#mYIfj
Zacznijmy od początku. Kilkanaście lat temu na świat przyszło maleństwo, które od początku było przekarmiane, przez co miało ogromny apetyt. Jego rodzice wręcz szczycili się wśród znajomych, że wszystkie dzieci to niejadki, a ich bombelek zajada za dwóch! Dziecko pojone złymi nawykami żywieniowymi, nauczone od małego opychania się chipsami, słodyczami i tłustą kuchnią w wieku 14 lat dobiło do wagi ponad stu kilo.
Szydzenie w szkole, nawet ze strony nauczycieli, to standard. Wieczna dyskryminacja, bo co może potrafić/wiedzieć taki grubas, przecież tłuszcz już dawno przysłonił mu mózg. Rodzice nie reagowali na uwagi lekarza, powtarzali, że: "Co z tego, że jest otyła? Wyrośnie!".
Tym dzieckiem byłam ja, teraz osiemnastoletnia dziewczyna, która podjęła samotną walkę z otyłością. Zmieniła swoje nawyki żywieniowe, słodycze zastąpiła owocami, tłuste posiłki na gotowane warzywa, kurczaka i ryże. Z pomocą internetu i różnych poradników ekspertów starała się ułożyć dietę bogatą we wszystkie witaminy i potrzebne składniki odżywcze. Jazdę autobusem zastąpiła przejazdami rowerem bądź spacerami, a nudne siedzenie przed telewizorem treningami.
Nie było łatwo, często pokusa zwyciężała, zwłaszcza w trakcie świąt, przez co starałam się ćwiczyć więcej, aby spalić dodatkowe kalorie.
W ciągu niespełna 3 lat udało się zrzucić ponad 50 kilogramów. Można rzec, że powinnam być dumna, tak jak i moje otoczenie, ale jest wręcz odwrotnie.
Nienawidzę swojego ciała. Całej ohydnej, obwisłej skóry, pełnej rozstępów. Jest wszędzie, na udach, ramionach, brzuchu, o sflaczałym biuście nie wspomnę. Moje ciało przypomina bardziej ciało kobiety, która urodziła kilkoro dzieci, a nie nastolatki.
Mimo że w ubraniu wyglądam całkiem dobrze i noszę rozmiar S, to kiedy spojrzę na nagie ciało, to chce mi się płakać.
Przez dręczenie mnie w przeszłości jestem dosyć nieśmiała, boję się kontaktu z ludźmi. Nie mam wielu przyjaciół, a co dopiero chłopaka. Który by zechciał kobietę z ohydnym ciałem, nie oszukujmy się...
Wyzwiska nadal się nie skończyły, kiedy wstawiam jakieś zdjęcia na FB, ludzie z którymi nie widziałam się dobre 5 lat potrafią napisać: "Hej grubasie, myślisz, że jak zrzuciłaś sadło, to przestaniesz wyglądać jak maciora?".
Nienawidzę tych ludzi z całego serca, tak samo potrafią nadal szydzić ze mnie starzy znajomi na ulicy...
Nigdy nie wyjdę na plażę w bikini, nie założę krótkiego topu czy spodenek. Zanim pójdę do pracy minie kilka lat, a potem kolejne kilka na uzbieranie pieniędzy na zabieg usunięcia skóry.
Rodzice się mną nie interesują od 6 lat, a mi nie chce się już żyć w tym ohydnym ciele.
A po co utrzymujesz kontakt z tymi parchami? Powywalaj to gówno ze znajomych, zablokuj (nie będą mogli widzieć twoich postów).
Dokładnie! Niech śmieci same się wyniosą :)
I zmień ustawiania tak aby posty były widoczne tylko dla tych osób, które masz w znajomych. Wtedy żadna osoba, której nie dodałaś ich nie zobaczy.
Co Ty masz za patologiczne towarzystwo.. uderz w jakiś ich czuły punkt. Np. Jeżeli rodzice się rozstali to spytaj się któremu sąsiadowi matka dała dupy na boku. Cokolwiek kurczę. Nie dawaj sobą pomiatać. Ucz się, doszkalaj, skup się na zarabianiu kasy. Kiedyś spojrzysz na ten plebs z góry i ty się zasmiejesz. Operacje plastyczne nie są takie złe. Sama przeszłam bo również miałam kompleksy. Nawet jeżeli cię nie stać to weź kredyt. Jeżeli oczywiście ci na tym bardzo zależy. I nie słuchaj przygłupów ze szkoda kasy, pokochaj sama siebie, wymyślasz itd. To TWOJE ŻYCIE, zrobisz co chcesz. Powodzenia. Mnie się udało. Tobie tez się uda.
