#oilNW

Jestem uzależniony od masturbacji.

Od czterech lat jestem w związku. Moja dziewczyna ma różne traumy z poprzednich okresów w życiu, nad którymi pracuje z terapeutką. Wpływają one właśnie na sferę seksualną. Niskie libido. Seks może raz w miesiącu, chociaż zdarzały się już przerwy 2-3 miesięczne. Kochamy się tylko w jednej pozycji bo inne ją stresują. I to tez tylko jeżeli ja to zainicjuje. Może dwa razy (w ciągu czterech lat!) było odwrotnie. Nie ma mowy o manualnym zakończeniu, albo o seksie oralnym. Ja mam duże potrzeby w tym zakresie i zostaje mi masturbacja.

Każdego dnia masturbuję się przynajmniej raz, ale średnio wychodzi 3-4 razy dziennie. Robię to w toalecie, pod prysznicem, w pracy. Rano, południe, wieczór - pora nie ma znaczenia. Póki oglądałem tylko porno, albo fantazjowałem o dawnych epizodach miłosnych czułem się z tym ok. Ale ostatnio zacząłem fantazjować na temat koleżanek z pracy (pracuję w takim zawodzie, gdzie większość pracowników to kobiety). Do tego zacząłem przeglądać strony z ogłoszeniami towarzyskimi. Nie skorzystałem ani razu, ale czuję, że z każdym kolejnym miesiącem czekania moja siła woli maleje. Fantazjuje jak to by było pójść na masaż z finałem, zostać obsłużonym przez jedną, albo dwie panie, móc uprawiać normalny seks..

...i po orgazmie, przychodzi pustka, smutek i rozczarowanie sobą. Jestem już tym bardzo zmęczony.
NAUS Odpowiedz

1. Idź do seksuologa albo terapeuty, bo masturbacja 3-4 razy dziennie raczej nie jest normalna.
2. Zakończ ten związek i znajdź sobie kobietę, która nie będzie musiała pół życia przepracowywać traum z przeszłości i z którą będziesz mógł budować życie już teraz.

karlitoska

Jest duża szansa, że jeśli przejdzie od razu do punku 2, to nie będzie potrzebował punktu 1. Ludzie zrobili z terapeuty przedmiot pierwszej potrzeby, a tak na prawdę wiele jesteśmy sami w swoim życiu poukładać sami, jeśli zidentyfikujemy źródło problemu/cierpienia.

Anonimka90

Cała masa mężczyzn ma takie libido.

karlitoska Odpowiedz

Podziwiam, że tyle wytrzymałeś czekając aż twoja dziewczyna upora się z trauma. Szczere sądzę, że masz 3 uczciwe opcje: 1. Pogodzić się z tym, że ona tego już nie przepracuje, skoro nie udało się przez 4 lata, to marne szanse, jej pasuje ten status quo. 2. Przegadać z nią możliwość otwarcia związku, tak żeby obie strony miały zaopiekowane swoje potrzeby seksualne. 3. Odejść i ułożyć sobie życie z kimś kto nie będzie prowadził Cię do frustracji i autodestrukcyjnych zachowan.

anonimowe6692

Nie słyszałam jeszcze o związku, w którym otwarcia by zadziałało (co nie znaczy, że takich nie ma, ale myślę, że jest to rzadkość), a przy jej obecnych problemach ze sferą seksualną, otwarcie mogłoby jeszcze pogorszyć jej stan

karlitoska

Nie mam pojęcia jaki jest jej stan i co jest źródłem traumy. Ludzi są różni, związki są różne - nie mam pojęcia czy to by im pasowało, ale nie można wykluczyć, że w tym przypadku było by to rozwiązanie. PS słyszałam o związkach, w których poligamia działa, natomiast musi to być w pełnej transparentności i za całkowitą akceptacją obu stron.

Anonimka90

Zły pomysł, zakończenie związku jest normalniejsze w naszej kulturze.

Dragomir

Gdzie ten prekursor cuckoldu, Umbriak, kiedy potrzeba jego rady? Że też musiał go rosyjski pocisk trafić w jajca jak organizował nowy narybek na Ukrainie do swojego obwoźnego cyrku.

dajciespokojserio

piep...rzenie się na boku, nawet jeśli partner jest o tym poinformowany, to "uczciwa" opcja?
rzyg... (inaczej trudno to skomentować).
warto pleść co ślina na język przyniesie, i wysrywać takie "rady"?
bez odbioru, pytania retoryczne.

karlitoska

Co was to boli jak się inni ludzie dogadują? Nie mówiąc już o tym, że nie jest to jedyna opcja, to na pewno otwarty związek, za zgodą obu stron, jest uczciwszy niż zdradzanie żony/męża w tajemnicy z nadzieją, że się nie wyda.

