Wiecie, co zrobił mój ukochany, z którym planowałam wspólną przyszłość? Rzucił mnie, bo jego zdaniem „nie jestem już kobieca”. Kurtyna.
Dodaj anonimowe wyznanie
Czy w tej bajce były smoki?
Nie, nie dały rady dolecieć. Były zbyt przeciążone z przodu.
Tak was śmieszy czyjeś nieszczęście?
@natka
Nikt by nie skierował dziewczyny na awaryjna operacje zmniejszania piersi w trybie natychmiastowym.
Szpital zlecił byś na gwałt prywatnie zmniejszyła biust? Mogli co najwyżej zalecić.
Śmieci same się wyniosły. Ciesz się że nie zdążyłaś wyjść za typa, który najwyraźniej widział w tobie tylko cycki.