#ozeuJ

W wieku 6 lat poznałam pewnego chłopaka, którego bardzo polubiłam. Często bawiliśmy się razem i spędzaliśmy ze sobą naprawdę dużo czasu, czuliśmy się dobrze w swoim towarzystwie, dlatego nie posiadaliśmy się ze szczęścia, kiedy rodzice wysłali nas do tej samej podstawówki.

Wiadomo, że małe dzieci dokuczają niemiłosiernie, dlatego kiedy tylko próbowaliśmy zamienić ze sobą w szkole słowo, zaczynały się durne komentarze w stylu "O, patrzcie, żona Daniela" (imię oczywiście zmienione), "Kiedy ślub?" itd. Byliśmy bardzo wrażliwymi, nieśmiałymi dziećmi, więc stopniowo oddalaliśmy się od siebie, by uniknąć stresujących komentarzy rówieśników. Po 2. klasie byliśmy już dla siebie całkowicie obcymi ludźmi.

Trafiliśmy do tego samego gimnazjum, a ja zaczęłam tęsknić za czasami, kiedy byliśmy sobie tak bliscy, coraz częściej myślałam o Danielu i ukradkiem obserwowałam go na przerwach. Przeżyłam załamanie nerwowe, kiedy w wieku 14 lat zaczął chodzić z moją przyjaciółką i zdałam sobie sprawę, że jestem w nim zakochana po uszy. Daniel nie zauważał mojego istnienia, jego każda rozmowa z inną dziewczyną doprowadzała mnie do płaczu przez całe gimnazjum. Byłam nieszczęśliwa, czułam się brzydką, nudną kupą, na którą nikt nie zwraca uwagi.

Jakimś cudem trafiliśmy do tego samego liceum, do tej samej klasy. Moje samopoczucie poprawiło się - zaczęłam cieszyć się z życia, doceniać swój wygląd, pokochałam wakacyjnych przyjaciół poznanych we Włoszech. Przestałam zwracać uwagę na Daniela, choć na zawsze pozostał bliski mojemu sercu, mimo że nie byłam już w nim zakochana. Zaistniałam w towarzystwie, wszystko zaczęło się układać.
Wszystko potoczyło się szybko i niespodziewanie. Pewnego dnia po prostu do mnie zagadał, pośmialiśmy się trochę z nauczycielki, której bardzo nie lubiliśmy. Potem on dosiadał się do mnie na każdej przerwie, rozbawiał mnie, śmieszyły nas takie same rzeczy, więc nawzajem doprowadzaliśmy się do takiego stanu, że płakaliśmy ze śmiechu i nie mogliśmy zaczerpnąć tchu.

Nie, nie jesteśmy rok po ślubie, nie oczekujemy narodzin naszego dziecka. Mam cudownego partnera, a on jest ze śliczną studentką prawa. Nigdy się w sobie nie zakochaliśmy, kiedyś, na imprezie zakrapianej alkoholem, opowiedziałam mu o mojej dawnej miłości do niego. Mamy 27 lat, a nadal nie wyobrażamy sobie życia bez siebie - jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi na dobre i na złe, Daniel jest jedyną osobą, której mogę się zwierzyć absolutnie ze wszystkiego.
Czy mogłam liczyć na coś lepszego?
Pumisia Odpowiedz

Nietypowe zakończenie 😉 Długiej przyjaźni życzę.

schogottenQueen

Nietypowe ale piękne ♡

elf

...a może to jeszcze nie zakończenie? :D

kkllaauuddiiaa1 Odpowiedz

Też miałam kiedyś przyjaciela. Poznalismy sie jak mielismy 8lat i tak na zmiane sie w sobie zakochiwalismy. Jak padlo na mnie,to on mial swoje zycie i bylam dla niego tylko przyjaciółką-i na odwrót. Tak to trwalo z 8lat,az wkoncu dopadlo nas oboje. Miałam wtedy chlopaka więc posłuchalam rozumu i "wybijalam" sobie przyjaciela z glowy,a on doskonale to rozumiał. Od tamtego czasu bylismy dla siebie jak rodzeństwo,zamienilismy naszą miłość do siebie na taką braterska.

Za pare dni miną dwa lata od tragicznego wypadku mojego najwspanialszego przyjaciela,a ja do dziś nie mogę się pogodzić z tym co się stalo..

Ps. Z chlopakiem nadal jestem,wie o tym co bylo między mną a R., i wspierał mnie najbardziej w tamtym trudnym czasie pomimo tego że sam bardzo to przeżył.

gitarzystka Odpowiedz

Masz cudownego partnera, ale to "Daniel jest jedyną osobą, której mogę się zwierzyć absolutnie ze wszystkiego"? Tak nie powinno być. Nie powinnaś być bliżej z przyjacielem niż z partnerem. Taki stan rzeczy może rozwalić Twój związek.

NiepoprawnyRealista

Gitarzystka#
Zgodzę się z twoim trzeźwym spojrzeniem. Aczkolwiek może być też tak, że oboje na tyle się za czasów młodości odsuneli, że będąc w szczęśliwych zwiazkach, nie zapragną więcej się zbliżyć na coś więcej niż przyjaźń.

gitarzystka

No dobra, ale jakbyś się czuł, gdyby Twoja Kobieta była bliżej psychicznie ze swoim przyjacielem niż z Tobą? Gdyby jemu mówiła rzeczy, którymi nigdy nie podzieliła by się z Tobą? To nie jest normalne i dobre dla związku.

Nikt nie zabrania mieć bliskiego przyjaciela będąc w związku, ale ten przyjaciel nie może być bliższy niż partner.

NiepoprawnyRealista

Gitarzystka#
Ja to w ogóle bym na takiego przyjaciela się nie zgodził.;-)

Już napisałem, że się z tobą zgadzam:-) Nie powinien być żaden inny mężczyzna bliżej niż ten własny. To nie ma szans dobrze oddziaływać na związek.

LubieKaczki Odpowiedz

Nieomalże historia jak z "Love, Rosie" :)

SpacMiSieChce Odpowiedz

I dobrze. Chociaż jedno inne

BeHappyAllTimes Odpowiedz

Przyznam, nie spodziewałam się końcówki. Szczęścia!

Accio Odpowiedz

Jak dla mnie to lepsze zakończenie niż miłosny happy end, osobiście uważam, że przyjaźń jest czymś znacznie cenniejszym ;)

FelicitySmoak Odpowiedz

Spodziewałam się innego zakończenia. Może dlatego, że skojarzyłam to z filmem "Love, Rosie" :) Mimo to, życzę jak najdłuższej przyjaźni :)

OhYouTouchMyTralala Odpowiedz

Naprawdę? Skoro jesteście najlepszymi przyjaciółmi to w sumie jest super ,ale szkoda jednak ,że nie jesteście razem 😉

ZrobmySobieDziecko

Mmmm my ding ding dong.. xD

Liska Odpowiedz

Niczym z książki 'Na końcu tęczy xD'

MarlaDurden

Może też dopiero po pięćdziesiątce będą razem :D

LubieKaczki

Haha też mi się z tym skojarzyło, tylko ja czytałam "Love, Rosie"

MarlaDurden

@lubiekaczki to jest ta sama książka, tyle że ma dwa różne tytuły przez film, który też nazywa się Love, Rosie :D

Zobacz więcej komentarzy (14)
Dodaj anonimowe wyznanie