#ImSGz
Pamiętam pożar, który wybuchł w naszym domu 23 lata temu w nocy. Obudziłam się nad ranem i za oknem zobaczyłam pomarańczowe światło. Usłyszałam huk, bo sufit na piętrze się zawalił. Pobiegłam obudzić wszystkich w domu. Wybiegliśmy przed dom. Przyjazd karetek, straż pożarna. Zginął wujek i mój pies.
Pierwsza noc w domu u znajomych - w oknach były pomarańczowe rolety, które sprawiały, że krzyczałam w nocy.
Potem smród pogorzeliska, nic się nie uratowało.
Tułaczka.
Po około 2 latach wszystko wróciło do normy na tyle, że rzadko wracałam do tych wspomnień, rzadko też o tym rozmawialiśmy.
Życie toczy się dalej.
W tamtym roku ktoś przez przypadek u mnie w pracy włączył alarm przeciwpożarowy. Do ćwiczeń przeciwpożarowych zawsze byliśmy przygotowani i mówiono nam wcześniej, że takie się odbędą. Tym razem widziałam spanikowanych pracowników, bo nikt nie wiedział co się dzieje. Ja stałam na swoim stanowisku i mimo że wyparłam to co przeżyłam w dzieciństwie, tym razem dostałam napadu paniki. Nogi jak kołki i nie mogłam się ruszyć. Zachciało mi się sikać i wymiotować. Serce biło mi jak oszalałe i cała się trzęsłam. Nie wiedziałam co robić. Alarm wył coraz głośniej, wszyscy wychodzili do wyjść ewakuacyjnych.
Nie wiem, czy to był instynkt samozachowawczy czy coś podobnego, ale wmówiłam sobie wtedy, że to przerwa i muszę iść zapalić. Starałam się myśleć tylko o papierosie. Trzymałam w ręku papierosa i zapalniczkę i powoli szłam cała sztywna na parking. Alarm w mojej głowie był niesamowicie głośny. Miałam ochotę uciec. To było potworne uczucie, w głowie czułam tylko paniczny strach. Nie mogłam mówić, trzęsłam się. Na parkingu miałam nieopanowaną ochotę, żeby uciec. Musiałam czekać, aż przeliczą pracowników. Okazało się, że to był fałszywy alarm.
Nikomu o tym nie mówiłam w pracy. Nie miałam bliskiego kontaktu z nikim tam. Co miałam powiedzieć, przeżyłam pożar, mam napad paniki? Mam wrażenie, że nikt by tego nie zrozumiał i uznano by mnie za histeryczkę.
Smutno mi, jak patrzę na fotografie z Australii. Wiem, że gdybym tam była, nie uciekłabym. Pewnie sparaliżowałby mnie strach. Wyobrażam sobie, co czują ludzie w Australii, kiedy patrzą na czerwone niebo, to musi być okropne tam teraz być.
PS Po pożarze chodziłam do psychologa, wszystko było dobrze. Ale sytuacja w pracy uświadomiła mi, że mam problem.
Minusy tutaj
Jakim idiotą trzeba być żeby brobić pożarów?
chyba bardziej chodzi o to, ze admini zabrali mozliwosc minusowania
co bedzie wspieralo trolli :/
a z dymkami jak nie mogli sobie poradzic, tak do konca nie moga
W dupe je sobie wsadź ;)
No ale przecież Australia co roku płonie, tylko w tym roku jest to obszerniejsze. A media to wyolbrzymiają.
Dokładnie, tylko sieją panikę wśród ludzi. To słynne zdjęcie z pożarami to podobno nałożone na siebie pożary z całego sezonu, a nie teren, który w jednym, konkretnym momencie płonie.
Nie podobno, tylko tak jest, na jednym zdjęciu zamieszczone są obszaru, które od września a spłonęły i te które obecnie płoną.
Jako osoba siedząca teraz w Sydney mogę powiedzieć, że nie, nie wyolbrzymiają. Jest bardzo źle, władze zupełnie nie panują nad pożarami, brakuje strażaków, sprzętu i sensownie zorganizowanej akcji ratunkowej. Niszczony jest najbardziej "zielony" fragment Australii, a lato jeszcze się nie skończyło. Łatwo jest spojrzeć na mapę Australii, stwierdzić, że w sumie pali się "tylko" kawałek wybrzeża. Tylko ten kraj składa się z głównie z pustyni. A teraz palą się najgęściej zamieszkałe, najbogatsze w roślinność i zwierzęta, tereny.
Powietrze w mieście często jest tak złe, że świat staje się pomarańczowy, ludzie się duszą, a widoczność jest ograniczona do paru metrów.
Nie dajcie się zmanipulować, że nic złego się nie dzieje, a media podłapały tanią sensację.
Poważnie co roku ginie 500 milionów zwierząt w Australii w pożarach ? I to niektóre rzadkie gatunki które występują tylko na tym kontynencie. Ciekawe.
@gummygirl a prawda jest taka, że pożary na taką skalę są spowodowane polityką zielonych
Tyle, że w ostatnich latach płonie wszystko i dobrze, że w końcu głośno o tym mówią. Nie wiem czy zauważyliście ale chociaż w stronę śmieci już powoli idzie lepiej. Już zauważyli, że o świat trzeba dbać.
Poliłeś z amazonią
dokladnie to powinnas byla powiedziec- przezylam pozar, mialam traume, miewam ataki paniki
to nic wstydliwego
I jeszcze palisz papierosy, a niedopałek może być przyczyną pożaru...
Kuchenka też może być przyczyną pożaru, czy z tego powodu autorka nie powinna z niej korzystać?
Gotowanie jest zdrowe, palenie już średnio.
Miałem nadzieję, że cię to bawi i lubisz myśleć o całym chaosie jaki tam jest. A ataków paniki nie ma co się wstydzić, ludzka rzecz.