#ljRgw
Po moim powrocie do Polski, a jego do Brazylii, zaczęliśmy pisać do siebie na Skype. Mogliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym, jakoś pomimo ewidentnych różnic między nami, nadawaliśmy na tych samych falach.
Pewnego dnia jednak spotkało mnie wydarzenie, które odmieniło mnie kompletnie. Zostałam zgwałcona.
Miałam w tym okresie chłopaka, ale ciężko mi było się przed nim otworzyć. Ciężko było mi się otworzyć przed kimkolwiek. Jednak chcąc w końcu wyrzucić to z siebie powiedziałam mu o tym... A on mnie rzucił. Bo nie chce dziewczyny, którą "pieprzył" już ktoś inny.
To zdołowało mnie jeszcze bardziej, chciałam przestać istnieć. Myśli samobójcze towarzyszyły mi non stop. Ale on wciąż do mnie pisał. Powiedziałam mu wszystko, otworzyłam przed nim kompletnie siebie i moje serce, a on jak zawsze mnie wysłuchał. I wygłosił wtedy najdłuższy monolog, jaki kiedykolwiek od niego słyszałam. Gdzieś w jego wypowiedź wkradły się słowa "Miłość do ciebie sprawiła, że teraz cierpię razem z tobą". Płakaliśmy razem. Z jego pomocą z czasem pokonałam lęk i wróciłam do bycia dawną sobą.
Ale nie, nie jesteśmy razem... On mieszka dosłownie na drugim końcu świata i choć ja wątpię, że kiedykolwiek coś z tej miłości wyjdzie, on mnie zapewnia, że nadejdzie ten dzień, kiedy będziemy razem. Na złość losowi, który postanowił rozmieścić nas tak daleko od siebie.
@Nietakmabyc, a może warto sprobowac bycia razem? Może rzucić wszystko i zaczac od nowa? Z dala od demonów przeszłości za to u boku prawdziwej miłości?
Powodzenia w życiu :*
"Bo nie chce dziewczyny, którą "piepr*ył" już ktoś inny." - jak bym slyszała swojego byłego już faceta. Chory psychicznie typ, jak można zostawić kobietę w takim momencie..
tacy są faceci. dla nich kobieta to tylko darmowa kucharka i prostytutka bez prawa nawet do własnego zdania.
@zulugula, bardzo przepraszam, ale takiej bzdury dawno nie słyszałem. Oceniasz "facetów" po kilku przypadkach. Owszem, są tacy. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Ale to wyjątki, nie oni świadczą o całości. Zresztą, fakt faktem - selekcja naturalna działa i ma się świetnie, większość osobników nieprzystosowanych do rozmnażania wymiera. A takimi osobnikami z pewnością są "samce", którzy nie potrafią wziąć odpowiedzialności i być rozsądni. Mężczyznami takich nie nazwę nigdy :)
@zulugula zastanawiam się kiedy w końcu dadzą Ci bana za te pieprzenie glupot. Jak chcesz się bawić w feministke, to znajdź Sobie inny portal.
Ja nie powiem, że nie chciałbym być z dziewicą, ale gwałt to inna sprawa. Wtedy bym się moją kobietą zajął jeszcze bardziej, żeby znów się chciała uśmiechać.
faceta ? nie szarżujmy ze słowami
Mój były zaczął się ode mnie odsuwac jak się dowiedział, że z poprzednim chłopakiem, spałam więcej niż raz (to był pierwszy chłopak, z którym wspolzylam ) a on ze swoją byłą uprawiał seks tylko raz i to na do widzenia. Rzuciłam dziada mimo, iż mi zależało na nim, ale nie potrafiłam znieść chłodu w związku. Wszelkie próby konwersacji,rozwiązania problemu spełzły na niczym. Później znalazł sobie jakąś licealistke przed maturą i zrobił jej dziecko. Najwidoczniej była dziewicą 😀
Co ta dupek z tego twojego byłego chłopaka!
Wiem jak to jest, gdy ktoś, do kogo coś czujesz mieszka daleko od Ciebie. Życzę Wam, żeby los umożliwił Wam chociażby spotkanie. Powodzonka. :)
zastanów się czego chcesz. Ja dla miłości mojego zycia przeprowadzilam sie na drugi koniec swiata, zaczełam pisać , rozmawiać, pracować , żyć i śmiać się w innym języku, przelamalam bariery kulturowe i........ NIE załuje. Mam najcudowniejszego faceta na świecie i jestem najszcześliwszą i spelnioną kobietą ! Masz tylko jedno życie, a jeśli ten Brazylijczyk jest Twoją drugą połową to nieważne są przeszkody. Ważne jest to że stworzysz cos magicznego !
Do bycia dawną mną*
Napewno będziecie razem :)
A twój były ...prostak,cham i ameba :0
Ameba? 😂😃
Ameba umysłowa.
Wyznaje zasadę :Istnieją ludzie i ameby 😁
Może kiedyś Wam się uda i jak nie w Polsce czy w Brazylii to gdzieś "pośrodku" drogi zamieszkacie razem i ułożycie sobie życie :)
Po środku jest ocean XD Ale masz rację, mogą zamieszkać oboje w innym kraju. :)
Może zostaną syrenami? <3
Współczuję i rozumiem, mam to samo, tyle że mnie dzieli od niej "tylko" 412 km, ale ze względu na to, że jestem dopiero w gimnazjum mam podobny problem. Życzę powodzenia!
Jedź do niego albo zaproś do siebie :)
Łatwo napisać, trudniej zrobić.
Dokładnie. Pewnie oboje mają rodzinę, prace, dom. Do tego potrzeba pieniędzy. To nie jest coś co można zrobić w 10 minut.
Jeszcze gdyby to było kilkaset, no max. 1000 km - okej, ale 10 tysięcy? Polecę sobie samolotem i jakoś to będzie? No nie, to tak nie działa.
Słuchaj. Nie poddawaj się. Związek na odległość to strasznie ciężka sprawa, ale jeśli to jest prawdziwa miłość to przezwyciężycie te kilometry! Sama byłam w związku z Australijczykiem. Ponad rok... nie było łatwo ale teraz mieszkamy razem. Pozdrowienia z Australii :)