#ljarE
Co przeczytałam w gazecie regionalnej? Otóż rodzina zmarłego w wypadku, stwierdziła iż wyrok jest śmiesznie niski, a "winny" będzie sobie dalej żyć normalnie. Tylko moje pytanie brzmi jakie normalnie?
Po wypadku mężowi całkowicie odbiło, najpierw nie spał po nocach i płakał siedząc na łóżku, kiwając się na boki, potem zaczął upijać się do nieprzytomności, a po miesiącu się spakował i porzucił mnie i córkę twierdząc, iż i tak wystarczająco życie nam sp...
Rozumiem ból rodziny, nawet nie jestem sobie w stanie go wyobrazić. Ale mam pytanie... Gdzie te nasze normalne życie, gdzie mój mąż i gdzie tatuś mojego dziecka?
Mój tata jest zawodowym kierowcom. Kiedyś jechał samochodem ciężarowym z przyczepą i kobieta jadąca rowerem go nie zauważyła.. Ja wiem, że ciężko to sobie wyobrazić, że można nie widzieć wielkiego tira, ale podobno odwracała się i do kogoś mówiła, gdy on ją widział, trąbił, zjechał na przeciwległy pas ruchu, o zatrzymaniu się w miejscu z takim ładunkiem nie było mowy... A ona nic wjechała mu pod przyczepę (chciała przejechać na drugą stronę). Zginęła na miejscu... Ja miałam wtedy koło 3 lat. Podobno tata się załamał. Powiedział, że nigdy nie wsiądzie za kółko. Sąd zupełnie go uniewinnił - pomogły zeznania tej osoby, do której ofiara się odwracała. Mama na szczęście pracowała i dobrze zarabiała, a tato podobno zupełnie nie mógł się pozbierać. Dopiero, gdy jego brat spadł z dachu i nie miał kto zabrać go do szpitala, bo wtedy wszystkie - dwie karetki były w akcji, wsiadł do samochodu i pojechał i po paru dniach wrócił do pracy, ale podobno trwało to kilka miesięcy. Mimo to sam mówi, że tego nie zapomina się nigdy.
kierowcom? Tobie jest potrzebny słownik ortograficzny.
Wybaczcie, ale jak patrze na błędy ortograficzne to mam ochotę takiej osobie walnąc słownikiem w głowę.
Bez przesady, każdemu może zdarzyć się błąd, niektórzy swoją mądrością zaczynają mnie irytować.
Chyba są wyznaczane zasady ortograficzne żeby ich przestrzegać, prawda? Jesteśmy w Polsce i wypada znać podstawową ortografie.
Wypada, ale może się pomylił, nie wiedział? Być może jest orłem ortografii, choć nie wie jak się pisze to jedno słowo, zdarza się. Ja jak widzę tak czepiające się osoby mam ochotę wręcz przyjebać im w twarz pięścią, bycie az takim idiotą okropnie mnie drażni.
A jeśli ja jestem w Anglii to już mam prawo do robienia błędów? Bo przecież w Polsce nie jestem :D
No ludzie, może ma dysortografię? A może to autokorekta w telefonie? Przestańcie się tak czepiać, jakby wam się nigdy pomyłka nie zdarzyła.
Hej @likeanangle jestesmy w Polsce wiec czemu twoj nik nie jest po polsku?
Nie jest po polsku, bo nazwa, którą chciałam wybrać była zajęta :)
Ludzie różnie reagują. Osobiście znam człowieka, który jadąc tirem rozjechał mężczyznę. Było ciemno, jakieś zadupie i facet, nie wiem czy pijany, czy samobójca wyszedł mu wprost pod TIRa. A kierowca mówił o tym jakby nic się nie stało, wzruszył ramionami i powiedział "przecież nie moja wina, sam wlazł". I następnego dnia pojechał dalej w trasę... Dla jednego będzie to trauma, dla innego nie.
@likeanangel Skoro tak bardzo zwracasz uwagę na pisownię to wiedz, że jesteśmy w Polsce i piszemy ortografię, a nie ortografie. Buziaczki!
Tacy ludzie zazwyczaj mają ogromną traumę, w czym oczywiście nie pomagają takie teksty w gazecie. Oczywiście bardzo współczuję rodzinie, ale w tym wypadku, kiedy to nie mąż był winny, to on również staje się ofiarą, której trzeba pomóc. Prawdopodobnie bez pomocy dobrego lekarza się nie obędzie. Jak zresztą widzimy.
Po wypadku brata i taty(napisałam komentarz pod tym wyznaniem o tym) w internecie bylo pełno artykułów na ten temat. Do tej pory pamiętam co ludzie wypisywali w komentarzach.... Masakra. Nikomu tego nie życzę.