Dragomir

Taki "związek" to "rozwiązek". Chciałabyś być taką zapchajdziurą dla faceta, który jest z kimś w otwartym związku? Bazując na tej historii byłby to związek otwarty tylko w jedną stronę. Chciałabyś żeby jego żona o tym wiedziała i to byłoby OK dla Ciebie? Wystarczy postawić się z drugiej strony, a odpowiedź nasunie Ci się sama jeśli masz choćby dwie szare komórki które mają dziś dyżur i komunikują się przez synapsy.

Albo terapia dla par dla nich oboje, albo rzeczywiście rozstanie. Smutne ale tak jest.

karlitoska

Dragomir nie, ja bym nie chciała być w takim związku z moim mężem, mamy udane życie seksualne i nie rozmyślam o innych facetach, jak autor. Ale jeśli ona jest oziębła, seks jest dla niej feee, to ma totalnie inne podejście do tej sfery życia niż ja, więc co ja się będę bawić w zgadywanie co by pasowało jakiejś innej kobiecie, o której wiem tylko tyle ile napisał autor. Nie wierzę w jedną receptę na udaną relację, ja nawet nie wierzę, że bycie w relacji jest dla każdego, czy bycie w monogamicznej/poligamicznej relacji. Za to wierzę, że ludzie są różni i powinni odnaleźć swój sposób na satysfakcjonujące życie, nawet jeśli było by ono takie, którego ja nie rozumiem. Wiem, że elastyczność i tolerancja to nie jest Twoja mocna strona, ale spróbuj się nad tym zastanowić.

karlitoska

PS Dragomir, sądzisz, że kolejny terapeuta coś zmieni? Autor napisał, że jego dziewczyna już pracuje z jedną terapeutką. Może będę czepliwa, ale sądzę, że pracować to należy samemu nad sobą, terapeuta można nam pomóc w dojściu do pewnych wniosków, rozebraniu wydarzeń na czynniki pierwsze, w świeżym spojrzeniu na sprawę z innej perspektywy, ale nie zmieni naszego myślenia/nastawienia jeśli sami nie podejmiemy tej decyzji i nie zaczniemy działać - serio terapeuci to nie cudotwórcy, to tak jak trenerzy - mogą pokierować, ale nie odwala treningu za nas.

Anonimka90 Odpowiedz

Prawdopodobnie nie pasujecie do siebie i lepiej tego nie ciągnąć dalej.

Anonimka90 Odpowiedz

Sama nie chciałabym być z kimś, kto przez 4 lata nawet się nie oświadczył. Lepiej jak byście zakończyli ten związek.

anonimowe6692

Ma się oświadczać w związku, który nie spełnia jego oczekiwań i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle kiedykolwiek je spełni? W normalnej sytuacji 4 lata bez oświadczyn to owszem, powód do zastanawiania się, ale ona cały czas pracuje nad swoją traumą i na razie nic się nie poprawia, więc nie ma co oczekiwać kroku dalej z jego strony w tej sytuacji.

Anonimka90

To po co z nią jest?

anonimowe6692

Myślę, że chce z nią być, ale sytuacja seksualna jest dla niego nie do zaakceptowania, więc daje jej czas na pracę nad tym. Po prostu po czterech latach bez efektów jego cierpliwość powoli się kończy

Anonimka90

Blokuje kobietę, która mogłaby być z kimś do niej pasującym.

anonimowe6692

Ona nie powinna być z nikim, dopóki się nie upora z traumą

Anonimka90 Odpowiedz

Twoim kłopotem nie jest libido, ale pokusa zdrady. Póki to pokusa, to nie problem.

HansVanDanz

Seks to istotna część związku. Jeżeli jedna połówka stroni o stosunków, a druga ma dużo większe potrzeby, to dojdzie do frustracji, a ta przeniesie się na inne części relacji.
Gość zdecydowanie za często się brandzluje, to jeden problem.
Z nią z kolei raczej nie stworzy spełnionej relacji.

Anonimka90

Ja i mąż nie współżyliśmy przed ślubem. Wielu ludzi po prostu tego nie chce, być może nasza bohaterka też chciałaby poczekać.

Anonimka90

Często, nieczęsto, nie on jeden ma dużo energii.

Anonimka90

Często, nieczęsto, nie on jeden ma dużo energii.

karlitoska

Anonimka90 powinna to zaznaczyć na początku związku, nie związałabym się z kimś o takich poglądach

Anonimka90

Miała 4 lata na poznanie swoich poglądów. Lepiej aby byli przyjaciółmi.

Dodaj anonimowe wyznanie