#p1NsK
Po drobnych zakupach przyszła kolej na drogerię. W drogerii spotkałem tę samą paniusię rozmawiającą przez telefon, w koszyku miała masę gratów, ale zauważyłem też blond farbę do włosów – i tu zrodził się mój szatański plan. Udając, że szukam czegoś na półce, podpatrzyłem, jaka to farba i kolor, znalazłem taką samą na półce, zrobiłem fotkę i podmieniłem wnętrze pudełka na marchewkowy rudy. Korzystając z nieuwagi blondi, podmieniłem jej pudełka w koszyku. Ten drugi blond w rudym opakowaniu kupiłem i dałem żonie, ostrzegając, że to jest blond.
Po powrocie do samochodu zauważyłem, że przy okazji mnie zastawiła, więc musiałem wsiadać od strony pasażera, ale diabelski uśmieszek w lusterku mi to wynagrodził ;)
Żona zmieniła odcień włosów, a ja… Spłonę w piekle :D
Fakt. Trochę gówniarskie unikanie konfrontacji. Trochę niebezpieczne, choć z tym wstrząsem bym nie przesadzała znowu, prawdopodobieństwo jest bardzo małe. Zwłaszcza, że jedne z najniebezpieczniejszych, to właśnie farby blond, których pani używa.
Z drugiej strony przyznaję, że mnie Twoja zemsta śmieszy.
Będziemy się wygrzewać w kociołku razem. ;-)
Za to bardzo mi się podoba, że farbę blond kupiłeś, zamiast wrzucić ponownie na półkę. To Ci się naprawdę chwali.
Generalnie to jeżeli nie zauwazy, że w miseczce ma inny odcień roztworu niż dotychczas to pozwie Rossmanna za wtopę, oni sprawdzą nagrania i zobaczą, że to Ty. Znajdą Cie po numerze rejestracyjnym auta i będziesz miał przejebane 🤔 aczkolwiek jeśli to wypali to muhahhahaja niech rdzewieje szmata :)
Niedojrzałe zachowanie.
To, że spłoniesz w piekle, to Twój najmniejszy problem. Zdajesz sobie sprawę, idioto, że różne odcienie tej samej farby mają różne dodatki barwiące i o ile kobieta może tolerować składniki farby blond, to barwniki z rudej mogą wywołać u niej np. wstrząs anafilaktyczny?
niech ginie
Trudno, takie ewenementy nie powinny egzystować wśród społeczeństwa
Nie miałeś siły sie kłócić i stwierdziłeś, ze nie warto, ale miałeś sile odwalać jakies frajerskie akcje, zamiast krótko wyjaśnić blondyne? Kup sobie maść na porost jajek ;)
Nieźle ale ostatniego zdania nie zrozumiałam kto cię zostawil
Ibanez, tymczasem w Rossmannie niedaleko mnie jest na odwrót. Pracowników muszę czasem wręcz szukać po tym sklepie, żeby o coś spytać. A ochroniarza nie ma w ogóle.
Może zależy od wielkości sklepu. W moim rodzinnym mieście są trzy Rossmanny - dwa duże i jeden mały. Ochroniarze i pracownicy kręcą się tylko po tym małym
A jeśli to było do włosów łonowych?