To co napisałaś jest obrzydliwe. Hejt rodzi hejt. Wbijanie przeciwnikowi szpilek nawet jak on nam to robi jest dziecinne i nie pomaga w niczym.
Autorko, jesteś bardzo zdeterminowaną osobą, wierzę, że jesteś mądra kobietą. Dlatego daj sobie szansę i zacznij małymi krokami nabierać pewności siebie. Idź na terapię, zacznij pracę, zdobądź nowe przyjaźnie i pozwól sobie na pozytywne myśli. Nie daj się!
Wbicie jednej szpili raz a porządnie daje bardzo dużo. Ja potrafię tak komuś dowalic, że nie odezwie się do mnie już nigdy. I zawsze mam spokój, nikt mi się nie naprzykrza
Iguana ma rację. Do chama trzeba z chamstwem, bo inaczej nie zrozumie.
Zgadzam się z @Tictac, a już tym bardziej, że obrażanie czyichś rodziców jest już całkowicie poniżej jakiegokolwiek poziomu.
@Stokrotka a wyzywanie osób od macior jest na poziomie? No sorry... Czasem trzeba zwalczać ogień ogniem
@Kurina3 nie twierdzę, że jest na poziomie, ale wyzywanie czyichś rodziców jest na jeszcze niższym poziomie.
Cięta riposta to nie to samo co obrażanie danej osoby. Mądry człowiek potrafi zgasić człowieka jednym zdaniem bez obrażania jego samego bądź jego rodziny. Przeciwnik ma się poczuć dotknięty, ale nie zgnębiony. Takie rzeczy potrafią nieliczni i zawsze podziwiałam jak szybko potrafią odpowiedzieć coś co mi zajęłoby cało nocne wymyślanie "mogłam powiedzieć tak albo tak" 😎
Po pierwsze, to poblokuj te osoby na fb. Po drugie, poza odchudzaniem i samym zrzucaniem sadła, trzeba też zadbać o skórę. U Ciebie będzie trudniej, bo dopuściłaś do powstania zwisów, ale na pewno sporo da się zredukować.
W Twoim wypadku pomyślałabym nad ćwiczeniami siłowymi, mięśnie nieco wypełnią lukę po tłuszczu. Są też specjalne programy ćwiczeń na jędrność skóry.
Poza tym bardzo ważne są też regularne zabiegi dla skóry. Zainwestuj w naturalne kosmetyki, bez detergentów. Pamiętaj o regularnych peelengach i nawilżeniu skóry. Świetne są peelingi kawowe, do tego jakiś fajny balsam i olejowanie.
Dermaroller tez moze pomoc, na cialo z dluzszymi iglami, pobudza produkcje kolagenu, tansze niz operacja i warto sprobowac. Wazne tylko zeby go myc dobrze i dezynfekowac, tak samo jak skore przed i po zabiegu. Mozesz sprobowac na brzuchu np i potem na innych czesciach ciala. Widzialam powciagana skore po ciazy dzieki dermarollerom. Plus kwasy z ordinary (najlepsza cena na rynku chyba).
Toksycznych ludzi na FB łatwo wyrzucić ze znajomych, a treści na koncie ustawić widoczne tylko dla znajomych.
Na ulicy zawsze możesz odpowiedzieć, że Ty się wzięłaś za siebie i schudłaś, oni za to z tego co widzisz, to swojego parszywego charakteru naprawić nie potrafią i że nie ma dziwne, bo na głowę ciężej się leczy.
Znam jednego chłopaka, który też dużo kilo zrzucił. Nie wiem ile dokładnie, ale jak go pierwszy raz widziałam, to był najgrubszym człowiekiem jakiego widziałam w życiu. Też mu skóra wisi, ale nie przeszkadza mu to być duszą towarzystwa i mieć narzeczoną.
Ja za to wiszącej skóry nie mam, ale za to mam atopowe zapalenie skóry i wygląda to nieraz okropnie. Pod ubraniem wszystkiego nie ukryję, bo wychodzi też na dłonie, szyję i twarz. Nie przeszkadzało mi to jednak mieć znajomych, chodzić nad jezioro, czy wyjść za mąż.
