Mam 22 lata, wszyscy pewnie będą narzekać, że jestem niewdzięczna, ale nienawidzę swojego domu rodzinnego i przemocy psychicznej ze swojej matki. Ojciec udaje, że nie widzi, brat siedzi w internacie, a ja jestem z tym sama. Chłopak się wkurza, ale i tak czuje jakby wszyscy umywali ręce. Szukam pracy z dala od domu, liczę że w końcu uda mi się ją znaleźć i odciąć się od tego miejsca, a przede wszystkim od ciągłego poczucia, że to ze mną jest coś nie tak.
Do wszystkich anonimowych w tej samej lub podobnej sytuacji. Trzymajcie się wierzę, że kiedyś uda wam się uciec i stanąć na prostej mimo ciągłego myślenia, że to was tkwi problem. Toksycznych osób nie zmienicie, prędzej was to wykończy.
Dodaj anonimowe wyznanie
Trzymaj się.
A czy musisz szukać pracy daleko od domu? Nie możesz się wyprowadzić z domu i mieszkać w rodzinnym mieście?
Hmm.. jeśli wszyscy mają narzekać, to kim jestem, żeby temu przeczyć.. w końcu znasz nas lepiej niż my. Jesteś niewdzięczna. Myślę, że jesteś bardzo, skrajnie wręcz niewdzięczna.