Jeden raz wdalam się w dyskusję z jakimś debilem. Napisalam, że jestem bliską osobą i ze wcale to nie wyglądało tak jak on mówi, to się ze mną wyklocal jeszcze. Dopiero jak napisałam kim jestem, to odpuścił. To znaczy nie odpisał.... Nie przeprosił, nic. Mam nadzieję, że sumienie go jednak złapalo.
Dlatego pamiętajcie, żeby nie komentować bezmyślnie niczego ;) może to czytać ktoś z rodziny. A jeżeli to są bzdury i jakieś bezsensowne insynuacje, to naprawdę może ranić
@ObyByloDobrze
Mialam podobnie. Ludzie czasem takie głupoty piszą. ...
Dwa lata temu mój tata Ze starszym bratem mieli wypadek w pracy. Nie chcę mówić co dokładnie się stało, bo było mówione o tym w telewizji, a nie chciałabym, żeby ktoś mnie "zidentyfikował". W każdym razie po tym wypadku obaj trafili do szpitala oparzeni, mój tata lżej. Brat od razu pojechał na OIOM(na oddziale oparzeniowym). Przez 21 dni walczył o życie. Przegrał.
Jednak do czego zmierzam- mój tata się po tym kompletnie załamał. Nie dość, że zmarł jego syn, to (w jego opinii-błędnej) z jego winy, bo załatwił mu pracę u siebie w zakładzie. A dodatkowo mieli wolne w tym czasie i ich "sciagneli" tego dnia. Nie musieli się zgadzać. O to tata też się obwinia.
Jeżeli ktoś ma świadomość, że mógł coś zrobić, aby uniknąć śmierci kogoś innego, to do końca życia będzie żył z tym, że tego nie zrobił.
Mój znajomy 'zabił' człowieka - jechał osobówką, facet z ciężarówki, która stała na poboczu po prostu otworzył drzwi i wysiadł prosto na maskę znajomego. Masakra, nie mógł sobie z tym poradzić. Pewnego dnia przychodzi do ich domu jakiś facet i się pyta, czy tu mieszka X, rodzina woła go, X przychodzi, a ten facet "Ty taki.... zabiłeś mojego brata".
Powinnaś do niego wyciągnąć rękę jeszcze raz, zabrać to psychologa, jeśli przez ten wypadek szkaluje się go w miejscowości pomyśleć o przeprowadzce. I nigdy się nie poddawać
*do psychologa
najlepiej powiedziec wlasnie ze "winny" bedzie zyc "normalnie"... ludzie chyba zapominaja ze wiekszosc ludzi ma prawidlowe odruchy jak wyrzuty sumienia. Rodzina zmarlej osoby powinna zobaczyc co sie stalo z nim i wyciagnac jakiejs wnioski...
wspolczuje strasznie, to na prawde bardzo przykre to co sie stalo z Twoim mezem.... moze sprobuj jeszcze raz mu pomoc? nie poddawaj sie i walcz o to aby znow wrocil do zdrowia psychicznego : )
W te wakacje mam być opiekunem na koloni i szczerze, jak widzę że może się coś stać nawet nie z mojej winy to strach to mało powiedziane
Jak mi starszy stażem kolega powiedział: "dopiero kiedy boisz się wziąć odpowiedzialność za innych ludzi jesteś gotowy do tej pracy. Jeśli myślisz tylko o zabawie - nigdy nie będziesz dobrym opiekunem".
Ludzie lubią szukać kozłów ofiarnych. Niestety.
Rodzina zmarłego raczej nic tu nie powinna robić, oni przeżyli największą tragedię, stracili kogoś ukochanego i zawsze będą szukać winnych, by ulżyć sobie w cierpieniu. Najlepsze rozwiązanie dla męża autorki to przeprowadzić się by zapomnieć o sytuacji. Rodzina nie ma głowy do myślenia co z facetem, który zabił ich siostra/wujek/żona/ojciec, poza tym są różni ludzie, jedni się załamią, inni stwierdzą, że to był wypadek i będą żyć dalej normalnie.
A w jaki sposób Ty próbowałas go wspierać? Nie mówię, że tego nie robiłaś, ale może potrzebowal czegoś więcej...
Czasami wsparcie najbliższych nie pomaga. Sam musi się zmierzyć ze swoimi demonami.
No pewnie. Przecież to jej wina, bo ONA może go nie wspierała wystarczająco... -.- A co jeśli robiła wszystko co mogła, ale musiała chodzić do pracy? Opiekować się dzieckiem? Mąż w tym stanie chyba nie był siłą napędową rodziny. Może miała nie spać, żebyście nic nie mogli jej zarzucić, co?
@Dropsoweosiem - wiedziałam, że ktoś to tak odbierze. Nie o to mi chodziło, nic nie zarzucam autorce, po prostu pytam...