#oHlbA

Mieszkam w miejscu, gdzie opady deszczu są bardzo małe. W dodatku mój dom otacza spora ilość pól i lasów, które rosną przy często uczęszczanych drogach. Tak tytułem wstępu.

Sierpień. Deszcz nie padał od miesiąca. Wszędzie gorąco i sucho. Siedzimy z rodziną na dworze, gdy po raz kolejny czujemy zapach dymu. Ja już wiem - pożar. Biegnę z łopatą w kierunku ognia, żeby go jakoś powstrzymać przed przyjazdem straży. Pożar robi się coraz większy. Oprócz palącego się rowu zajmują się zboże i las. Przyjeżdża straż, jedna, druga, trzecia, czwarta i piąta. Ogień trwa nadal. Zaczyna brakować wody, straż nie może wjechać dalej, bo mają za krótkie węże, ale walka trwa... Po dwóch godzinach zmagań z żywiołem tym razem wygrywamy. Zmęczeni strażacy dogaszają pozostałość resztką wody...
Ja wracam do domu z płaczem, bo to już piąty raz w tym miesiącu...

Chcecie wiedzieć, co jest powodem takiej liczby pożarów w tak krótkim czasie?
Odpowiedź jest prosta - wyrzucony papieros z okna samochodu. Skąd to wiem? Każdy pożar zaczynał się od pobocza, rowu.
Schemat jest ten sam: palacz jedzie paląc fajkę, gdy ta się kończy, wyrzuca ją przez okno. Nie ogląda się za siebie. Jedzie dalej. Niedogaszony papieros upada na suchą jak wiór trawę. Ta się zaczyna palić. Najmniejszy podmuch podsyca płomyk, który rośnie z każdą chwilą - oto przepis na pożar według uzależnionych od nikotyny ludzi.

Wnioski wyciągnijcie sami.

Na deser dodam, że gardzę takimi ludźmi bez wyobraźni!
Ty "tylko" wyrzucisz papierosa, a później ja i straż "tylko" walczymy, o to, żeby domy, które stoją ponad kilometr od każdego lasu, nie spaliły się... To samo z polami, na których w tym czasie rośnie jeszcze zboże lub stoją baliki ze słomą gotowe do posprzątania - cały rok ciężkiej pracy rolnika.

PS Dziękuję każdej jednostce OSP za tę walkę z ogniem. Jesteście wielcy!

PS 2 Dziękuję im za każdym razem, gdy przyjeżdżają, nie tylko na Anonimowych :)
Tronix2000 Odpowiedz

Zawsze krzyczę na tatę kiedy tak robi. W zimę to jeszcze jak leży jakiś śnieg itd. Ale w lato urządzam mu jesień średniowiecza 😂

Silfana

Tylko wiosny tu brakuje :D

Vulneraverunt

Bo popielniczki w samochodach to ozdoba albo schowek na pieniądze.
Cieszę się że mój ojciec zawsze z nich korzysta, mój brat też.
Dzięki temu nie są w grupie palaczy bez wyobraźni oraz nie brudzą okien i drzwi samochodu.

Wiiix

Historia bez cenzury? ;)

kociara16 Odpowiedz

jak mój dom się palił to ludzie stali i patrzyli.. dopiero jak dach się zajął ja wróciłam ze szkoły i kazałam dzwonić po straż...

Marcepanik Odpowiedz

Jaka to musi być przyjemność palić w samochodzie, kisić się w tym dymie, a na koniec wywalic peta przez okno.

Kokokos Odpowiedz

Ktoś kiedyś wyrzucił peta do rowu obok domu mojej babci. Babcia też mieszka przy polu i do tego w drewnianym domu, a jej sąsiad ma punkt sprzedaży butli z gazem. Pożar był straszny, ale straż zdążyła ugasić pożar zanim doszło do budynków, ale naprawdę mało brakowało.

piekna Odpowiedz

Twoje wyznanie dalo mi do myslenia.

kwiatuszek92 Odpowiedz

Mężowi zdarzyło się kiedyś gasić zaczynającą się palić trawę. Tylko, że nawet nie była sucha. Powodem zapalenia też był papieros. Później buty męża pięknie pachniały palonym tytoniem.

Biszkopcik Odpowiedz

Takie postępowanie jest naprawdę chore i całkowicie bez wyobraźni. Skoro ktoś już tak bardzo musi palić, to niech zatruwa sam siebie, a nie wszystkim dookoła jeszcze zagrażając na wiele innych sposobów.

Lewkonja

Zgadzam się z tobą.

RosalieAlden Odpowiedz

Masakra...

smizu Odpowiedz

Dlatego jak wujek wyrzuca 'peta' na trawę robię mu histerię na całą wioskę ;) Oby jak najmniej palaczy. To że sobie skracają życie to nie znaczy żeby skracać je nam i zwierzętom na polach. Pozdrawia dziewczyna z Mazur!

PowolnaKoala Odpowiedz

Ja prawie zawsze gdy nie ma kosza/studzienki, zagaszam o buta/ziemię i chowam do paczki. Jeden, czy dwa pety się zmieszczą bez problemu. Niektórzy znajomi mówią, że jestem pedancikiem :P

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie