Sytuacja miała miejsce bodajże w 3 klasie podstawówki. Jako ten „ładnie piszący” mogłem już pisać w zeszycie w linie, z czego zresztą byłem bardzo dumny. Uchodziłem też za dobrego ucznia i śpiewałem na małych akademiach w szkole (przez co pani nazywała mnie Elvis, ha, ha), dlatego czasami niektóre sprawy uchodziły mi na sucho.
Raz na lekcji polskiego pani dała nam polecenie „Opisz ogród wiosną”. Jako bystry, ale leniwy uczeń napisałem: „Ogród wiosną jest tak piękny, że nie da się go opisać”.
O dziwo, mimo że wypowiedź była mało rozbudowana, dostałem 5- :D
Dodaj anonimowe wyznanie
My mieliśmy napisać wypracowanie pt. " Z wizytą u kolegi ". Napisałem - " Kolegi nie było w domu." Dalej już nie było tak dobrze i ocena trochę się różniła.
Myślałem że będziesz czekal do wiosny z opisem ogrodu :)
Ja tak miałam w gimnazjum - dobrze się uczyłam, co w tej placówce nie było często spotykane, dlatego nauczyciele i pedagog mocno przymykali oko na moje wybryki (obniżone zachowanie eliminowało by szanse na pasek). Standardem było, jak pedagog przyłapywała mnie z chłopakami palącą za szkołą mi kazała sobie pójść, a oni dostawali uwagi/nagany itp. 🥲
Wiedziałem że jest w Tobie coś z Karyny. Po prostu to czułem czytając komentarze.
Dragomir tak przejrzałeś mnie Sherlocku. Nigdy nie ukrywałam, że byłam łobuziarą w młodość i tak wiem, że dużo o mnie myślisz, ale jak co to nie trzeba, nie zależy mi na Twoim zainteresowaniu ani opinii jak już kiedyś pisałam :)