Jestem szczęśliwą i spełnioną mamą cudownego szkraba. Ale jako kobieta i matka nie mogłabym patrzeć na cierpienie mojego dziecka. Może poleje się fala hejtu, ale to wyrok. Na dziecko i rodziców. W bliskiej rodzinie mam przypadek bardzo chorego dziecka. Nigdy nie będzie samodzielne, nigdy nie wypowie słowa, na które tak czekają rodzice, również nigdy nie zobaczą, jak chodzi. Nie będą się cieszyć z pierwszego dnia w szkole ani płakać razem z nim z powodu jego niepowodzeń. Reasumując, jestem przeciw ustawie antyaborcyjnej, ponieważ to w pewnym stopniu miłość i poświęcenie nie skazywać swojego dziecka na cierpienie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Moja mama pracuje w szkole specjalnej i dosyć otwarcie mówi o tym, że to wyrok dla rodziców. Co więcej, niestety niepełnosprawne dzieci(w różnym stopniu) bardzo często rodzą się w wyniku miłości niepełnosprawnych rodziców. I to jest dopiero tragedia. Ludzie, którzy nie są w stanie zająć się sobą, polegają na pomocy społecznej i opiece przyznanej z urzędu(lub pomocy rodziny) mają zajmować się dziećmi.
Nie raz miała sytuację, w której dziecko chodziło w brudnych ciuchach, bo rodzice nie umieją prać i Pani z urzędu akurat nie przyszła.
A jeśli urodzi się z takiego związku zdrowe dziecko, to jest to dla niego piekło - od około 10-11 roku życia tak naprawdę ono zajmuje się domem, ma tragiczny start w życie i musi o wszystko walczyć kilka razy bardziej.
Przez jakieś 20 lat świadomego życia spotkałem wiele tych dzieci, wiele tych rodzin i nawet zdążyłem już poznać dzieci tych dzieci, które mama kiedyś uczyła. I nie chce być brutalny, ale takim osobom powinno uniemożliwić się rozmnażanie, bo to jest nieskończone koło cierpienia.
Kiedyś podczas cesarki kobietom niepelnosprawnym lekarz potrafił podciąć jajowody. Teraz tego nie ma i jest to co widzimy. Niektóre młode dziewczyny upośledzone siedzą z facetami i potem co jakiś czas regularnie rodzą i oddają dzieci
Wiem, że to raczej chodzi o rodziców z ciężką niepełnosprawnością, ale to proszę podkreślajcie w swoich wypowiedziach, bo jako mamę z niepełnosprawnością mnie to zmroziło i wkurwiło jednocześnie. Myślę (ba jestem pewna), że jakbyś popatrzył na mnie z boku w ogóle nie przyszłoby Ci do głowy, że mam niepełnosprawność - dziecko jest zaopiekowane niesamowicie, pracuje, ogarniam dom, nie korzystam z pomocy innych. Od zdrowych mam różni mnie to, że jest mi ciężej w niektórych aspektach. Takich mam jak ja są tysiące i są często lepszymi mamami niż wiele zdrowych rodziców. A czytam, że niepełnosprawnym powinno uniemożliwić się rozmnażanie albo że dla dziecka jest to piekło. Jak macie na myśli niepełnosprawność umysłową w stopniu umiarkowanym albo i ciężkim, to to pisz, a nie wypowiadasz się o wszystkich niepełnosprawnych.
Jaki sens ma to co dodałaś? Serio, po co tu to piszesz? Nie są to poglądy oryginalne, nie ma tu żadnej historii, twierdzi tak pewnie połowa Polaków. Jest to dokładnie to samo co słyszymy codziennie w mediach, na Facebooku, Twitterze. Chcesz lajków, gównoburzy? „Może poleje się fala hejtu”, ale kogo obchodzą zupełnie przeciętne poglądy anonimowej osoby?
Opryskliwy ten Twój komentarz. Myślę że nie masz męża ani partnera, a jeśli masz to na pewno nie takiego jakiego byś chciała. Ten na pewno aż się boi przy Tobie odezwać, bo albo na temat który Cię nie interesuje, albo mało ważny, albo zbyt poważny i nie wtedy kiedy trzeba...za to Twoje tematy na pewno muszą być dla niego zawsze najważniejsze i najciekawsze.
Przykre, że stoisz po stronie śmierci zamiast życia.
Masz głęboko niepełnosprawne dziecko? Ja nie, ale się na takie napatrzyłam. Kiedyś bym się z tobą zgodziła, teraz już nie.
