#ogygO

Mój kolega pracował jako kurier. Czas przeszły nie jest tu przypadkowy. Jego praca wyglądała tak, że część paczek miał dostarczyć jednego dnia, część następnego. Pewnego razu wszedł do samochodu po przesyłkę, a tam coś koszmarnie śmierdzi. Niuchał, niuchał... Aż w końcu dotarł do paczki, z której dochodził ten jakże sympatyczny zapach. Przez dziurę w paczce zobaczył, że w środku znajdował się martwy, rudy kot.  Facet złapał się za głowę, zaczął zastanawiać się co zrobić. Miał tę paczkę dostarczyć poprzedniego dnia, więc uznał, że to przez niego zdechł. Złapał więc podobnego rudego kota i dostarczył przesyłkę...

Jak się okazało, właścicielka kota, dojrzała kobitka, była ze swoim pupilem na wakacjach, kiedy kot zdechł. Wymyśliła, że wyśle go paczką do Polski. Jakież było zdziwienie pani, kiedy otworzyła paczkę, a z niej wyskoczył żywy kot...
KarolinaPoludniowa Odpowiedz

Legenda miejska, którą ktoś tu umieścił jako ,,wyznanie”.

Dodaj anonimowe wyznanie