#mdll2
Bo kiedy razem zachorowali na raka, wspierali się nawzajem z całych sił. Jedno dopingowało drugie. Razem spędzali czas w szpitalu podczas chemioterapii.
Niestety, oboje tę walkę przegrali.
Często mam przed oczami obraz taty klęczącego przy mamie w jej ostatnich godzinach życia, masującego jej zimne dłonie i stopy, żeby tylko trochę je rozgrzać...
Tęsknię za nimi każdego dnia, ale jeśli wierzyć w sny, to tam, gdzie teraz są, jest im dobrze. Podobno nawet wzięli ślub po raz drugi.
A ja mam swoich Aniołów Stróżów.
Nie wiem co myśleć.. Wyznanie piękne a zarazem smutne. Trzymaj się, autorko.
Angeli?
Hę?
Można tylko pozazdrościć Twoim rodzicom tak cudownego małżeństwa. :)
A Tobie tak wspaniałych rodziców :)
Dobrze ze przeczytałem twoi komentarz do konca
'tylko pozazdrościć twoim rodzicom' i już chciałem się zapytać czego :v
Współczuję Ci śmierci rodziców.. Musi być to dla ciebie trudne. Ale wierzę w ciebie razem z całą rodziną anonimowych! Trzymaj się! 😉
Współczuję, ale muszę to napisać: Autorko/Autorze przebadaj się na wszelki wypadek.
Myślę, ze w takiej sytuacji jest pod stałym okiem lekarzy ;)
Marzeniem chyba każdego małżeństwa jest wspólna śmierć. To oczywiscie straszne, ale każdy się boi zostać bez tej drugiej połówki. Twoi rodzice mielie wielkie szczęście w nieszczęściu że zachorowali razem. A Tobie bardzo współczuję. Trzymaj się!
Współczuję śmierci twoich rodziców. Trzymaj się ciepło!
Bo prawdziwa miłość to nie ilość ,,kocham cię'' każdego dnia, a czyny i trwanie przy sobie. Masz autorko, prawdziwe dwa Słońca, które na pewno nad Tobą świecą:)
Również mam takich Aniołów...
Wiem co czujesz....
Piękne wyznanie o wiecznej miłości. Nic dodać, nic ująć.
Aż żal dać lajka, bo wyznanie smutne... :"( Szkoda, że takich małżeństw coraz mniej...