Ja osobiście znam historie z oddziału onkologicznego, gdzie pracuje moja sympatia. Tam walczy się o takie dzieci i opieka nad nimi jest sensem życia dla rodziców. Mimo że niektóre leżą sparaliżowane i wypróżniają się pod siebie albo są w jakiś inny sposób niepełnosprawne. Miłość jest potężna i przetrzyma wszystkie zło.
W pełni się zgadzam z autorką wyznania, przecież skrobanka jest wskazana w takich sytuacjach, często jest mi przykro gdy widzę kogoś z tego typu chorobą i mu współczuję, że musiał się taki urodzić, a nawet w takiej sytuacji mam poczucie winy, że na cokolwiek narzekam będąc w pełni zdrowym człowiekiem
Skoro nazywasz to skrobanka to nawet nie wiesz jak zabieg przebiega i co sie tak naprawde dzieje. Doinformuj sie. Nie znasz tez zycia tych ludzi. To nie hejt, ale pisales, ze jestes okropnym przegrywem, ze masz straszne geny, ze idziesz na prostytutki i jedna cie wysmiala. Wiele ludzi tez pomyslaloby na twoj widok, ze taki sie urodziles. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Przypominam wszystkim, ze Mentzen jest przeciw aborcji nawet przy gwalcie (co nazwal nieprzyjemnym doswiadczeniem dla kobiety), chce karac kobiety, ktore zrobily aborcje wiezieniem. Bosak tez mowil, ze jezeli dziecko umrze po porodzie to “po prostu umrze no”. Skoro zblizaja się wybory to moge nawet wyszukac niedowiarkom zrodel. Nie musicie mi wierzyc na slowo, sami zweryfikujcie info, serio. Glos jest wasz, ale przynajmniej wiedzcie na kogo glosujecie.
Mam 170 cm i zakola, ale nie mam przecież brzydkiego ryja, obecnie mam już prawie 20 lat i to prawda, że mając 17 lat planowałem po 18 urodzinach iść na prostytutki, ale żadna prostytutka mnie nie wyśmiała (nie wiem skąd takie bzdury się wzięły) bo nigdy nie byłem w burdelu, w wieku 17 lat nazywałem siebie śmietnikiem genetycznym, ale już mam znacznie lepiej jeśli chodzi o samoocenę, co do przegrywa to jestem po prostu prawiczkiem, jeśli w waszych oczach prawiczek to synonim przegrywa to nic nie poradzę, co do wyborów to nie głosuję na Mentzena i nigdy nie pisałem, że popieram konfederację
Nazywa to skrobanką bo potocznie się tak to nazywa. Gdyby Mentzen powiedział że to było przyjemne przeżycie dla niektórych kobiet, to bym rozumiał oburzenie. Nazwał gwałt nieprzyjemnym przeżyciem a tobie coś tu jeszcze nie gra? Dla ciebie pranie z otwartej po pysku i "dirty tolking" są przyjemne.
"O tak, wypnij się tu mała suczko, wy.ebię cię we wszystkie dziury moja kurewko. Będziesz jęczała chociaż i tak nie dojdziesz bo nie umiesz sie rooochać, moje byłe to umiały i szczytowały raz za razem. Chodź tu szmato, poprawię ci z drugiej strony bo ci ryj krzywo spuchł". Nie mam doświadczenia w dirty talkingu, czy to coś takiego?
Jaki ty masz chory i obrzydliwy umysl. Masz na moim punkcie obsesje. Caly czas tylko rozmyslasz i probujesz wydobyc ode mnie prywatne informacje. Chore.
Oj nie, ty sama piszesz to a ja jedynie zapamiętuję.
Pisałaś że nie dochodzisz w trakcie penetracji. Niektóre kobiety tak mają, z mojej strony mogę jedynie doradzić takie pozycje, gdzie perełka jest również pocierana przez drągala.
Pisałaś o biciu w twarz (wiem że lekkim, ja tylko złośliwie to przeinaczam żeby ci dosrać).
Niedobrze mi jak czytam twoje komentarze. Jakis zalolak, przegryw pisze o “perelce”. Chory jestes i tylko pokazujesz, ze nigdy nie miales doczynienia z kobieta. 30% kobiet na swiecie dochodzi przez penetracje. 70% kobiet dochodzi na inne sposoby. Reszty nie komentuje. Tak bardzo mi zazdroscisz, ze wymyslasz te bzdury by tylko pokazac jak to mi zle😂 jestes obrzydliwy. Doslownie powinni cie zamknac w psychiatryku.
Opinia, wbrew temu co niektórzy piszą poniżej, wcale nie taka powszechna, a na pewno nie powszechnie wypowiadana, z powodu presji społecznej by tego nie robić. A szkoda, bo uważam że słuszna i uzasadniona rozumowo - co chyba najbardziej niektórych wkurza.
