#pDHU1
Już od podstawówki dobrze się uczyłam, zawsze miałam średnią powyżej 5.0. Jeździłam na konkursy wokalne i recytatorskie. Wygrywałam. Nauczyłam się grać na fortepianie i skrzypcach. Po gimnazjum (przez 3 lata miałam świadectwo z paskiem), poszłam do liceum prawnego. Tam starałam się jak mogłam.
Wiecie po co? Żeby usłyszeć od moich rodziców, chociaż jeden jedyny raz, że są ze mnie dumni.
Wczoraj poszłam do taty i mu powiedziałam, że chciałabym studiować prawo.
Usłyszałam "Nie masz co liczyć na studia, bo studia są dla zdolnych ludzi".
Szczerze? Brakło mi słów.
Kiedy moi znajomi wychodzili na imprezy, albo jako dzieci wychodzili grać w piłkę, ja siedziałam przy książkach. Poprawiałam każdą 3. Nie wiem co bym musiała zrobić, aby powiedzieli mi, że są ze mnie dumni.
Jeżeli jesteś rodzicem, jak najczęściej je motywuj do działania i mów, że je kochasz!
Są rodzice i "rodzice"
Są rodzice i dawcy materiału genetycznego
Tacy rodzice to powinni skończyć z wyrokami za psychiczne znęcanie... I podcinanie skrzydeł. A w sumie to nie są rodzice tylko ludzie, którym przydarzyło się dziecko.
A studia prawnicze wcale trudne nie są. Moja kumpela żadnym mózgiem nie jest, a skończyła to nieszczęsne prawo na UJ. I to dziennie. Więc uszy do góry i spełniaj marzenia!
I ma pracę w zawodzie? To dość zamknięty zawód, jeśli nie ma się znajomości to może być ciężko (nawet było gdzieś tu o tym wyznanie). Skończenie studiów to jedno, a zrobienie aplikacji by faktycznie pracować jako prawnik to drugie...
Podobno UJ już od pewnego czasu jedzie na opinii i studia tam wcale nie są takie trudne.
Ma pracę w zawodzie, można powiedzieć. Mimo, że na aplikację się jeszcze nie dostała. Aczkolwiek jeśli mam być szczera to tylko bogatych stać na takie studia, bo kto człowieka utrzyma - nie dość że na studiach to jeszcze na aplikacji, kiedy przez parę lat tyrasz praktycznie za darmoszke... To nie są studia dla każdego. Pewnie stąd te teksty, że zanim poznasz imię człowieka, to wpierw ci oświadczy że prawo studiuje 😊 a co do UJ, jest to też moja alma mater ale fakt faktem, że już od paru lat leci na własnej renomie. Ale jak patrzę na obecnych studentów i kandydatów na studia to się nie dziwię, że UJ musiał zleciec z wymaganiami na łeb na szyję, żeby ktokolwiek się dostał i studiował.
Ja nigdy nie usłyszałam, że są że mnie dumni. Ale mam ich w 4 literach 😊
Ja jestem z Ciebie dumny ! :)
Powiedz im to. Nie wiem, jak zareagują jak ich nie znam, ale może musisz im powiedzieć, że tego potrzebujesz, sama powiedzieć ile osiągnęłaś, zamiast pozwalać im udawać, że tego nie widzą. Btw nie wiem tego, ale pewnie twój ojciec w twoim wieku nie osiągnął tyle co ty, może zazdrości bo nie dostał się na prawo? :P
Też tego nie rozumiem. Jestem w najlepszym liceum w Warszawie, a moja mama robi mi wyrzuty o 3 z historii:)
Jakie liceum? :P Staszic? Szykuję się na podbój WAWy za półtora roku i rozglądam się właśnie za czymś super, a XIV ma fajny profil bio-chem :)
Mniej ich w dupie i zacznij się uczyć dla siebie. Realizuj się w tych przedmiotach, które lubisz. Te które Cię nie interesują "olej". Ja dopiero na studiach zrozumiałam, że 4 to świetna ocena, a i 3 umiałam się też cieszyć. Tak jak Twoi, moi rodzice również wymagali ode mnie samych 6 - a jak ktoś miał lepszą ocenę niż ja, to świat się walił. Dopiero na studiach zrozumiałam, że to najbardziej gowniane podejście jakie mogli mi zafundować.
No wiesz, wg mojej mamy ze średnią 4.6 na koniec gimnazjum nie miałam szans na naukę w liceum i powinnam szykować się do zawodu sprzątaczki. A teraz jestem na biolchemie. Oczywiście mama ani razu sama z siebie nie powiedziała że jest dumna a to że się dostałam na ten profil uznała za zasługę naszej sąsiadki która jest nauczycielką w tym liceum :')
Mam bardzo podobną sytuację. Ale ja w gimnazjum zrozumiałam, że nie ma to sensu i przestałam walczyć o ich uznanie. Tobie polecam to samo. Walcz dla siebie, nie dla nich. Powodzenia!
Normalni rodzice są dumni z dzieci ze są... Nic więcej im potrzebne jest.