#88DMt
Jako, że mieszkamy na wsi, swoją drogą na niezłym zadupiu, miejsca do zabawy miałem aż nad to. Znalazłem stare wiadro, nalałem do niego wody, z drzew nazrywałem liści, które razem z kilkoma kamykami wrzuciłem do roztworu. Wszystko dokładnie wymieszałem. Czynność powtarzałem systematycznie przez kilka dni. Po jakimś czasie, gdy byłem zajęty mieszaniem zawartości wiadra, podeszła do mnie 85-letnia ciocia, mieszkająca w starym domku na tym samym podwórku co my. Zaciekawiona tym co robię podeszła i zapytała się co robię. Ja z pełną pasją spojrzałem jej w oczy i z zawziętością odpowiedziałem:
- Miksturę na stare baby.
Minęło kilkanaście lat, a rodzina przypomina mi o tym do dziś. Na szczęście ś.p. staruszka nie miała mi tego za złe. Opowiadała o tym rozbawiona całej rodzinie :)
a ja sie uśmiechnęłam, lepsze to niż błyskotliwe gówno rozciapane w roznych miejscach, ktore tak super bawi
Pomysłowość dzieciaków nie zna granic xD
Dzieci i ich pomysly xd
bo to zwariowańce
Udała się? Chętnie bym odkupiła na moją sąsiadkę... XD
Ja zawsze robiłam mikstury z piachu, wody i liści :D
Po pierwszym akapicie się uśmiechnęłam się ;)
A ja myślałam że to rola osób postronnych oceniać czy ktoś jest błyskotliwy czy nie.
Zdolność wymyślania ciętych ripost od małego... Czemu ja tak nie mam?
ja robiłam miksturę na młodszą sąsiadkę, której nie lubiłam. Naopowiadałam jej, że przez miksturę w szopie nie może tam wejść bo jest tak skonstruowana, że gdy tylko ONA przekroczy próg, wszystko wybuchnie... Uwierzyła i nie wkradała się do mojej kryjówki :D
Niczym z,, Chwili dla Ciebie"
Przynajmniej byłeś kreatywnym dzieckiem