Wyrok na rodziców ale też na dziecko. Oczywiście, znajdą się tacy którzy będą pisać o tym że "każde życie jest wartością" albo będą się rozpisywać o "pozytywnych aspektach cierpienia". To ich sprawa, choć uważam takie poglądy za skandaliczne, podobnie jak moje są skandaliczne dla obrońców cierpienia i wartości życia ponad wszystko. I wyprzedzam pewne durne pytania, które się często pojawiają: tak, chciałbym żeby moja matka mnie wyskrobała jeżeli miałbym być kaleką i tak, chciałbym żeby odłączyli mnie od aparatury, jeżeli w wyniku np. wypadku utraciłbym znaczne funkcje życiowe i byłbym warzywkiem. Bo to nie jest życie.
Odnośnie tego, że ktoś będzie zarzucał że aborcja to "usuwanie życia" czy jeszcze lepiej "człowieka" - no cóż, to dość wąska definicja człowieka która zamyka się w kilku komórkach, chrząstkach itd. Jak się zostawi coś za długo w lodówce, to też tam się robi niezłe życie a ja jakoś nie mam zahamowań żeby nie wywalić tego do śmietnika. Człowiek to "nieco" szersze pojęcie.
A jak ich zycie ma byc normalne skoro nazywasz ich kalekami? Ty tez przyczyniasz sie do ich cierpienia. Nawet nie specyfikujesz o jaka niepelnosprawnosc chodzi. O autyzm? O brak palca? Rozczep kregoslupa? Dluzsza noge od drugiej? Znam minimum jedna osobe, z kazdym z wyzej wymienionych. Maja normalne zycia jak kazdy. Jedna. Tych osob robi doktorat na medycynie, inna pracuja w departamencie spraw zagranicznych, jedna z nich jest moj dziadek, ktory obcial se palec, itd. Piszesz ludziom, ktorzy maja wspaniale zycia i kochające rodziny i partnerow, ze ich zycia sa nic niewarte i nazywasz kalekami. Tak samo widze w autobusach grupke gluchoniemych nastolatkow, ktorzy normalnie spedzali ze soba czas. Poogladaj love in the spectrum. TAK, to jest spektrum, wiec nie kazdy ma tak jak oni, ale oni tez sa grupa reprezentacyjna, a mam wrazenie, ze sa ludzmi lepszymi od nas.
@Ladybird21
Moje "nazywanie ich" niczego nie zmienia, oceniam tylko jak sprawa wygląda. Ktoś jest albo nie jest kaleką i moje skromne zdanie tego nie zmieni. Jeżeli ktoś ma zespół Downa to go ma, a nazywanie go normalnym nie uzdrawia. Jest to zaklinanie rzeczywistości.
Jaką niepełnosprawności to jasno wynika z kontekstu rozmowy, a właściwie treści pierwszego wyznania. Taką, którą uniemożliwia normalne życie, lub ogranicza je w bardzo znacznym stopniu. Wychodzę z założenia, że jeżeli rozwój medycyny pozwala nam ustalić że z danego płodu powstanie (na pewno lub z wielkim prawdopodobieństwem) ciężko chory, kaleki człowiek, to należy tą ciążę przerwać. Nie rozumiem chęci rodzenia chorych dzieci, wiedząc że są chore. To faktycznie jest nieludzkie - dla mnie podkreślam.
Ty masz takie wrażenia, a ja mam inne - wszelka obiektywna wiedza każe nam sądzić, że życie z ułomnościami które wykluczają człowieka z normalnego życia, jest gehenną dla wszystkich; jego samego i rodziny. Wprost rodzice takich dzieci tego nigdy nie przyznają, chociaż między sobą rodzice takich dzieci robią bardzo szczere wyznania. Czy mam okazję obserwować takie przypadki? Tak, chodzi o autyzm w stopniu średnim i potwierdza to moje obserwacje. Matka jednego z tych dzieci to moja dobra znajoma, znałem ją sprzed tego kiedy los "obdarzył ją tym szczęściem" i po. Kobieta zmieniła się nie do poznania. Przykre. Zwierzała mi się nie raz i nie była to apologia cierpienia delikatnie mówiąc.
Czy chciałbym przeżyć życie jako osoba obłożnie, ciężko chora? Wolałbym się nigdy nie narodzić. Czy chciałbym mieć ciężko chore dzieci? Nie, wolałbym aby partnerka przerwała ciążę i próbować następny raz. Czy wolałbym mieć chore dziecko lub żadne? Żadne. I to jest uczciwa, humanitarna postawa w moich standardach.