Jasne, że możesz się starać o operacyjne usunięcie nadmiaru skóry, ale pomyślałabym też jak sobie pomóc z faktem, że bardzo głęboko siedzi Ci to w głowie.
Ojej, strasznie Ci współczuję, przede wszystkim rodziców, bo byli skrajnie nieodpowiedzialni karmiąc niczego nieświadome dziecko w ten sposób :( Ale super, że się zmotywowałaś i dałaś radę. Reszta się ułoży :)
Może wizyta w lekarza rodzinnego, który pomógłby Ci znalezc chirurga do zrobienia operacji ( albo sama mszukaj ) na kasę chorych. Jest to możliwe.
Niestety, operacje na przykład usuwania skóry na kasę chorych wykonuje się tylko, kiedy pacjent ma z tym związane problemy zdrowotne, odparzenia i tak dalej.
To zablokuj te osoby na fb, jeju.
Jesteś bardzo młoda, ta skóra się jeszcze powinna powoli wchłonąć, zakup jakieś balsamy, peelingi. A jak się nie wchłonie no to usuniesz i będzie po problemie. Nie przejmuj się kochana, jesteś bardzo silna.
Jaki jest sens utrzymywać jakikolwiek kontakt z takimi idiotami?!
A tak swoją drogą to znam kilka osób w podobnej sytuacji. Na przykład moja koleżanka, ma mega wiszącą skórę po odchudzaniu a mimo to ma mnóstwo przyjaciół i narzeczonego. Kolega również ma taki problem ze skórą, nawet na twarzy i do tego łuszczycę. Też ma dziewczynę. Będzie dobrze :)
jesli jesteś pełnoletnia to moze pomysl nad wyjazdem za granice do pracy na okres wakacyjny, nawet przez polską agencje (wiele ma biura w wiekszych polskich miastach, wiec nie ma szans, ze cie gdzies wywiozą jak wiele osob lubi opowiadac) Nie potrzebujesz do tego jezyka, doswiadczenia, jedynie moze minimalnej gotowki na autokar i przeżycie pierwszego tygodnia (o ile jest placone w tygodniowkach) sama tak pracowałam i ogólnie praca i warunki zależne od farta, ale zazwyczaj okropne, musisz sie liczyc z tym ze mogą traktować cie jak śmiecia i bedziesz musiala zyc bardzo skromnie jak chcesz odłożyć, ale i tak uważam, że jak zalezy ci na szybkiej gotowce, a masz ograniczony termin pracy (np. tylko wakacje) i zero doswiadczenia, to warto sie tak przemeczyć. Po prostu nastaw sie na 2/3 miesiace wyjete z życia i traktowanie jak podczłowieka przez koordynatorów. Warunki okropne, ale i tak naprawde wiele mlodych osob tak wyjezdza, np. jeden chlopak przez te 3 miesiace chcial sobie odlozyc na cale utrzymanie na studia przez rok, bo dziennie studiując nie ma jak pracowac i tak co roku jedzi. Ja sama przez 2 miesiące odłożyłam z 2,5k euro, moje dwie znajome ktore trafily na lepszą troche robote i mialy wiecej godzin jeszcze wiecej, chociaz one mialy gorsze warunki mieszkalne. No i najlepiej jakby udalo ci sie z kims znajomym wyjechac.
Plus pamietaj, ze to jak odbieramy swoje ciało, a to jak odbiera je otoczenie to dwie różne rzeczy. Zazwyczaj wyolbrzymiamy swoje kompleksy, a tak naprawde nikt nie zwraca na nie uwagi, bedac w niemczech spotkalam sie z tym, ze czesto na plazy ludzie chodzą nago, a mają naprawde okropne ciała. Idąc na saune, gdzie tez kazdy bez wstydu chodzi nago, dopiero zdałam sobie sprawe ze wiekszosc osob ma grube, pełne fałd albo zwisającej sķóry ciała i kazdy ma w to wyjebane. Wiekszosc ludzi nie wygladą ani trochę jak modelki z okladek z jędrnym ciałem, na żywo ciało wiekszosci osob jest pelne fałd i celulitu wiec sie tak nie nienawidz autorko.
Polecasz młodej dziewczynie z kompleksami jechać w miejsce, gdzie będzie traktowana jak podczłowiek, by zarobiła trochę kasy?